Pojawiasz się i znikasz


O gwiazdach jednego sezonu z Premier League

6 lutego 2019 Pojawiasz się i znikasz

Każdy z nich zanotował tę jedną magiczną kampanię, w której zachwycali, a świat patrzył na nich z podziwem. Obserwowani przez czołowe angielskie kluby zniknęli jednak szybciej, niż się pojawili. W przeciągu jednej kampanii od statusu nowych gwiazd zostali zdegradowani do miana zwykłych rzemieślników. Gwiazdy jednego sezonu, które urozmaiciły Premier League, i dodały kolorytu angielskiej ekstraklasie.


Udostępnij na Udostępnij na

Efekt nowości również w futbolu odgrywa dużą rolę. W zdecydowanej większości lig piłkarskich (teoretyczna) hierarchia jest powszechnie znana już przed początkiem rozgrywek. Dzieli się na zespoły walczące o czołowe lokaty, te zadowalające się miejscem w środku tabeli oraz drużyny drżące o utrzymanie. Za każdym razem gdy któryś z klubów wyłamie się i zaprezentuje się ponad przedsezonowymi oczekiwaniami kibice oraz media dostają coś nowego. Dogłębnie analizowane są przyczyny stanu rzeczy, a informacje o sensacyjnej dyspozycji zespołu często pojawiają się na łamach mediów. Nierzadko jednak po takim szumie i zwiększonych oczekiwaniach drużyna zaczyna dołować. Wracać do szeregu. Podobnie jest z zawodnikami. Wśród graczy z Premier League byli piłkarze, którzy w trakcie jednej kampanii zachwycili, by chwilę później popaść w przeciętność.

„Polak” prawie królem strzelców

Awans Crystal Palace do Premier League w sezonie 2003/04 w dużej mierze był zasługą świetnej dyspozycji Andy’ego Johnsona. Dwadzieścia siedem bramek snajpera na zapleczu angielskiej ekstraklasy pozwoliło „The Eagles” na zajęcie pozycji gwarantującej grę w barażach o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Przed kolejną kampanią, tym razem już w Premier League, eksperci skazywali jednak Crystal Palace na nieuniknioną walkę o ligowy byt. Napastnika miało natomiast czekać zderzenie z wymaganiami angielskiej ekstraklasy. Stało się inaczej. Andy Johnson już w pierwszym spotkaniu zanotował debiutanckie trafienie w Premier League. Mimo że „The Eagles” nie zachwycali, to nad grą Anglika coraz częściej rozpływały się media. Także te z Polski.

W trakcie kampanii zawodnik przyznał się do polskich korzeni. Dodatkowo do pragnień by grać w naszej reprezentacji. Agent piłkarza, Anthony McFarlane miał nawet rozpocząć starania by zawodnik mógł zadebiutować w koszulce z orłem na piersi. Polskie media przez długi czas żyły „staraniami” napastnika by dołączyć do kadry „Biało-czerwonych”. Wszystkie działania zawodnika miały jednak na celu zwrócenie uwagi selekcjonera Anglików, Sven-Görana Erikssona. Poskutkowało. Szwed w końcu powołał napastnika Crystal Palace i dał szansę debiutu w towarzyskim spotkanie z Holandią.

Medialny szum i zawirowania w temacie gry dla narodowej kadry nie wpłynęły jednak na formę zawodnika. Andy Johnson strzelał dalej, przyciągając uwagę najbogatszych klubów Premier League. Angielska prasa długo spekulowała o możliwości pozyskania gracza przez Liverpool. Ostatecznie nic jednak z transakcji nie wyszło. Anglik debiutancki sezon w Premier League zakończył z wynikiem dwudziestu jeden strzelonych bramek na koncie. Jednak zamiast transferu, razem z Crystal Palace pożegnał się z Premier League.

Powrócił do niej rok później, już jako zawodnik Evertonu. Jednak w barwach „The Toffees” był tylko cieniem gracza z sezonu 2004/05. Kolejne zmiany klubów niewiele zmieniły. Andy Johnson strzelał mało, zostając zapamiętany jako gwiazda jednego sezonu.

Egipcjan dwóch

Inną drogę przebył Egipcjanin Mido. Napastnik zadebiutował w angielskiej ekstraklasie już w sezonie 2004/2005, lecz zapamiętany zostanie głównie z kolejnej kampanii. W barwach Tottenhamu Hotspur strzelił jedenaście bramek. Co interesujące każdą w innym spotkaniu. Zaskakująco dobra postawa zawodnika pomogła „Spurs” zająć piątą lokatę w Premier League. Były to jednak jedynie obiecujące początki. W kolejnych sezonach Mido skutecznością już nie imponował, grając nieregularnie. Powodem słabej dyspozycji były między innymi urazy, które skutecznie zahamowały rozwój Egipcjanina. Mimo siedmiu sezonów spędzonych w Premier League zawodnik wystąpił jedynie w dziewięćdziesięciu czterech spotkaniach.

Rodak byłego zawodnika Tottenhamu Hotspur, Amr Zaki również przez chwilę zachwycał na Wyspach. Napastnik wypożyczony z egipskiego Zamaleku do Wigan oczarowywał kibiców na Wyspach, gdy przygoda Mido z angielską ekstraklasą powoli dobiegała końca. Zawodnik znikąd jak o Amrze Zakim mawiali dziennikarze zachwycał na początku sezonu 2008/2009. Osiem bramek w dwunastu meczach Premier League wywołało niemałe zaskoczenie. Po fenomenalnym początku Egipcjanina na Wyspach, media prześcigały się w doniesieniach kto wykupi snajpera z Zamaleku. W gronie najbardziej zainteresowanych miały być nawet czołowe zespoły ligi. Tak szybko jak szum wokół Amra Zakiego się pojawił, tak szybko ucichł. Po wyleczeniu urazu odniesionego w listopadzie napastnik nie zdołał już powrócić do wysokiej dyspozycji. Wypożyczenie do Hull City w następnym sezonie było już tylko desperacką próbą odbudowania zawodnika. Niestety dla Egipcjanina nieudaną.

Każdy z wymienionych zawodników choć na kilka miesięcy pozytywnie wstrząsnął angielskim futbolem. Zachwycali strzelonymi bramkami i świetnymi występami. Jednak tak szybko jak zostali wzniesieni na piedestał, tak szybko popadli w przeciętność. Jednego jednak nikt im nie zabierze. Kampanii, w której (mimo że na krótko, ale zawsze) zachwycili świat.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski