Każdy z nich zanotował tę jedną magiczną kampanię, w której zachwycali, a świat patrzył na nich z podziwem. Obserwowani przez czołowe angielskie kluby zniknęli jednak szybciej, niż się pojawili. W przeciągu jednej kampanii od statusu nowych gwiazd zostali zdegradowani do miana zwykłych rzemieślników. Gwiazdy jednego sezonu, które urozmaiciły Premier League, i dodały kolorytu angielskiej ekstraklasie.
Efekt nowości również w futbolu odgrywa dużą rolę. W zdecydowanej większości lig piłkarskich (teoretyczna) hierarchia jest powszechnie znana już przed początkiem rozgrywek. Dzieli się na zespoły walczące o czołowe lokaty, te zadowalające się miejscem w środku tabeli oraz drużyny drżące o utrzymanie. Za każdym razem gdy któryś z klubów wyłamie się i zaprezentuje się ponad przedsezonowymi oczekiwaniami kibice oraz media dostają coś nowego. Dogłębnie analizowane są przyczyny stanu rzeczy, a informacje o sensacyjnej dyspozycji zespołu często pojawiają się na łamach mediów. Nierzadko jednak po takim szumie i zwiększonych oczekiwaniach drużyna zaczyna dołować. Wracać do szeregu. Podobnie jest z zawodnikami. Wśród graczy z Premier League byli piłkarze, którzy w trakcie jednej kampanii zachwycili, by chwilę później popaść w przeciętność.
„Polak” prawie królem strzelców
Awans Crystal Palace do Premier League w sezonie 2003/04 w dużej mierze był zasługą świetnej dyspozycji Andy’ego Johnsona. Dwadzieścia siedem bramek snajpera na zapleczu angielskiej ekstraklasy pozwoliło „The Eagles” na zajęcie pozycji gwarantującej grę w barażach o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Przed kolejną kampanią, tym razem już w Premier League, eksperci skazywali jednak Crystal Palace na nieuniknioną walkę o ligowy byt. Napastnika miało natomiast czekać zderzenie z wymaganiami angielskiej ekstraklasy. Stało się inaczej. Andy Johnson już w pierwszym spotkaniu zanotował debiutanckie trafienie w Premier League. Mimo że „The Eagles” nie zachwycali, to nad grą Anglika coraz częściej rozpływały się media. Także te z Polski.
W trakcie kampanii zawodnik przyznał się do polskich korzeni. Dodatkowo do pragnień by grać w naszej reprezentacji. Agent piłkarza, Anthony McFarlane miał nawet rozpocząć starania by zawodnik mógł zadebiutować w koszulce z orłem na piersi. Polskie media przez długi czas żyły „staraniami” napastnika by dołączyć do kadry „Biało-czerwonych”. Wszystkie działania zawodnika miały jednak na celu zwrócenie uwagi selekcjonera Anglików, Sven-Görana Erikssona. Poskutkowało. Szwed w końcu powołał napastnika Crystal Palace i dał szansę debiutu w towarzyskim spotkanie z Holandią.
Medialny szum i zawirowania w temacie gry dla narodowej kadry nie wpłynęły jednak na formę zawodnika. Andy Johnson strzelał dalej, przyciągając uwagę najbogatszych klubów Premier League. Angielska prasa długo spekulowała o możliwości pozyskania gracza przez Liverpool. Ostatecznie nic jednak z transakcji nie wyszło. Anglik debiutancki sezon w Premier League zakończył z wynikiem dwudziestu jeden strzelonych bramek na koncie. Jednak zamiast transferu, razem z Crystal Palace pożegnał się z Premier League.











