Dziesiąta kolejka Primera Divison była bardzo ciekawa. Na uwagę zasługuję przede wszystkim porażka Barcelony, która uległa Celcie Vigo, jednak to wydarzyło się w sobotę, a my przejdźmy do tego co działo się w niedzielę na hiszpańskich boiskach. Dla nas ważnym wydarzeniem był powrót do bramki Przemysława Tytonia
Sevilla nie wykorzystała szansy
W pierwszym niedzielnym meczu Athletic Bilbao podejmował na własnym boisku Sevillę. Goście przy zwycięstwie mogli wskoczyć na pierwsze miejsce w tabeli. Mecz ten jednak nie ułożył się po ich myśli i to Baskowie wygrali to spotkanie 1:0. Cały mecz w barwach Sevilli rozegrał Grzegorz Krychowiak. Więcej o tym spotkaniu możecie przeczytać w naszej relacji z tego spotkania.
Valencia dołącza do czołówki
W drugim hitowym spotkaniu Villarreal podejmował Valencię. W tym spotkaniu ciężko było wskazać faworyta, ponieważ Villarreal na swoim stadionie zawsze był bardzo groźny. W tym spotkaniu trzy punkty wywalczyła Valencia, która pokonała gospodarzy 1:3. Wynik jednak nie bardzo odzwierciedla to co działo się na boisku, ponieważ to piłkarze Villarreal stworzyli sobie więcej sytuacji do zdobycia gola, dłużej byli przy piłce i mieli zdecydowanie więcej rzutów rożnych. Jednak to piłkarze z Valencii mogli cieszyć się z kolejnego zwycięstwa. Dwie bramki strzelił środkowy obrońca Mustafi, który kapitalnie potrafił znaleźć się w polu karnym, a jedna z bramek padła po trafieniu samobójczym Triguerosa, który w końcówce strzelił także gola do odpowiedniej bramki, czym ustalił wynik meczu. Valencia była w tym spotkaniu zabójczo skuteczna, i trzeba także ją pochwalić za konsekwencję w grze. W tym sezonie spisuje się ona zaskakująco dobrze i w tym momencie jest vice liderem rozgrywek z jednym punktem straty do Realu Madryt.
Bardzo ważne trzy punkty Levante
Levante pokonało 2:1 Almerię. Było to bardzo ważne zwycięstwo, które pozwoliło im opuścić ostatnie miejsce w tabeli. Mecz ten był o tzw. sześć punktów, ponieważ obydwa zespoły w tym sezonie stoczą batalię o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Levante wyszło prowadzenie po kapitalnej indywidualnej akcji Barrala. W drugiej połowie strzałem głową wyrównał Zongo, jednak ostatnie słowo należało do piłkarzy z Walnecji. Gola z bliskiej odległości strzelił Casadesus czym zapewnił bardzo ważne zwycięstwo swojej drużynie. Najsprawiedliwszym wynikiem w tym spotkaniu byłby remis, widać było, że obie drużyny prezentują wyrównany poziom. Tylko czy na pewno jest to poziom, który zasługuję na grę w Primera Division? W tym momencie ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ale po kilku następnych meczach będziemy już mądrzejsi.
Elche przerwało serie meczów bez zwycięstwo. 90 minut Tytonia
Elche, mimo że kończyło mecz w dziewiątkę pokonało Espanyol Barcelona 2:1. Mecz ten przebiegał zdecydowanie pod dyktando piłkarzy z Elche, którzy po dwóch golach Jonathasa prowadzili dwoma bramkami i mieli to spotkanie pod kontrolą. Jednak wszystko zmieniło się gdy na kwadrans przed końcem spotkania czerwoną kartką został ukarany Rodrigues. Wtedy do głosu zaczeli dochodzić piłkarze z Barcelony. Na pięć minut przed zakończeniem meczu czerwoną kartką ukarany został boczny obrońca gospodarzy Cisma, a do tego goście mieli rzut karny, który pewnie wykorzystał Stuani. Grający w dziewiątkę zespół Elche zdołał jednak dowieść to prowadzenie do końca i przerwał serię sześciu meczów bez zwycięstwa. Nas na pewno cieszy powrót do bramki Przemysława Tytonia, który rozegrał dobre spotkanie. Nie miał jakoś dużo sytuacji do wykazania się, ale bronił dobrze i był pewnym punktem swojego zespołu. Na uwagę zasługują przede wszystkim dwie interwencje z drugiej połowy. Zapewne w następnym spotkaniu to także jego zobaczymy w bramce swojego zespołu.











