Koniec sezonu jej wysokości Premier League zbliża się nieuchronnie, a my wciąż nie znamy kluczowych rozstrzygnięć. Do ekip zagrożonych spadkiem dołączył Brighton, rozpalając tym samym nadzieje Cardiff, a wśród ekip na szczycie… status quo. Poza tym wydarzyły się rzeczy zaskakujące, takie jak mecz z wynikiem 0:5, ale nie brakowało również świetnych występów indywidualnych, których było nadzwyczajnie dużo.
Otóż trzeba odnotować, że w miniony weekend aż czterech piłkarzy zaliczyło dublet, jeden zakończył mecz z hattrickiem, a innych dwóch dodało do swoich kont bramkę i dwie asysty. Co ciekawe, tych goli uzbierało się na tyle dużo (28), by przebić średnią liczbę trafień na kolejkę w 2019 roku, która wynosi 27,3 (statystyka tylko pełnych serii spotkań). Oczywiście ogromny wpływ na statystyki miały „Wisienki” i ich wyrok wykonany na „Mewach”, od którego zaczniemy. Na AMEX Stadium nie było czego zbierać.
Wyróżnienia
Jeżeli Bournemouth wygrywa na wyjeździe (!) aż 5:0, to znaczy, że na świecie została zachwiana równowaga. Mówimy bowiem o drużynie, która w ostatnich 10 meczach poza własnym stadionem zdobyła więcej punktów tylko od Huddersfield i Fulham. Gdyby nie świetny początek sezonu, „Wisienki” biłyby się teraz o utrzymanie. Na szczęście dla Eddiego Howe’a reaktywowała się para Wilson – Fraser, która z Brighton podzieliła między sobą dwie bramki i cztery asysty, robiąc to po raz jedenasty w tym sezonie.
Idąc dalej w las, spotkamy piłkarza, który w roli skrzydłowego wykręca kapitalne liczby. Mowa o Sterlingu, który wśród piłkarzy ofensywnych „Obywateli” obok Aguero nie dość, że jest najskuteczniejszy, to w dodatku jest najważniejszą kartą w talii Guardioli. Anglik rozegrał w tym sezonie najwięcej minut w zespole (3467), nie licząc Walkera, Laporte i Edersona. Przez ten czas Raheem wziął udział w strzeleniu 34 bramek, czyli w aż 22,7% goli City! Niedzielny dublet przeciwko Crystal Palace był jego trzecim w obecnej kampanii.












