Losowanie Ligi Mistrzów za nami. Kto jest teraz bliżej (przynajmniej teoretycznie), a kto dalej majowego finału na Santiago Bernabeu?
W Lidze Mistrzów trwał serial pt. „Nie trafić na Barcelonę”. Sześciu ekipom się udało. Jednej nie. Arsenal zagra z „Dumą Katalonii” na swoim stadionie już za niecałe dwa tygodnie. Z jednej strony, będzie to szansa na wzięcie odwetu za przegrany finał Champions League z 2006 roku. Z drugiej, w Londynie na pewno nikt by się nie obraził, gdyby los skojarzył Arsenal z inną drużyną. Tak czy inaczej, z „Barcą” zmierzyć się trzeba. Łatwo nie będzie, ale na pewno „Kanonierzy” nie są bez szans. Dwumecz tych drużyn pokaże, jak przez kibiców w Londynie zostanie przyjęty Thierry Henry oraz czy Fabregas zrobił dobrze, nie przechodząc latem do Katalonii.

Drugi mecz, który chyba najbardziej będzie elektryzować kibiców, to pojedynek Manchesteru z Bayernem. W finale 1999 roku trzy minuty doliczonego czasu gry pozbawiły Bayern upragnionego trofeum. W 2001 w ćwierćfinałowych pojedynkach górą był jednak Bayern. Kto wygra teraz? Faworyta wskazać bardzo trudno. Obie ekipy są w dobrej formie, walczą o tytuły mistrzów swoich krajów.
Ciekawie los zestawił kolejną parę 1/4 finału. Starcie Lyonu z Bordeaux z jednej strony gwarantuje Francji miejsce dla swojego przedstawiciela w półfinale. Z drugiej, pozbawia chyba historycznej szansy na zajęcie dwóch miejsc w 1/2 finału. Wewnątrzfrancuski pojedynek to dwumecz, w którym także bardzo trudno wskazać jednoznacznie faworyta. Awans żadnej z drużyn dziwić nie będzie.
Najmniej emocji budzi para Inter – CSKA. Teoretycznie taki przeciwnik to dla spragnionego sukcesów na arenie międzynarodowej Interu rywal wymarzony. Ale Rosjanie nie mają nic do stracenia, a pozycja outsidera może im tylko pomóc. Jeśli przegrają, to i tak będą zwycięzcami, bo mało kto spodziewał się CSKA w 1/4 finału. Jeśli wygrają, będą bohaterami. Inter wygrać musi. O ile porażkę w dwumeczu z Chelsea ostatecznie można byłoby zrozumieć, o tyle przegraną z CSKA już nie. Włosi mają wielką szansę na awans i muszą ją wykorzystać.
Jeżeli żaden z dwumeczów nie zakończy się sensacją, to półfinałowe pary będą wyglądać następująco: Barcelona – Inter i… no właśnie. O wytypowanie drugiej pary półfinalistów pokusić się bardzo trudno. Ani awans Bayernu, ani Manchesteru dziwić nie będzie. Tak samo w przypadku drużyn francuskich. Wiadomo jednak jedno. Jeśli Barcelona chce wygrać drugi raz z rzędu Ligę Mistrzów, to na swej drodze będzie musiała uporać się z Arsenalem, prawdopodobnie z Interem i z… niewykluczone, że z Manchesterem United. Czyżby powtórka finału sprzed roku?










