Mecz Legia Warszawa – Górnik Zabrze przyniósł powtórny debiut Carlitosa w barwach „Wojskowych”. I być może ostatni debiut nowego zawodnika Legii w tej rundzie. A to dlatego, że okienko transferowe powoli się zamyka, zaś kadra klubu wydaje się coraz bardziej zamknięta. To więc dobry czas, aby podsumować dokonania transferowe klubu ze stolicy i zastanowić się, czy to wystarczy do walki o najwyższe cele.Legia Warszawa po katastrofalnym poprzednim sezonie dość dobrze weszła w nowe rozgrywki. Jedenaście punktów po sześciu kolejach to wynik może nie idealny, ale stanowiący solidne podstawy, aby z optymizmem patrzeć w przyszłość. Bo choć Legia to nadal dość duży plac przebudowy, to jednak mający solidne podstawy. Podstawy, które realnie pozwalają myśleć o walce o mistrzostwo Polski.
Transfer nr 1 – Carlitos
Na początku zaznaczamy, hierarchia i kolejność przedstawiania transferów nie ma znaczenia. Nie jest to zestawienie rankingowe. Choć w przypadku Carlitosa może się okazać, że będzie to transfer numer jeden, najbardziej efektywny spośród zawodników sprowadzonych w tym okienku. W końcu mowa tu o byłym królu strzelców naszej ligi. Zawodniku, który bramki zdobywał wszędzie, gdzie grał, od Hiszpanii po Grecję. A to musi być wartością dodaną dla zespołu. Wartością, która weźmie na siebie ciężar zdobywania bramek. Czyli coś, czego w Legii w zeszłym sezonie brakowało. Coś, czego nie było. Teraz to Hiszpan ma być tym kimś, kto będzie główną „armatą” klubu z ulicy Łazienkowskiej. A biorąc pod uwagę, że ma go kto „obsłużyć” szanse na to są spore. To więc jeden z ciekawszych transferów nie tylko w Legii, ale i w całej ekstraklasie.
Znak zapytania może się pojawić, gdy na Carlitosa spojrzymy w trochę szerszej perspektywie. Perspektywie osobowości, o której Radosław Cierzniak, były bramkarz „Wojskowych”, w programie „Kilka Słów o Legii” mówił tak: – Ja go nie lubiłem. Uważam, że przekładał swoje dobro nad dobro zespołu. Dla mnie to było nie do zaakceptowania. Uważam też, że nie do końca był naturalny, gdy rozmawiał w szatni. On przyszedł z Wisły Kraków, gdzie był gwiazdą i myślał, że w Legii też będzie taką gwiazdą. A tu każdy taki jest.
Transfer nr 2 – Makana Baku
Zawodnik, który podczas swojego pobytu w Warcie Poznań dał się poznać z tego, że bak ma pełen. I to nie tylko, jeśli chodzi o kwestie motoryczne, ale i możliwości oraz umiejętności, których Makana miał sporo. Od gry jeden na jeden, przez kapitalne obsłużenie kolegów, po wykończenie akcji i zdobycie bramki. W tamtym czasie był jedną z wiodących postaci ligi. Teraz ma tak być i w Legii, ale skrzydłowy jak na razie nie nawiązał do swoich najlepszych występów w ekstraklasie. Choć trzeba pamiętać, że potencjał do tego ma spory, a partnerów w zespole lepszych niż wówczas.
Jak na razie Makana Baku i Legia Warszawa muszą zadowolić się jedną asystą w pięciu meczach i mieć nadzieję, że prędzej czy później wróci stary Baku, który w sezonie 2020/2021 podbijał naszą ligę. Trudno więc na razie ocenić ten transfer. Bo zawodnik choć gra, to nie pokazał pełni swoich umiejętności, o których wszyscy wiemy, że są spore.











