Widzew Łódź w sobotę 18 kwietnia przegrał 1:2 z Radomiakiem Radom w spotkaniu 33. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Po tym meczu sytuacja łódzkiego klubu stała się arcytrudna. Radomiak to bezpośredni rywal w walce o utrzymanie. Łodzianie przez tę porażkę odebrali sobie możliwość niepatrzenia na plecy rywali, którzy mogą im odjechać. Widzew po tym spotkaniu wszedł na autostradę do Betclic 1. Ligi.
Nieistniejący Widzew
Sobotnie spotkanie przebiegało pod dyktando Radomiaka, który przez większość czasu prowadził grę i dominował. Na początku drugiej połowy ten stan rzeczy się utrzymywał, aż w 59. minucie, po ataku napędzanym przez Sebastiana Bergiera i Juliana Shehu, obrońca Radomiaka Christos Donis dość nieszczęśliwie wpakował piłkę do własnej bramki. W kolejnych minutach gospodarze mieli pewne problemy i nie potrafili początkowo zewrzeć szyków. Jednak w 82. minucie udało im się przeprowadzić atak na bramkę Bartłomieja Drągowskiego i stan spotkania wyrównał Roberto Alves.
Kolejna bramka dla radomskiej drużyny padła w doliczonym czasie gry, gdy zamieszanie w polu karnym wykorzystał Luquinhas, któremu piłkę w nieszczęśliwy sposób podał bramkarz gości Bartłomiej Drągowski. Brazylijczyk zapewnił swojej drużynie trzy cenne punkty. Widzew po tym spotkaniu z 33 punktami zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Co ciekawe, był to już szósty raz w tym sezonie, gdy Łodzianie stracili gola w doliczonym czasie. Ta statystyka wiele mówi o kondycji psychicznej drużyny, a także o tym, jak spożytkowano w Łodzi rekordowe fundusze na transfery.
Przedsezonowe szaleństwo
Letnie okienko transferowe było dla Widzewa pierwszym za ery nowego właściciela. Robert Dobrzycki objął stery w łódzkim klubie parę miesięcy wcześniej i w tym czasie obsadził kluczowe stanowiska swoimi ludźmi. Na stanowisku prezesa pozostawił jednak Michała Rydza (pełniącego funkcję od 2023 r.), a nowym dyrektorem sportowym został Mindaugas Nikolicius. Panowie przeprowadzili Widzew przez okienko, w którym wydano łącznie 7,5 mln euro. Takich pieniędzy na transfery w Łodzi nie widziano od dawna. Oczekiwano, że wielkie inwestycje dadzą szybkie efekty, ale tak się nie stało. Z tego powodu włodarze Widzewa już po sześciu kolejkach rozpoczęli kolejne rewolucje. Pod koniec sierpnia zwolniono trenera Zeljko Sopicia. Chorwata zastąpił jego asystent, Patryk Czubak. Początkowo Czubak miał pracować do końca sezonu, jednak plany znów uległy zmianie.











