Gdy w przerwie reprezentacyjnej Arkę po Dawidzie Szwardze przejmował Dariusz Banasik, kibice w Gdyni liczyli, że zespół zacznie grać lepiej. Można powiedzieć, że tak się stało, bo Gdynianie rzeczywiście pod względem piłkarskim wyglądają całkiem nieźle. Trener Banasik zmienił ustawienie drużyny i postawił bardziej na ofensywę. W efekcie tego Arka Gdynia w pierwszych dwóch spotkaniach strzeliła aż pięć bramek. Jednak w dalszym ciągu wiele do życzenia pozostawia gra obronna „Żółto-niebieskich”. Sytuacja arkowców w ligowej tabeli nie jest za ciekawa. Ekipa z Gdyni wciąż znajduje się w strefie spadkowej, a rywale powoli zaczynają odjeżdżać. W najbliższej kolejce podopiecznych Dariusza Banasika czeka kluczowe w walce o utrzymanie starcie z Piastem Gliwice.
Arka Gdynia za Dariusza Banasika
Kiedy drużynę obejmuje nowy trener, często mówi się o mitycznym efekcie nowej miotły. W przypadku Arki i Dariusza Banasika można stwierdzić, że w początkowej fazie to się sprawdziło. Pewna wygrana 3:1 w pierwszym meczu z Zagłębiem Lubin oraz wyjazdowy remis 2:2 na Cracovii, gdzie wiemy, jak w tym sezonie Arce ciężko zapunktować na wyjeździe. Trener Banasik zmienił ustawienie swojego zespołu i nastawił go bardziej ofensywnie. Przeszedł z formacji z trzema obrońcami na czterech, a zamiast wahadłowych postawił na klasycznych skrzydłowych. Bardzo szybko uzyskał tego efekty, bo już w pierwszej połowie swojego debiutanckiego meczu z Zagłębiem Arka strzeliła dwie bramki. Dwoma pięknymi uderzeniami z lewej nogi popisali się Oskar Kubiak oraz Sebastian Kerk. Po gdyńskim zespole widać było, że chce grać bardziej ofensywnie i finalnie zwyciężył tamto spotkanie 3:1.
Jednak starcie z Zagłębiem to był mecz domowy, więc można było nieco umniejszać temu zwycięstwu, ponieważ Arka Gdynia u siebie była najlepsza w lidze już za kadencji Dawida Szwargi. Większym wyzwaniem dla nowego trenera było spotkanie wyjazdowe z Cracovią. Każdy kibic PKO BP Ekstraklasy dobrze wie, że „Żółto-niebiescy” na wyjazdach są beznadziejni i zdecydowanie najgorsi w lidze. I tu już można docenić pracę Dariusza Banasika, bo Arka wyszła na boisko w Krakowie i się nie przestraszyła. Co prawda straciła pierwszą bramkę, ale za sprawą Oskara Kubiaka bardzo szybko wyrównała. Chwilę po przerwie nawet wyszła na prowadzenie, a w drugim meczu z rzędu na listę strzelców wpisał się Gutkovskis. Jednak wynik 2:1 dla Arki nie utrzymał się długo, ponieważ tym razem to Cracovii udało się wyrównać po paru minutach. Mimo wszystko Dariusz Banasik remis wywieziony z meczu wyjazdowego może uznać za sukces.











