Valencia odniosła pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie. Drużyna Mauricio Pellegrino po bramkach Feghouliego i Cissokho pokonała 2:1 Celtę. Gola dla gości zdobył Krohn-Dehli.
Świadkami nieco słabego widowiska w pierwszej połowie byli kibice zgromadzeni na Estadio Mestalla. Valencia co prawda szybko objęła prowadzenie, jednak równie szybko je oddała, a samo spotkanie stało na niskim poziomie. Jako takie tempo utrzymywało się do 15. minuty, kiedy to Krohn-Dehli wykorzystał zgranie piłki jednego ze swoich partnerów i wpakował futbolówkę do pustej bramki. Wcześniej, już w 3. minucie, na prowadzenie Valencię wyprowadził Feghouli, wykorzystując szybką kontrę z własnej połowy.
Faworyt na Mestalla zawodził. To Celta była drużyną, która częściej utrzymywała się przy piłce i częściej gościła w okolicach pola karnego przeciwnika. Na nic się to jednak zdawało. Defensorzy „Los Ches” raczej bez większych problemów radzili sobie z wrzutkami w „szesnastkę”, nie licząc wspomnianej, feralnej sytuacji z 15. minuty. Taki obraz gry oznaczał niestety brak jakichkolwiek klarownych sytuacji strzeleckich. W 24. minucie z dystansu uderzał co prawda Borja Oubina, ale Diego Alves nie dał się zaskoczyć. Kolejna próba gości z Vigo nadeszła w 36. minucie, ale i tym razem górą był golkiper miejscowych. Wcześniej Valencia zagroziła bramce Celty, ale po strzale z woleja Adila Ramiego skuteczną interwencją popisał się Javi Varas.
W 39. minucie doszło do kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym gości – Valencia domagała się odgwizdania faulu na Jonasie, ale gwizdek Paradasa Romero milczał. Do końca pierwszej połowy lepsze wrażenie nadal sprawiali goście, ale ostatecznie wynik nie uległ już zmianie.
Druga odsłona na całe szczęście nie rozczarowała tak jak pierwsza. Zawdzięczaliśmy to głównie zdecydowanie lepszej postawie Valencii, która po przerwie wyszła na boisko z całkowicie innym nastawieniem. Podopieczni Pellegrino od pierwszego gwizdka rzucili się do ataku. Już w 49. minucie Jonas mógł znaleźć się w świetnej sytuacji, ale nie dosięgnął bardzo dobrego podania od Soldado. Po 60 sekundach było już jednak 2:1. Tino Costa dośrodkowywał z rzutu wolnego, a Aly Cissokho strzałem głową niemal z linii szesnastego metra nie dał szans Javiemu Varasowi.
W kolejnych minutach „Nietoperze” szukały następnych trafień. W 54. minucie przed pierwszą znakomitą szansą stanął Soldado, ale fatalnie spudłował. Próba z 61. minuty była już zdecydowanie lepsza, ale i ona nie zakończyła się golem. W międzyczasie do wyrównania mogli z kolei doprowadzić goście, ale piekielnie groźny strzał sprzed pola karnego Iago Aspasa o włos minął prawy słupek Diego Alvesa. Aspas miał kolejną okazję w 63. minucie po dośrodkowaniu Krohn-Dehliego, ale tym razem spisał się zdecydowanie gorzej i posłał futbolówkę wysoko nad bramką.
Po naprawdę bardzo dobrych pierwszych dwudziestu minutach tempo pojedynku nieco spadło, ale i tak oglądaliśmy dużo bardziej żywy mecz niż przed przerwą. Valencia skupiła się bardziej na bronieniu wyniku i tylko co jakiś czas próbowała kontratakować. Celta konsekwentnie grała swoją piłkę, ale najlepszą okazję stworzyła po stałym fragmencie. Na trzy minuty przed końcem arbiter odgwizdał rzut wolny dla przyjezdnych, ale z około osiemnastu metrów De Lucas trafił w mur. W samej końcówce spotkania kotłowało się jeszcze w polu karnym Valencii, ale Celta nie potrafiła doprowadzić do wyrównania.










