Brazylijczycy jako gospodarze, goście z Azji, bliskie awansu Peru i wciąż słabo grająca Argentyna. Tak w telegraficznym skrócie wygląda dotychczasowa walka podczas tegorocznego Copa America. Obecna edycja turnieju już należy do wyjątkowych. Równo 100 lat temu Brazylia po raz pierwszy zorganizowała te mistrzostwa. Oprócz tego po 26 latach w Copa America brakuje przedstawicieli CONCACAF.
Za nami druga kolejka fazy grupowej Copa America. Niektóre drużyny walczą o dalszą grę na tym turnieju, a najsłabsze ekipy chcą pokazać się z najlepszej strony po zakończeniu pierwszego etapu rywalizacji. W ciągu najbliższych dni poznamy odpowiedzi na kluczowe pytania dotyczące futbolu w Ameryce Południowej.
„Canarinhos” o krok od ćwierćfinału
Reprezentacja Brazylii jako jeden z głównych faworytów powinna bez problemu awansować do fazy pucharowej. Jednak sytuację nieco pogorszył bezbramkowy remis z Wenezuelą. Przez ten podział punktów Brazylia może nie awansować do dalszej fazy z pierwszego miejsca. To oznacza trudniejszego przeciwnika na tym etapie rywalizacji. Na lidera kadry podczas grupowych starć wyrósł Philippe Coutinho, skrzydłowy FC Barcelona strzelił dwa gole w wygranym 3:0 meczu z Boliwią. Nawet w starciu z Wenezuelą, mimo braku zdobyczy bramkowej, został wybrany na zawodnika spotkania.
W grupie B podczas drugiej serii gier zwycięstwo odniosło Peru, pokonując Boliwię 3:1. Dzięki temu tak jak Brazylia ma na koncie cztery punkty. „Inkowie” na przestrzeni lat są na fali, rok temu uczestniczyli w mistrzostwach świata po 36-letniej przerwie. W latach 2011 i 2015 zdobywali brązowe medale Copa America. W obecnej edycji również radzą sobie bardzo dobrze, ale o awans będą musieli powalczyć w ostatniej kolejce z Brazylią. Ricardo Gareca, kompletując kadrę, postawił na doświadczenie – przede wszystkim w ofensywie. Średnia wieku napastników wynosi 30 lat. Farfan w historii występów w południowoamerykańskim turnieju strzelił dwa gole. Kilka dni temu z Boliwią i… w 2004 roku z Wenezuelą – to daje aż 5457 dni przerwy










