W tym tygodniu Polacy w rozgrywkach europejskich spisali się bardzo słabo. Siedmiu reprezentantów Polski wyszło na murawę, jednak nie wszyscy mieli pozytywny wpływ na wyniki swoich drużyn. W Lidze Mistrzów żaden z nich nie popisał się bramką ani asystą.
Robert Lewandowski
Kolejny słaby występ w barwach Barcelony zaliczył Robert Lewandowski. Polak po powrocie z rekonwalescencji spisuje się mizernie, nie mając wielkiego wpływu na wyniki drużyny. W meczu z Szachtarem nie oddał nawet celnego strzału na bramkę rywali, co dla napastnika jest porażającą statystyką. Warto dodać, że to już szósty jego mecz z rzędu bez strzelonej bramki. To najgorsza taka passa od czasów gry w Borussii Dortmund.
Lewandowski od pierwszych meczów nie wszedł dobrze w sezon. Marnował wiele sytuacji i wielokrotnie był poza grą. Po wrześniowej przerwie reprezentacyjnej wydawać się mogło, że Polak wrócił do dobrej formy. Strzelał z Realem Betis, Royal Antwerp i pomógł drużynie w odwróceniu losów spotkania z Ossasuną. Kontuzja, która przyszła na początku października, całkowicie wybiła kapitana reprezentacji Polski z rytmu. W meczu z Realem Madryt wszedł z ławki i zaliczył bardzo dyskretny występ. Z Realem Sociedad zszedł już w 57. minucie spotkania, a o występie w Hamburgu lepiej nie wspominać…
Słaba forma Roberta Lewandowskiego stanowi ogromny problem dla ekipy ze stolicy Katalonii. Tym bardziej że w tym samym momencie w dołek wpadli: Ferran Torres, Joao Felix czy Raphinha. Polak miał być gwarantem bramek, lecz w ostatnich meczach kompletnie nie wywiązuje się z tego zobowiązania.
Piotr Zieliński
Środowy wieczór nie był zbyt udany dla Piotra Zielińskiego i jego SSC Napoli. „Partenopei” zaledwie zremisowali z Unionem Berlin, który od początku sezonu spisuje się słabiutko. Niestety, jednym z odpowiedzialnych za wynik w tym meczu jest Piotr Zieliński. Polak początkowo dobrze wywiązywał się ze swojej roli, jednak im więcej czasu mijało, tym dyspozycja Polaka spadała. W drugiej części spotkania nie kreował zbyt dużo okazji swoim kolegom i można odnieść wrażenie, że w pewnych momentach był poza grą. Również włoska prasa podkreślała, że od piłkarza takiego formatu należy oczekiwać więcej. Trudno się z tym nie zgodzić. Zieliński od początku sezonu przyzwyczaił i kibiców, i dziennikarzy do dobrej formy. W wielu meczach to właśnie on robił różnicę, co przekładało się na wyniki zespołu spod Wezuwiusza.











