Nieatrakcyjna gra, wyniki poniżej oczekiwań, frustracja kibiców. Praca holenderskiego menedżera wydaje się wisieć na włosku. Czy powinien zacząć szukać nowego pracodawcy? Jak duża jest cierpliwość zarządu klubu?
Pierwsze tygodnie nowego roku dały van Gaalowi odrobinę oddechu po lawinie krytyki, jaka spotkała go po zanotowaniu niechlubnej serii ośmiu meczów bez zwycięstwa. Wygrana z niewygodną Swansea oraz Liverpoolem mogła dać nadzieję na zwyżkę formy, ta jednak natychmiastowo spotkała się z murem w barwach klubu Southampton F.C. Bolesna porażka na Old Trafford postawiła kolejny duży znak zapytania nad głową szkoleniowca. Poziom tolerancji klubu na złą grę musi kiedyś osiągnąć swoją granicę, tym bardziej że wciąż jest czas na zmianę obecnej sytuacji. Powodów do zwolnienia menedżera jest kilka, poniżej wymienię pięć największych.
1. Brak wyników
Pierwszy, a zarazem największy zarzut wobec Louisa van Gaala. Wystarczy napisać, że Manchester United posiada na swoim koncie 37 punktów w lidze. Trudno uwierzyć, ale jest to ich najsłabszy wynik w całej historii występów w Premier League. Wiecie, ile punktów na tym samym etapie miał zmiażdżony przez presję dziennikarzy i kibiców David Moyes? Całe 40 oczek.
Tutaj warto się zastanowić, jakim cudem „Czerwone Diabły” mogą się cieszyć dość wysoką lokatą w tabeli ligowych rozgrywek, która delikatnie przysłania obraz faktycznej gry zespołu. Przecież piąte miejsce i zaledwie dziesięć punktów straty do lidera trudno nazwać głębokim kryzysem.
https://twitter.com/UnitedTweets_/status/690940602796609537
Trzeba niestety wspomnieć o tym, że wraz ze spadkiem kondycji zespołu obniżyła się forma całej ligi. Trudno również zapomnieć o szybkim pożegnaniu się z rozgrywkami Ligi Mistrzów, o którą tak zaciekle walczono w poprzednim sezonie. Teoretycznie łatwa grupa z Wolfsburgiem i PSV na czele okazała się zbyt wysoko zawieszoną poprzeczką.
2. Nudna gra
Kto kibicuje Manchesterowi United, ten wie – mocna kawa to niezbędny atrybut dający możliwość czerpania „przyjemności” z oglądania swoich ulubieńców. Podania wszerz i do tyłu? Tego nie brakuje. Strzały na bramkę? A na co komu podejmowanie takiego ryzyka. Gra drużyny to jedno długie wyczekiwanie. Wyczekiwanie na błędy rywala? Trudno o wymuszanie błędów na przeciwniku przy tak pasywnej grze, jaką prezentują obecni piłkarze.
Mała liczba oddanych strzałów i goli to jedno, dużym problemem jest znikoma liczba kluczowych podań. „Czerwone Diabły” znajdują się pod tym względem na odległej 17. lokacie wśród drużyn Premier League, nieznacznie wyprzedzając Sunderland, Norwich i West Bromwich Albion. W grze brakuje pressingu, pazura, szybkości, impulsów do napierania na bramkę przeciwnika. Wszyscy wiemy, że Holender szanuje posiadanie piłki. Ma do tego święte prawo. Trudno jednak nie zauważyć, że obecni piłkarze sobie z tym kompletnie nie radzą.













