W 3. kolejce Ligi Mistrzów SSC Napoli pokonało 2:1 Olympique Marsylia. Po pierwszej połowie Włosi prowadzili 1:0 na Velodrome po bramce Callejona. Prowadzenie w drugiej części meczu podwyższył Kolumbijczyk Zapata. Dla Marsylii honorowego gola strzelił Andre Ayew w 86. minucie spotkania.
Po dwóch pierwszych kolejkach Ligi Mistrzów wyżej w tabeli grupy F plasowali się zawodnicy Napoli. Włosi pokonali w pierwszym meczu Borussię Dortmund 2:1 i przegrali 0:2 w Londynie z tamtejszym Arsenalem. Z kolei Olympique Marsylia w dwóch pierwszych spotkaniach poniosła porażki. Najpierw na własnym stadionie uległa 1:2 Anglikom, a później została rozgromiona 0:3 przez BVB. Dlatego faworytem spotkania wydawali się piłkarze z Neapolu, jednak atut własnego boiska należał do zawodników z Francji.

Wydawać by się mogło, że to potrzebująca punktów Marsylia powinna zacząć mecz od huraganowych ataków. Jednak rzeczywistość była całkiem inna i to Napoli zaczęło mądrzej i stwarzało groźniejsze sytuacje pod bramką gospodarzy. W 4. minucie Mertens spróbował swoich sił z rzutu wolnego, ale dobrze interweniował Mandanda. Chwilę później ponownie strzelał Belg, ale tym razem piłka poszybowała nad poprzeczką. OM starało się odpowiadać na atak pozycyjny zawodników z Włoch szybkim kontrami, które były jednak mało skuteczne.
Ofensywne poczynania Napoli były coraz groźniejsze. W 15. minucie Armero uderzył w boczną siatkę po wycofaniu piłki przez Higuaina. W kolejnych minutach zawodnicy włoskiego zespołu zostali złapani kilkukrotnie w pułapkę ofsajdową, choć spalone były minimalne, a przy jednej sytuacji Marsylia może mówić o wielkim szczęściu. Mertens nie znajdował się za linią obrony gospodarzy i pognałby z pewnością sam na bramkę, gdy nie sygnalizacja sędziego bocznego.
Pierwszą dogodną sytuację pod bramką Reiny Marsylia stworzyła sobie w 34. minucie po stałym fragmencie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Payeta najwyżej do piłki wyskoczył Diawara, ale jego strzał wylądował w rękach hiszpańskiego golkipera, który szybkim wyrzutem rozpoczął kontratak. Po kilku podaniach z pierwszej piłki Mertens i Higuain znaleźli się w sytuacji 2 na 1 z Nkoulou. Belg podał do Argentyńczyka, który mając już tylko przed sobą Mandandę, nie trafił w światło bramki.

Jednak jak mówi przysłowie, co się odwlecze, to nie uciecze. W 42. minucie Włosi wyszli na prowadzenie za sprawą Callejona. Były zawodnik Realu Madryt wykorzystał doskonałe zagranie Higuaina i kiwając ładnym zwodem Fanniego, pokonał Mandandę. Do przerwy Napoli zasłużenie prowadziło na Velodrome.











