Pierwsze mecze grupy G i H Ligi Europejskiej należą już do historii. Kibice śledzący poczynania w tych grupach nie mogli czuć się zawiedzeni. We wszystkich spotkaniach padały bramki i nie zabrakło wielu świetnych akcji. Najefektowniej swoją obecność w Lidze Europejskiej zaznaczyły zespoły z Alkmaar, Bragi oraz Brugii.
Grupa G

Alkmaar w meczu z Malmo był faworytem. Jednakże nikt nie spodziewał się, że Holendrzy tak łatwo uporają się ze swoimi przeciwnikami. Już po 45 minutach było jasne, że to piłkarze w czerwono-białych strojach zapiszą na swoje konto trzy punkty. Podopieczni Gertjana Verbeeka przed upłynięciem 45. minuty zdobyli trzy bramki. W drugiej części dorzucili jeszcze jedną. Piłkarze Malmo zdołali odpowiedzieć tylko honorowym trafieniem. Holendrzy znakomicie wystartowali w tej edycji Ligi Europejskiej. Kibice Alkmaar mają nadzieję, że ich pupile nawiążą do lat, w których Alkmaar grał nawet w półfinale Pucharu UEFA.
Austria Wiedeń w meczu przeciwko Metalistowi robiła co mogła, by zdobyć na własnym stadionie cenne punkty. W pierwszej połowie wszystko szło po myśli gospodarzy. Austriacy za sprawą Juna już w 7. minucie wyszli na prowadzenie. Niestety, w drugiej połowie nie zaprezentowali się równie dobrze. Metalist stwarzał sobie więcej sytuacji, co zaowocowało dwoma bramkami autorstwa Gueye i Xaviera. Ukraińcy zaimponowali hartem ducha i wolą walki. Za to zostali nagrodzeni trzema punktami.
Grupa H

Birmingham City gościł na własnym stadionie finalistów ubiegłej edycji Ligi Europejskiej, Sporting Braga. Anglicy przed spotkaniem czuli się bardzo pewnie, ale Portugalczycy udowodnili, że zebrane doświadczenie zaprocentowało. Już w 7. minucie prowadzenie gościom dał Helder Barbosa. Na 2:0 podwyższył Lima. Nadzieję w serca kibiców Birmingham wlał King. Jednak ostatnie słowo należało do piłkarzy Bragi. To oni za sprawą Heldera Barbosy podwyższyli rezultat na 3:1. Takim wynikiem zakończyło się całe spotkanie. Braga świetnie rozpoczęła rozgrywki Ligi Europejskiej i niewykluczone, że i w tym sezonie sprawi jeszcze kilka niespodzianek.
Club Brugge nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem niżej notowanego Maribora. Belgowie już po 24 minutach byli pewni swego, gdy na 2:0 podwyższył Dirar. Gospodarze przez dalszą część meczu kontrolowali grę i nie pozwolili na zbyt wiele swoim przeciwnikom. Na domiar złego w 85. minucie z boiska został usunięty Rajcević. To zmniejszyło szanse Słoweńców na strzelenie choćby jednej bramki. Użytku z gry w przewadze nie zrobili piłkarze z Brugii i zadowolili się zwycięstwem 2:0.











