Niby bez hitów, ale tej niedzieli emocji na hiszpańskich boiskach nie brakowało. Choć szlagierów można by szukać ze świecą, to spotkania potencjalnie słabszych ekip owocowały niespodziankami i ciekawymi zwrotami akcji. Sensacyjną porażkę zanotowała Sevilla, a Real stracił punkty z Almerią.
Real Valladolid – Sevilla FC 3:2 (0:2)
Renato 18′, Navas 24′, Sesma 43′, Cannobio 50′, Cannobio 63′
Na Estadio Jose Zorrilla kapitalne widowisko; nie zabrakło emocji i bramek. Choć to goście byli faworytem tej konfrontacji, ekipa Valladolid walczyła na tyle ambitnie, że zdołała ucieszyć swych kibiców trzema punktami, przerywając passę wszystkich wygranych wyjazdowych meczów Sevilli w tym sezonie. Spotkanie dużo lepiej rozpoczęło się dla ekipy z Andaluzji: Renato i Navas wyprowadzili szybko gości na prowadzenie. Nikt nie spodziewał się, że Sevilla to spotkanie przegra. W 35. minucie na gości padł pierwszy cios w tym meczu; po drugiej żółtej kartce plac gry opuścił Luis Fabiano. Tymczasem gospodarze jeszcze przed przerwą zdobyli kontaktową bramkę za sprawą trafienia Sesmy. Druga część spotkania to już dominacja Realu. Osłabiona, pozbawiona wdzięku w grze Sevilla nie była w stanie przeciwstawić się rozpędzonej drużynie Valladolid. Dwie bramki Fabiana Cannobia przesądziły o wyniku spotkania. Gdyby nie świetne interwencje Palopa, Andaluzyjczycy przegraliby ten mecz z kretesem. Miało być pięknie, łatwo i przyjemnie, tymczasem zobaczyliśmy nieoczekiwanie drugą porażkę jak dotąd niezwykle równej Sevilli w tym sezonie.
Sporting Gijon – CD Numancia 3:1 (1:1)
Goiria 20′, Luis Moran 33′, Bilic 65′, Bilic 76′(k)
Nie mniej emocji było na El Molino, gdzie miejscowy Storting podejmował Numancię. Obie drużyny w tym sezonie grały różnie, lecz ostatnie trzy zwycięstwa ekipy z Gijon wzbudziły uznanie. W meczu beniaminków ostatecznie bez sensacji, ale ciekawie. Obie drużyny spotkanie rozpoczęły na porównywalnym poziomie, jednak to goście wyszli pierwsi na prowadzenie za sprawą trafienia Goirii Etxebarri. Stracona bramka nieco zmotywowała Gijon do lepszej gry, co zaowocowało wyrównaniem przez Luisa Morana po półgodzinie gry. Druga część to już dominacja Rojiblancos. Dwie bramki niezwykle skutecznego ostatnio Mate’a Bilica – i po meczu (drugie trafienie z rzutu karnego)! Ostatecznie trzy punkty pozostały w Gijon.
Recreativo Huelva – Getafe CF 1:1 (1:0)
Javi Guerrero 49′, Albin 82′
Wielkich emocji na Nuevo Colombino nikt się nie spodziewał, mało kto stawiał w roli faworyta zespół gospodarzy. Tymczasem Recrativo bardzo przyzwoicie broniło się przed atakami Getafe, a pierwsza połowa to wyrównane spotkanie. Bramki nie padły, choć okazję ku temu miał m.in. Esteban Granego, na jego drodze stanął jednak bezbłędny Riese. Tymczasem druga część meczu przyniosła niespodziewane trafienie Javiego Guerrera, ale dobrą pozycję wyjściową w drugiej części spotkania gospodarzy zepsuł czerwony kartonik dla Iago Bodzona. Długo, bo do 82. minuty, czekali goście na wyrównanie, ostatecznie jednak trafienie Angela Albina zapewniło z trudem wywalczony punkt dla Getafe.










