Mecz pomiędzy Almerią i Atletico Madryt zakończył 19. kolejkę Primera Division. Na boiskach hiszpańskiej ekstraklasy zobaczyliśmy 30 bramek, pięć wygranych gospodarzy, jeden remis, a dwa razy triumfowali goście.
Na zakończenie półmetku rozgrywek La Liga obejrzeliśmy kilka emocjonujących meczów. Najciekawsze widowisko stworzyli zawodnicy w Bilbao, gdzie na San Mamés Athletic po znakomitym meczu wygrało z Valencią 3:2.
Real Valladolid 1:3 Betis Sevilla

Wszystkie znaki na niebie i kursy u bukmacherów wskazywały na tylko jeden wynik w tym spotkaniu – remis. Pierwsza połowa skończyła się właśnie takim rezultatem, ale kibice zgromadzeni na Estadio Municipal Jose Zorilla nie mogli narzekać na nudę. Oba zespoły zaprezentowały ambitną walkę i już w 16. minucie Xisco pokonał bramkarza Realu. Gospodarze odpowiedzieli po sześciu minutach za sprawą Prieto. W 37. minucie Betis mógł wyjść na prowadzenie, kiedy obrońca Valladolid wybijając piłkę po groźnej akcji rywali trafił w słupek!
W drugiej odsłonie żaden z zespołów nie odpuścił i znowu oglądaliśmy dobre widowisko. W 62. minucie świetne prostopadłe podanie otrzymał Sergio Garcia i, jak na rasowego napastnika przystało, precyzyjnie przelobował bramkarza Realu. Ataki nie ustawały i oba zespoły mogły strzelić bramkę. Sztuka ta udała się Betisowi dopiero w 90 minucie, kiedy to kolejny raz Garcia otrzymał prostopadłe podanie i tak jak przy drugiej bramce precyzyjnie przelobował bramkarza gospodarzy.
Malaga CF 4:0 Espanyol Barcelona
Zgodnie z pozycjami w tabeli – siódme Malagi i osiemnaste Espanyolu – to gospodarze lepiej zagrali w pierwszej połowie i prowadzili 1:0. W 35. minucie po dobrej akcji całego zespołu zawodnik Malagi zagrał piłkę wzdłuż pola karnego, ta minęła trzech obrońców Espanyolu i trafiła pod nogi Adriana, który płaskim strzałem z 11 metrów pokonał bramkarza.
Druga połowa zaczęła się od krótkiej wymiany ciosów. Raz piłka wędrowała pod bramkę gospodarzy, a raz przyjezdnych. Po jednej z kontr obrońca Espanyolu położył na ziemi zawodnika Malagi w polu karnym, a podyktowany rzut karny pewnie na bramkę zamienił Apono. Po stracie bramki zawodnicy z Barcelony wyraźnie zwolnili tempo i ku radości kibiców zgromadzonych na stadionie to Malaga częściej strzelała na bramkę rywali. 20 minut przed końcem zrobiło się mniej interesująco. Zespoły rzadko dochodziły do sytuacji strzeleckich, a jeśli już się w takiej znalazły to piłka mijała bramkę.
W 83. minucie mecz się ożywił za sprawą rzutu karnego. Piłkarz Malagi wpadł w pole karne i ciągnięty za koszulkę upadł na murawę. Baha strzelił na bramkę, ale bramkarz Espanyolu wyczuł jego zamiary i obronił piłkę. Rozległ się jednak gwizdek sędziego, który nakazał wykonanie rzutu karnego raz jeszcze. Baha drugi posłał piłkę w ten sam narożnik bramki czym zmylił bramkarza i podwyższył na 3:0.










