Pierwsze popołudniowe niedzielne spotkania Primera Division przyniosły mnóstwo emocji. Po horrorze w Pampelunie ostatecznie Osasuna wywalczyła jeden punkt. Wieczorem Real podejmował Sevillę, a spotkanie przyniosło świetne widowisko.
Deportivo La Coruna – Malaga CF 2:0 (0:0)
Lafita 66′, Bravo 72′ (k)
Po ostatnim starciu Deportivo z Lechem w meczu Pucharu UEFA można powiedzieć, że ekipa z La Corunii to drużyna dobra i ukształtowana taktycznie, choć ma i swoje słabsze strony. Na pokonanie Malagi atuty wystarczyły. Choć pierwsza połowa bezbramkowa, czasem z boiska wiało nudą, a obie ekipy miały sytuacji jak na lekarstwo, to druga część przyniosła więcej emocji. Najpierw trafił Lafita, a w 72. minucie Weligton sfaulował Omana Brava w polu karnym, i ten drugi pewnie wykorzystał „11”. Więcej bramek już nie padło, choć druga połowa była zdecydowanie ciekawsza od pierwszej.
Racing Santander – Athletic Bilbao 1:1 (0:0)
Yeste 51′, Colsa 82′
Racing po ubiegłorocznym, najlepszym w historii, sezonie powraca do walki o utrzymanie. Athletic również nie gra rewelacyjnie, a do Santander przyjechało się bronić. Ostatecznie to mecz ligowych średniaków na remis. Podobnie jak w meczu Deportivo, pierwsza połowa bez bramek, choć akurat w tym przypadku sytuacje ku nim były, zabrakło pewności napastników. W ekipie gospodarzy wyróżniał się dawny rywal Euzebiusza Smolarka z ataku – Mohamed Tchite, z kolei jedyną bronią gości był niezawodny jak zawsze Fernando Llorente. W drugiej połowie szybko padła bramka. Yeste w 51. minucie dał prowadzenie ekipie z Bilbao, a na wyrównanie kibice na El Sandinero czekali do 82. minuty, wtedy bowiem trafił Colsa. Ostatecznie sprawiedliwy remis.
Real Mallorca – Recreativo Huelva 2:3 (2:2)
Navarro 16′, Ruben 25′, Jurado 36′, Adrian 42′, Javi Fuego 53
Mallorca nie jest drużyną marzeń, jednakże wydawało się, że w starciu z outsiderem ligi hiszpańskiej to ona będzie górą. Tymczasem w najnudniej zapowiadającym się meczu kolejki padło wiele bramek, a spotkanie miało emocjonujący przebieg. To jest możliwe tylko w lidze hiszpańskiej! Główny akt spektaklu w Majorce miał miejsce w pierwszej połowie. David Navarro wyprowadził szybko gospodarzy na zadowalający kibiców wynik. Równie szybko wyrównał jednak Marco Ruben, a w 36. minucie jęk na trybunie gospodarzy sprawił swoim golem Jurado. Mallorcę dobił pod koniec pierwszej połowy Adrian. Druga połowa to tylko niewielki epilog, w którym zdołał bramkę kontaktową zdobyć Javi Fuego, ale na tym strzelanie w Majorce się skończyło. Ostatecznie dobry mecz i zaskakujący wynik.
Osasuna Pampeluna – Real Valladolid 3:3 (3:0)
Dady 18′, Nekounam 43′, Dady 58′, Goitom 61′, Flao 66′, Ogbeche 86′
Wydawało się, że to goście są murowanym faworytem tej konfrontacji, o czym świadczyła aktualna pozycja w tabeli. Tymczasem Osasuna pokazała, że jeszcze do końca nie zapomniała, jak gra się w piłkę, a niewiele zabrakło, aby mecz na własnym terenie wygrała. Dady, Nekounam i ponownie Dady, to strzelcy bramek dla gospodarzy w pierwszej połowie meczu. Wydawało się, że trzy punkty są już w rękach Osasuny, tymczasem horror w drugiej połowie i Valladolid pokazało wielką klasę, strzelając również trzy bramki. Goitom, Flao i Ogbeche sprawili, że kibice ze stadionu w Pampelunie wychodzili zszokowani, a obie ekipy podzieliły się punktami.










