Świetny czas w barwach Basaksehiru ma Patryk Szysz. Były skrzydłowy Zagłębia Lubin w końcu zaczyna coś znaczyć w tureckiej drużynie i ostatnio jego bramki mają wielką wagę. Kilka dni temu jego dwa trafienia zapewniły awans drużyny do półfinału pucharu Turcji, a w niedzielne popołudnie gol Szysza pozwolił zremisować na wyjeździe z Sivassporem. Jeśli taka forma się utrzyma, to pojawią się nadzieje na to, że w następnym sezonie jego pozycja w drużynie stanie się mocniejsza.
Przez większość sezonu o Patryku Szyszu w naszych mediach wspominało się sporadycznie. Czasem zdarzył mu się mecz z bramką czy asystą, ale dochodziło do tego bardzo rzadko. Ostatnie dni sprawiły jednak, że szersza publika przypomniała sobie o istnieniu 25-letniego skrzydłowego. W środku tygodnia Szysz rozegrał najlepsze jak dotąd spotkanie w całym sezonie. Jego dwie bramki przyczyniły się do wyeliminowania Galatasaray w ćwierćfinale pucharu Turcji. Było to wyjazdowe starcie z liderem Super Lig.
Patryk Szysz najpierw otworzył wynik, a w drugiej połowie trafił na 2:3, zapewniając Basaksehirowi awans do półfinału. Trener Emre Belozoglu zaufał Polakowi, a ten w sposób idealny się odwdzięczył, zostając bohaterem.
Świetny występ w pucharze zaowocował rzecz jasna otrzymaniem szansy kilka dni później w meczu ligowym. I tym razem Patryk Szysz zdołał zaimponować kibicom, ponownie trafiając do siatki. To pozwoliło zremisować 1:1 w wyjazdowym spotkaniu z Sivassporem. Nie był to może wybitny występ w wykonaniu naszego skrzydłowego, gdyż kulały u niego między innymi bezpośrednie pojedynki z rywalami. Zdobyta bramka jednak pozostawiła po sobie dobre wrażenie i potwierdziła, że Szysz może dawać konkrety w ofensywie.
Nie jest to łatwy sezon
Długo przyszło nam czekać na to, by móc pozytywnie ocenić pobyt Patryka Szysza w Turcji. Do Basaksehiru 25-latek trafił przed trwającym sezonem z Zagłębia Lubin i z czasem można było mieć już obawy, że na dłuższą metę nic z tego nie będzie. Na jego korzyść miał przemawiać fakt, że drużynę ze Stambułu czekała gra w Lidze Konferencji Europy. Szybko jednak okazało się, że tych korzyści było niewiele. Patryk Szysz na początku sezonu dostał trzy szanse w lidze w podstawowym składzie i od tamtej pory stał się tylko zawodnikiem rezerwowym.











