Patryk Małecki, typ ciągle niepokorny


Jeden z największych zmarnowanych talentów ostatnich lat w Polsce

22 maja 2021 Patryk Małecki, typ ciągle niepokorny
Krzysztof Porębski / PressFocus

Blisko dziesięć lat temu Patryk Małecki był uważany za jeden z największych talentów w Polsce. Skrzydłowy był wówczas piłkarzem Wisły Kraków, która zdobywała kilkukrotnie mistrzostwo Polski. Wraz z końcem wielkiej krakowskiej drużyny zaczął się koniec Małeckiego. W obecnych czasach przypomniał o sobie bardziej jego charakter niż umiejętności piłkarskie. Coś poszło znowu nie tak.


Udostępnij na Udostępnij na

Kibice w Polsce już zdążyli zapomnieć o kimś takim jak Patryk Małecki. Dekadę temu mógł być jednym z kluczowych zawodników w polskiej lidze, a następnie w reprezentacji Polski. Obecnie pewnie wielu fanów zdziwiło się, że on gra w Zagłębiu Sosnowiec. Szkoda tylko, że można było o nim usłyszeć nie z powodów piłkarskich, ale kolejnego popisu jego krnąbrnego charakteru. Czy to będzie już koniec zmarnowanego talentu?

Patryk Małecki znowu narozrabiał

W marcu wyszedł na wierzch konflikt 32-latka z jednym z trenerów. Patryk Małecki miał „emocjonalną wymianę zdań” z drugim trenerem, Łukaszem Matusiakiem. Wszystko miało miejsce po meczu ze Stomilem Olsztyn w 22. kolejce Fortuna 1. Ligi. Podobno czarę goryczy przelało zlekceważenie przez piłkarza poleceń asystenta Kazimierza Moskala, które miał przekazać innemu zawodnikowi wchodzący na boisko Małecki. Wcześniej już dochodziło do „nieporozumień” między tymi dwoma panami. Trudno było wskazać głównego prowodyra tego zajścia, bo obie strony miały coś do zarzucenia drugiej. Jednak stronę asystenta wziął główny trener. Miało też dojść do pojednania między piłkarzem a członkiem sztabu trenerskiego, ale podobno znowu dała o sobie znać zła natura „Małego”.

Zagłębie Sosnowiec nie ma łatwego sezonu. Kibice po cichu liczyli na to, że ich ulubieńcy powalczą o grę w barażach o ekstraklasę. Nikt nie spodziewał się, że w trakcie rozgrywek cel awansu znowu zostanie zmieniony na walkę o utrzymanie. Jakby było mało „atrakcji”, to jeszcze na całą Polskę wybuchła afera związana z Patrykiem Małeckim. 32-latek nie przyznaje się do tego, aby doszło do rękoczynów pomiędzy nim a asystentem trenera. Miało dojść tylko do ostrej wymiany zdań. Sam piłkarz miał od początku pod górkę z Matusiakiem. Władze klubu stanęły po stronie sztabu szkoleniowego.

W związku ze zdarzeniami mającymi miejsce po meczu Zagłębie Sosnowiec – OKS Stomil Olsztyn, w tym naruszeniem nietykalności cielesnej i kierowania gróźb karalnych przez zawodnika Patryka Małeckiego wobec członka sztabu szkoleniowego Zagłębia, Klub zdecydował się na rozpoczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec zawodnika, a także zawieszenie Patryka Małeckiego w prawach zawodnika Klubu. Komunikat Zagłębia Sosnowiec w sprawie zachowania Patryka Małeckiego

Patryk Małecki wydał także własne oświadczenie, w którym przyznał o konflikcie i starciu słownym z Łukaszem Matusiakiem. Jednak sam podkreślił w nim, że to nie on zainicjował konflikt z asystentem. Sprawą zajęła się Komisja Dyscyplinarna PZPN. Zagłębie Sosnowiec chciało ukarania zawodnika zawieszeniem na pięć miesięcy. Ostatecznie skończyło się na dwumiesięcznym zawieszeniu (liczonym od 2 kwietnia) oraz grzywną w wysokości 10 tysięcy złotych. Oznacza to, że 32-latek będzie mógł zagrać w samej końcówce sezonu. O ile będzie mu to jeszcze dane. Jego kontrakt wygasa z końcem czerwca. Po takiej aferze raczej nie zgłoszą się po niego tłumy chętnych. Nawet jeżeli miałby dołączyć do nich za darmo.

Zmarnowany talent

Trudno uwierzyć w to, że w sierpniu minie dziesięć lat od gola Patryka Małeckiego w meczu eliminacji do Ligi Mistrzów pomiędzy Wisłą Kraków a APOEL-em Nikozja. Był to także ostatni rok przed Euro 2012, które było rozgrywane w naszym kraju. Franciszek Smuda miał dużo czasu na zbudowanie mocnej reprezentacji. Od początku było mu nie po drodze z ówczesnym piłkarzem „Białej Gwiazdy”. Selekcjoner nie przepadał za piłkarzami, którzy byli charakterni. Niestety do tego grona zaliczał się Małecki. W boju z Cypryjczykami Wiśle zabrakło kilku minut do awansu do upragnionej Champions League. Niestety od tego momentu zaczęły się gorsze czasy dla krakowian. Również dla „Małego”.

Kiedy wydawało się, że Małecki robi się za duży na polską ligę, to wybrał dość nieoczekiwany transfer do Turcji. W Eskisehirsporze szybko został zweryfikowany. W Super Lig zagrał tylko w pięciu meczach i po pół roku wrócił do Krakowa. Wtedy jeszcze Małecki zaprezentował się z dobrej strony i był ważnym ogniwem Wisły. Ale coraz częściej dawał o sobie znać jego charakter. Raz zdarzyło mu się obrazić publicznie fanów Wisły, a raz obraził piłkarza Cracovii Saida Ntibazonkizę czy Macieja Sadloka z Ruchu Chorzów. Trenerzy też nie mieli z nim łatwo. Potrafił odmówić Henrykowi Kasperczakowi wejścia na boisko z ławki rezerwowych w sparingu. Pierwszy raz podpadł Kazimierzowi Moskalowi za czasów jego pracy w Wiśle, kiedy to „Mały” był obrażony za zdjęcie go z boiska.

Dopóki potrafił się bronić piłkarsko, to jego krnąbrna natura nie przeszkadzała szkoleniowcom Wisły. To działało do 2013 roku, kiedy trenerem wiślaków został Franciszek Smuda. Na początku jeszcze „Mały” grał u niego, ale nie odwdzięczał się liczbami. To spowodowało umieszczenie go na ławce rezerwowych, a zimą 2014 roku przeniósł się do Pogoni Szczecin. Powodem był konflikt z trenerem. W ekipie „Portowców” miał udowodnić swoją jakość. Pierwsze pół roku było dość przeciętne, a następny sezon przyniósł poważną kontuzję. Zerwanie więzadła krzyżowego w kolanie na długo wyeliminowało go z gry.

Od tego momentu zaczęła się równia pochyła. Jeszcze tylko jeden sezon zagrał na swoim poziomie. Było to w momencie powrotu do Wisły i próby pomocy klubowi w walce o czołowe lokaty. Niestety po kontuzji Małecki dużo stracił na dawnej dynamice. Nie był też już tak skuteczny i niebezpieczny jak za wcześniejszych lat. W 2018 roku odszedł na wypożyczenie do Spartaka Trnawa, w którym miał odczarować zagraniczną przygodę. Niestety nawet mimo gry na trzech frontach słowackiego klubu „Mały” grywał zazwyczaj ogony i był uzupełnieniem kadry. Odbił się na Słowacji, a Wisła nie przedłużyła z nim kontraktu. Dwa ostatnie lata spędził w Zagłębiu Sosnowiec, w którym w 2008 roku ogrywał się przed wielką karierą w Wiśle.

Kto weźmie krnąbrnego piłkarza?

W lipcu 2019 roku Patryk Małecki stał się wolnym zawodnikiem. Wtedy odezwało się do niego Zagłębie Sosnowiec, które wydawało się idealnym miejscem na odbudowanie. Niestety chyba 32-latek trafił na zły moment. O sosnowiakach mówiło się często jako jednych z głównych kandydatów na papierze do awansu. Ekipa ze Śląska na pewno miała spore ambicje. Tylko one nie poszły za możliwościami sportowymi. W sezonie 2019/2020 sytuacja klubu była podobna jak obecnie. Do końca sezonu trzeba było drżeć o utrzymanie. Ten moment też nie był dobry dla „Małego”, ale przebudził się on w końcówce sezonu i pomógł w uratowaniu bytu Zagłębia w Fortuna 1. Lidze. W 2021 roku jest o to nieco łatwiej, bo tylko jedna drużyna opuszcza ligę. Ale mimo to są problemy nawet z tym, żeby utrzymać się na przedostatnim miejscu. Dodatkowo atmosfera wewnątrz nie jest najlepsza, co trochę potwierdza konflikt Małeckiego z klubem.

Teoretycznie Małecki mógłby jeszcze wrócić na ostatnie mecze sezonu, ale raczej nikt w klubie nie będzie go witać z otwartymi rękami. Jego kontrakt wygasa z końcem czerwca. Stanie się wolnym zawodnikiem, ale czy tak łatwo znajdzie nowy klub? Lata mijają, a dalej „Mały” nie dojrzał i sprawia dużo problemów. Trudny charakter powoduje, że dość łatwo popada w konflikty ze szkoleniowcami. Czy to wcześniej Smudą, czy teraz z Moskalem (którego przecież znał z czasów gry w Wiśle).

Ma on już 32 lata. Patrząc na przeszłość, powinien być dzisiaj jednym z tych, którzy będą walczyć o miejsce w kadrze Polski na Euro 2020. Coś poszło nie tak. Dynamika i skuteczność Małeckiego z wiekiem zaczęły się kończyć. Pozostał tylko ten typ niepokorny, który już nie ma ze sobą argumentów sportowych, aby udawało mu się wyjść z kłopotów na sucho. Wielu kibiców w Polsce już zaczęło o nim zapominać. Szkoda, że przypomniał o sobie tylko w taki sposób.

Jaka będzie jego przyszłość? To duża niewiadoma. Może wróci do Krakowa i spróbuje pomóc Garbarni? Może zostanie na poziomie 1. ligi? Szkoda, że tak powoli kończy się kariera Patryka Małeckiego, który jeszcze dziesięć lat temu zostawiał dużo serca na boisku w barwach Wisły i walczył o awans do Ligi Mistrzów. Z tego zostały już tylko wspomnienia i zaczęło się odcinanie kuponu. Byle bez kolejnych afer, które nie mogą odkleić się od 32-latka.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze