Jesteśmy już na półmetku sezonu Premier League. I niewątpliwie ten fakt nabiera jeszcze większego znaczenia, gdy zwycięska passa Liverpoolu trwa w najlepsze. W dodatku swe problemy defensywne Chelsea po raz kolejny ujawniły się w starciu ze „Świętymi”. A Mikel Arteta pierwszy raz prowadził Arsenal na ławce szkoleniowej. Przedstawiamy kolejną odsłonę naszego cyklu „Pakerzy i frajerzy”.Zakończyła się odsłona 19. kolejki Premier League. Można rzec, że natłok meczów powoduje u piłkarzy coraz większe zmęczenie. Jednakże, ostatnia kolejka pokazała nam, jak ważną rolę odgrywa mentalność. A niewątpliwie taką posiadają „The Reds”. Faktycznie forma Liverpoolu jest niesamowita, a 17 ligowe zwycięstwo tylko to potwierdza. Trochę gorzej z utrzymaniem formy ma ekipa Franka Lamparda, która przegrała u siebie z Southampton. Poza tym swój czwarty mecz bez porażki zanotował Everton. Manchester City odnotował piątą porażkę w lidze. A „Czerwone Diabły”, Crystal Palace, Sheffield Utd oraz Tottenham nadal wiernie stykają się nadal ze sobą w ligowej tabeli.
Pakerzy
Ważne jest to, jak wygrywasz. I właśnie, Manchester United pokonał w sposób bardzo definitywny i porażający ekipę Steve Bruce’a. Niemniej jednak główną rolę w owej inscenizacji na Old Trafford odegrał Anthony Martial, bowiem Francuz pokazał się z świetnej strony i swój występ udekorował dwoma bramkami. Zawodnik Manchesteru United zanotował w tym meczu 21 podań, a w tym jedno kluczowe. I do tego przeprowadził dwa udane dryblingi przeciwko zawodnikom Newcastle. Wystawienie Martiala na „dziewiątce” poskutkowało wysokim zwycięstwem i daje nadzieję kibicom na lepsze występy swoich ulubieńców.
Na wyróżnienie zasłużyło również Wolverhampton. Ekipa Nuno Espirito Santo uwierzyła we własne możliwości, na tyle że rozprawiła się z Manchesterem City. Statystyki z tego spotkania są wręcz niewiarygodne. I chociaż gra również to, jednak przewaga oraz różnica strzałów na bramkę rywala może zaskoczyć. Albowiem „Wilki” oddały osiem strzałów na bramkę „The Citizens”, gdy ich rywale zaledwie trzy razy. Co prawda czerwona kartka osłabiła szeregi Pepe Guardioli. Jednakże, strata punktów, po tym jak drużyna hiszpańskiego trenera prowadziła 1:0 do przerwy, boli jeszcze bardziej. Siódme zwycięstwo w lidze i awans na piątą pozycję w lidze buduje zespół i zwiększa pewność „Wilków” przed kolejnymi spotkaniami.
Na ostatni medal za ostatnią kolejkę Premier League zasłużył sobie Juergen Klopp. W rzeczywistości reasumując jego pracę na Anfield Road, warto oddać jemu samemu głos w tej sprawie. A jak inaczej się odnieść, do poprowadzenia swojego zespołu do zwycięstwa nad Leicester. Było to 17 zwycięstwo w lidze, po którym jego drużyna ma odnotowane 46 goli oraz 14 straconych goli.











