Po raz kolejny Premier League nas nie zawiodła. Znów poczuliśmy klimat angielskich rozgrywek. Jednakże całą naszą radość, jak i również niezadowolenie przyćmił jeden wielki fakt. „The Special One” powrócił do swojego zawodu. 13. kolejka najlepszych angielskich rozgrywek okazała się bardziej szczęśliwa dla Portugalczyka niż dla jego byłej drużyny. Cóż, Premier League znów nam pokazała, jak bardzo jej potrzebujemy, gdy jej nie ma. Dlatego też 13. kolejka angielskiej ligi była wielkim powrotem naszej kochanki. Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Tottenhamu od 307 dni, ważna wygrana „The Citizens” nad Chelsea, męczarnie Liverpoolu na Selhurst Park czy też zwycięstwo Burnley w nieskomplikowanym stylu znów zaszczepiły w nas chęć spędzenia weekendów przed telewizorem. W dodatku „Kanarki” przebudziły się na Goodison Park, wygrywając pierwsze spotkanie od dwóch miesięcy.
Za to po raz kolejny Unai Emery zawiódł kibiców „The Gunners” w domowym starciu z Southampton. Ponadto „Czerwone Diabły” znów „uszczęśliwiły” swoich sympatyków, remisując 3:3 na wyjeździe z Sheffield. Z kolei „Wilki” pożarły na wyjeździe Bournemouth, notując tym samym ósmy mecz w Premier League bez porażki. Co więcej, Leicester nie zdjęło nogi z gazu i wygrało w delegacji z Brighton. A ostatni mecz angielskiej kolejki przypieczętowała wygrana Aston Villi, która odprawiła z kwitkiem Newcastle.
Pakerzy
Niewątpliwie wybór pakerów tej kolejki był jednym z trudniejszych. Jednakże doszliśmy do wniosku, że wyróżnienie otrzyma Jamie Vardy. Anglik po raz kolejny dał uśmiech na twarzach sympatyków Leicester. Tym razem w starciu z Brighton. 12. zdobyty gol w lidze i asysta przy bramce Ayoze Pereza są kolejnym dowodem na to, że Anglik mimo wieku nadal potrafi pokazywać się ze świetnej strony.
Tym samym 32-letni napastnik Leicester powiększył swoją przewagę bramkową w walce o miano króla strzelców Premier League. Czy Anglik jest w stanie znów przekroczyć próg 24 goli, jak miało to miejsce w sezonie 2015/2016, kiedy Leicester sensacyjnie zdobyło tytuł mistrza Anglii? Przekonamy się w maju, gdy sezon będzie dobiegał już końca.
Zespołem, który zasłużył na otrzymanie medalu za występ, jest Burnley. „The Clarets” odnieśli pewne zwycięstwo na wyjeździe z Watfordem. Było to piąte spotkanie bez straty gola. Podopieczni Seana Dyche’a ponownie pokazują, że gra w sposób prosty oraz zwyczajny może być skuteczna w starciach z przeciwnikami. Co ciekawe, Burnley zdobyło więcej bramek (20) w lidze niż Manchester United (19), co pokazuje, że mimo lat „The Clarets” nadal potrafią nas zaskakiwać.











