Lech Poznań w Ekstraklasie imponuje, a razem z nim także i Pablo Rodriguez. Hiszpan zanotował już swój najlepszy sezon pod względem zdobytych goli i asyst. Pomocnik przeszedł jednak długą drogę, żeby zachwycać. Jego początek w Poznaniu do najlepszych przecież nie należał, a teraz jest nowym liderem „Kolejorza”. To kolejny piłkarz mistrza Polski, który potrzebował trochę czasu, aby zacząć błyszczeć w pełnej okazałości.
Pablo Rodriguez show!
„Kolejorz” wczoraj zaprezentował idealną reakcję na wysoką porażkę w europejskich pucharach przeciwko Bayerowi Leverkusen. Lech Poznań rozegrał spotkanie z Koroną Kielce po prostu po mistrzowsku. Już po 23 minutach nie było czego zbierać, bo podopieczni Nielsa Frederiksena prowadzili 3-0. Końcowo strzelaninę w Poznaniu zakończyli wynikiem 6-1, a po tym spotkaniu pracę stracił trener „Złocisto-Krwistych” – Jacek Zieliński, o którym napisaliśmy już Państwu szerzej.
W tym starciu prawdziwe show zaserwował nam Pablo Rodriguez. Hiszpan opuścił boisko przy stanie 5-1 w 68. minucie, do tego czasu pomocnik uczestniczył w każdym trafieniu Lecha Poznań. Dwie bramki oraz trzy asysty – to są liczby z tamtego spotkania genialnego Pablo. Tym samym jednym meczem zawodnik pobił swoje liczby w klasyfikacji kanadyjskiej z zeszłego sezonu. Wtedy to pomocnik w 27 spotkaniach PKO BP Ekstraklasy ustrzelił trzy bramki oraz zaliczył jedną asystę, a przypomnijmy, że Hiszpan nie zagrał w spotkaniu z Bayerem Leverkusen, ponieważ został ukarany za spóźnienia przez Nielsa Frederiksena. O tym także Państwu już wcześniej pisaliśmy. Jak widać, zawodnik bardzo szybko pokazał szkoleniowcowi, że powinien grać od 1. minuty.
Forma Rodrigueza pokazuje, jaką wykonał tytaniczną pracę od przyjścia do klubu. Nie jest to pierwsze spotkanie, w którym Hiszpan bryluje i ciągnie grę Lecha Poznań. Nie trzeba daleko sięgać pamięcią, aby przypomnieć sobie kapitalne mecze pomocnika. Ostatnio przeciwko Śląskowi Wrocław strzelił bramkę i był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku. Także i w spotkaniu przeciwko Radomiakowi Radom, czy przykładowo FC Thun Pablo błyszczał.
Wielka przemiana
Nawet początek aktualnego sezonu w wykonaniu Hiszpana nie należał do najlepszych. Niels Frederiksen był pytany po domowym meczu z KI Klaksvik, dlaczego ciągle wystawia Rodrigueza na pozycji numer 10, mimo że to nie wychodzi, a to właśnie na tej pozycji pomocnik rozegrał najlepsze spotkanie do tej pory w barwach Lecha. Aczkolwiek to tylko i wyłącznie jeszcze bardziej obrazuje przemianę zawodnika.
Pablo Rodriguez przychodził do Lecha Poznań latem 2025 roku. Miał zastąpić wówczas wielką gwiazdę minionego, mistrzowskiego sezonu „Kolejorza” – Afonso Sousę. Portugalczyk był liderem mistrza Polski, jednak zdecydował się na wyjazd do Turcji. Za 3 miliony euro zamienił poznańskiego Lecha na Samsunspor. Zatem od samego początku Hiszpan musiał wejść w niemałe buty i sprostać oczekiwaniom. Tak się jednak początkowo nie stało.
Pablo Rodriguez przez długi czas był bardziej kojarzony ze względu na podobieństwo do Dawida Podsiadło niż przez swoją dobrą grę. Hiszpan w zeszłym sezonie strzelił swoją pierwszą bramkę dla Lecha w 15. kolejce PKO BP Ekstraklasy, czyli 9 listopada 2025 roku. Było to spotkanie przeciwko Arce Gdynia, która zwyciężyła 3-1, a wspomniany zawodnik powinien mieć po tym spotkaniu więcej bramek. Pomocnik był bardzo, ale i to bardzo nieskuteczny. Marnował stuprocentowe sytuacje z Rayo Vallecano, czy to z Piastem Gliwice. Właśnie przeciwko „Gliwiczanom” jego zmarnowana setka odbiła się największym echem. Wtedy Hiszpan dostał podanie na pustą bramkę, był ustawiony na około 5. metrze, jednak posłał futbolówkę wysoko nad poprzeczką. Także i w bardzo głupi sposób dostał dwie żółte, a w konsekwencji czerwoną kartkę w spotkaniu z Cracovią. Przez to jego drużyna od 39. minuty grała w Krakowie w osłabieniu.
Zmiana pozycji
Na numerze 10 Hiszpan sobie nie radził, a więc Niels Frederiksen zmienił jego pozycję. Duńczyk ustawił Hiszpana o pięterko niżej i to już działało. Pokazał to szybko, bo w następnym spotkaniu przeciwko Piastowi Gliwice, gdzie popisał się przepiękną bramką z dystansu. Pablo zaczął stopniowo rosnąć i wyglądać lepiej. Rozwinął się w szczególności w grze bez piłki. Końcowo pierwszy sezon dla Hiszpana był jednak rozczarowaniem. Miał wejść z buta do pierwszej jedenastki, a tak się nie stało. Aczkolwiek słyszeliśmy głosy, że Pablo zaczyna wyglądać coraz lepiej w okresie przygotowawczym przed obecnym sezonem, a dzisiaj widzimy owoce.
Pablo Rodriguez jest aktualnie w apogeum swojej formy. Hiszpan jest głównym kreatorem środka pola Lecha Poznań. Zaliczył już najlepszy sezon liczbowy w swojej karierze. Mamy dopiero październik, a pomocnik ma już osiem goli oraz osiem asyst na swoim koncie. Idzie jak rozpędzona lokomotywa po tak zwane double-double w tym sezonie. Teraz tylko czekamy na pokaz kapitalnej formy także i w Lidze Europy, a okazja nadarzy się już w ten czwartek.
Czytaj także :











