Tak emocjonującego tygodnia piłkarscy kibice dawno w Poznaniu nie przeżyli. W ciągu zaledwie czterech dni Lech rozegra dwa arcyważne i zarazem arcytrudne pojedynki. Najpierw w meczu o wszystko zmierzy się z Austrią Wiedeń w rozgrywkach Pucharu UEFA, a następnie w prestiżowym dla każdego Wielkopolanina spotkaniu z warszawską Legią. Na oba mecze otwarto dwie z trzech kondygnacji budowanej jeszcze II trybuny obiektu przy ul. Bułgarskiej, tak by maksymalnie zwiększyć jego pojemność. Jedno jest pewne: porażek w tych meczach sympatycy Kolejorza – którzy wykupili komplet 25 tys. wejściówek i zagwarantują prawdziwe piłkarskie święto – swoim ulubieńcom nie wybaczą.
A napiętą atmosferę w Poznaniu czuć można już od ubiegłego tygodnia. Najpierw zauważalne były gigantyczne kolejki przed kasami, później poznaniacy chóralnie przyłączyli się do akcji Lecha „Pokaż komu kibicujesz!”, polegającej na wywieszeniu w oknach i na balkonach flag w niebiesko-białych barwach, które można było nabyć w specjalnej promocji piwa Warka oraz w Oficjalnym Sklepie Lecha. Atmosferę podkręcają także lokalne media, dla których najbliższe mecze Kolejorza od tygodnia pozostają głównym tematem.
Odrobić straty

Lechitów czeka więc bardzo ciężkie zadanie, tym bardziej, że nikt w Poznaniu nie dopuszcza nawet myśli, by Lech mógł nie awansować. Od porażki 1:2 w Austrii poznaniacy radzili sobie wyśmienicie, pewnie wygrywając wszystkie spotkania. Ale nie inaczej powiodło się wiedeńczykom, którzy po serii zwycięstw powrócili na fotel lidera austriackiej Bundesligi.
– To nie będzie spacerek – ostrzega trener Lechitów, Franciszek Smuda. – Austria z meczu na mecz gra coraz lepiej i my to musimy docenić. Spodziewam się, że nie zagrają otwartej piłki, bo tak też nie zagrali nawet w Wiedniu. My z kolei od pierwszych minut musimy postawić na atak, bo jesteśmy przecież w gorszej sytuacji – mówił szkoleniowiec na przedmeczowej konferencji prasowej.
Kłopoty kadrowe
Kolejorza nie opuszczają jednak kłopoty kadrowe. – Na pewno nie zagra Bosacki, Djurdjevic, Kikut i Henriquez – martwił się trener. – Na szczęście do pełni sił wrócił Peszko, a gotowy do gry jest także Kucharski, choć raczej nie na 90 minut. Dlatego na środku obrony obok Manuela Arboledy wystąpi Zlatko Tanevski bądź Dimitrije Injać – zdradził Smuda.












