Brak zakupu środkowego obrońcy w letnim oknie transferowym okazał się fatalną decyzją Liverpoolu. Kontuzje Virgila van Dijka oraz Joe Gomeza sprawiły, że w centrum defensywy mistrzów Anglii nierzadko operuje nawet dwóch nominalnych pomocników. Problemy z zestawieniem formacji tylko pogłębił kolejny uraz Joela Matipa. Trudna sytuacja zmusiła więc Liverpool do zakupów na ostatnią chwilę, a nowymi zawodnikami „The Reds” zostali Ozan Kabak oraz Ben Davies.
Straty finansowe spowodowane pandemią znacznie ograniczyły realizację celów transferowych Liverpoolu minionego lata. Klub z czerwonej części Merseyside zrezygnował ze starań o Timo Wernera. Na następny rok przełożony został natomiast plan pozyskania środkowego defensora, który partnerowałby w centrum formacji Virgilowi van Dijkowi. Brak transferu obrońcy wzbudził jednak spore zaskoczenie, gdyż klub opuścił Dejan Lovren. Ryzykowna decyzja „The Reds”, by obecny sezon rozpocząć z zaledwie trzema doświadczonymi środkowymi defensorami w kadrze, szybko przyniosła jednak opłakane skutki.
Co zmusiło Liverpool do zakupów?
Zwiastunem nadchodzących problemów już na samym początku kampanii były drobne kontuzje Joela Matipa oraz Joe Gomeza. W spotkaniu przeciwko Chelsea obok Virgila van Dijka operował więc Fabinho, nominalny środkowy pomocnik. Choć awaryjne zestawienie centrum defensywy miało być tylko wyjątkiem, to wydarzenia z października oraz listopada sprawiły, że Brazylijczyk bliżej własnej bramki zagościł na dobre.
Najpierw w derbowym spotkaniu z Evertonem poważnej kontuzji więzadeł w kolanie nabawił się Virgil van Dijk. Natomiast niespełna miesiąc później urazu w trakcie zgrupowania kadry doznał Joe Gomez. W kadrze Liverpoolu został tylko jeden (niezupełnie) zdrowy doświadczony środkowy defensor – Joel Matip.
W jego przypadku kwestią czasu było, kiedy przejdzie do jakiegoś czołowego klubu w Europie.Michał Krzeszowski na temat Ozana Kabaka
Duże problemy z zestawieniem obrony w kolejnych tygodniach tylko potęgowały częste absencje Kameruńczyka. Mimo specjalnego programu ochronnego rosły zawodnik nadal doznawał pomniejszych urazów, które eliminowały defensora z gry na parę tygodni. To z kolei zmuszało Jürgena Kloppa do sięgania po niedoświadczonych wychowanków lub ustawiania pomocników w sercu linii obrony. Styczniowy transfer nowego środkowego defensora wydawał się więc kwestią czasu. Liverpool nie podejmował jednak większych działań na rynku.
– Tylko sama kontuzja Virgila van Dijka będzie kosztować Liverpool od 9 do 12 punktów w trakcie tego sezonu. Chociaż Fabinho okazał się fantastyczną alternatywą na środek obrony, to ciągłe problemy Joela Matipa oznaczają, przynajmniej dla mnie, że jest nie do pomyślenia, aby Liverpool nie kupił centralnego defensora przy pierwszej możliwej okazji – komentował dla „The Telegraph” były zawodnik klubu z Anfield, Jamie Carragher.
Mimo licznych medialnych spekulacji i opinii kolejnych ekspertów dotyczących potrzeby dokonania wzmocnień Liverpool nie zamierzał jednak podejmować konkretnych działań. Jednym z argumentów za niedokonywaniem transferu miał być szybszy powrót Virgila van Dijka. Rehabilitacja Holendra wyprzedza harmonogram, co daje nadzieję, że będzie dostępny do gry jeszcze w bieżącym sezonie. Plan czekania na ostoję defensywy Liverpoolu legł jednak w gruzach po kontuzji Joela Matipa w spotkaniu z Tottenhamem Hotspur. , która potrwa do końca sezonu, zmusiła władze klubu do ruszenia na zakupy na ostatnią chwilę.











