Do trzecich już w tym roku derbów stolicy Hiszpanii Real Madryt podejdzie bardzo mocno osłabiony. Jeszcze kilka sezonów temu w ekipie „Królewskich” nie byłoby z tego powodu wielkiego zamieszania, ale teraz ranga derbów znacznie wzrosła. To Atletico rządzi obecnie w Madrycie (przynajmniej na papierze). Już od pięciu spotkań Real nie jest bowiem w stanie wygrać z podopiecznymi Diego Simeone.
Ostatni raz „Królewscy” zdołali wygrać z „Atleti” w paradoksalnie chyba najważniejszych rangą derbach Madrytu w historii. Mowa oczywiście o ostatnim finale Ligi Mistrzów (4:1). Od tej pory jednak „Los Rojiblancos” ani razu nie dali podopiecznym Ancelottiego za wygraną, pokonując ich w styczniu nawet na Bernabeu (2:0). Odegrać się „Królewskim” będzie teraz niestety jeszcze trudniej, bo zagrają bez swoich trzech nominalnych zawodników.
http://i62.tinypic.com/14ddqtw.jpg
Ostatni mecz ligowy z Sevillą „Królewscy” wygrali 2:1, ale już w pierwszej połowie stracili dwóch ważnych piłkarzy. Kontuzji ścięgna udowego nabawił się Sergio Ramos, a James Rodriguez złamał kość śródstopia. Pierwszy z nich wykluczył się z gry na około pięć do sześciu tygodni, a drugi aż na dwa miesiące. Poza tym za kartki pauzuje Marcelo (hiszpański trybunał odrzucił ostatecznie apelację Realu w tej sprawie), a z kontuzją nadal zmaga się Pepe. Cieszyć może jedynie powrót zawieszonego wcześniej na dwa mecze za niesportowe zachowanie Cristiano Ronaldo.
Luki w obronie „Królewskich” ma zapełnić duet Nacho i Varane. Obaj piłkarze tylko dwa razy zagrali razem w obronie i to raczej dosyć dawno temu (w meczu z Corellą w Pucharze Króla i z Łudogorcem Razgrad w LM). Zbyt często też nie mieli okazji grać w pierwszej drużynie. Warto jednak zaznaczyć, że kiedy już pojawiali się na murawie, nie spisywali się źle. Zazwyczaj przeciwnikami byli jednak dużo mniej wymagający rywale niż Atletico, które na takie problemy narzekać zdecydowanie nie musi.
„Los Rojiblancos” w tym meczu są bez wątpienia w dużo lepszej sytuacji. Po pierwsze grają u siebie, po drugie mają wszystkich zawodników z podstawowej jedenastki gotowych do gry, a po trzecie ostatnio znowu wypunktowali odwiecznego rywala, co na pewno daje im psychiczną przewagę. Bukmacherzy nadal jednak stawiają w swoich przewidywaniach na Real. Różnica jest jednak bardzo niewielka. Na wygraną Atletico kurs wynosi około 2,67 zł, a w przypadku wygranej Realu 2,48 zł.
Atletico zbyt brutalne?
„Atleti” zarzuca się coraz częściej zbyt agresywny styl gry. Nie od dzisiaj wiadomo, że podobnie jak i sam Diego Simeone, piłkarze „Los Rojiblancos” to prawdziwe „walczaki”. – Sławni z brutalności? Nie mamy zamiaru zmieniać swojego stylu. Nieznana nam jest gra w inny sposób – odpierał zarzuty na konferencji przed meczem Simeone.
Takimi argumentami nie zaprząta sobie również głowy trener „Królewskich”: – Nie boimy się Atletico. To drużyna, która bardzo dobrze pracuje na boisku, zwłaszcza w obronie. Mają jedną z najlepszych linii defensywnych.
Analizując poprzednie spotkania obu zespołów, można być jednak pewnym, że na boisku piłkarze nie będą odstawiali nogi. W poprzednich pięciu spotkaniach sędziowie często musieli sięgać po żółte kartoniki. Najwięcej zawodnikom Atletico dostało się we wrześniu, w spotkaniu ligowym na Bernabeu. Arbiter pokazał drużynie Simeone aż sześć żółtych kartek. Cztery kartoniki to w ostatnich pięciu spotkaniach z Realem było dla Atletico minimum.












