Czy to możliwe? Czy kiedykolwiek wielki Gianluigi Buffon zakończy swoją bogatą karierę? Na chwilę obecną wydaje się niemal nieśmiertelny. Po Internecie krążą nawet kawały o długowieczności Włocha.
Najsłynniejszy z nich: „Rok 2020. Buffon po raz kolejny przedłuża o rok swoją umowę z Juventusem”. Dobra, żart prowadzącego mamy już za sobą, pora przejść do poważnych rzeczy. W Turynie nikomu do śmiechu nie jest, bo zdają sobie sprawę, jak ważną postacią jest 36-latek. Chuchają na zimne i już dwa lata temu sprowadzili dla niego zastępstwo. Na razie mówi się o nim niewiele, ale to zapewne tylko kwestia czasu i tego, kiedy Buffon powie sobie „dość”. Wtedy z wielką przyjemnością do bramki Juventusu wskoczy Laurentiu Branescu.

Rumuni zdecydowanie nie mogą szczycić się swoją reprezentacją, która w ostatnich latach notuje spory regres. W Europie posiadają kilku piłkarzy o uznanej marce, ale trudno stwierdzić, aby bez nich futbol na Starym Kontynencie wiele stracił. Na tym niezbyt żyznym terenie być może będzie nam dane obserwować narodziny bramkarskiej gwiazdy. Branescu został wyciągnięty przez Juventus z… trzeciej ligi rumuńskiej! Jako piętnastolatek zagrał cztery mecze w klubie ze swojego rodzinnego miasta, Ramnicu Valcea, i stamtąd trafił od razu do giganta Serie A. Trochę to zadziwiające, że nie otarł się po drodze o Steauę, Rapid czy Dynamo. Być może włoskim działaczom zaimponował meczami w reprezentacji U-17, w której gra od 2009 roku i przez dwa lata zdołał uzbierać 12 spotkań.
– Od kiedy przyszedłem do Juventusu,, starałem się każdego dnia stawać się lepszym, nawet jeśli byłem tańszy od wszystkich innych piłkarzy. Chciałem grać i w dużej mierze mi się to udało, ale dwie kontuzje nieco mi w tym przeszkodziły. Na samym początku złamałem palec, a później miałem jeszcze problemy z plecami.
Oczywiście w „Starej Damie”, która zapłaciła za niego 400 tysięcy euro, nie miał szans na przebicie się. W pierwszym sezonie ani razu nie zagrał w meczu drużyny młodzieżowej. Dopiero w rozgrywkach 2010/2011 udało mu się pojawić na boisku Primavery i to aż 17 razy. Jego bilans jednak nie powala, bo w tych meczach wpuścił 18 goli i tylko trzykrotnie zachował czyste konto. Na koniec tego sezonu pojechał wraz z reprezentacją U-19 na mistrzostwa Europy. Rumunia jednak szybko odpadła z turnieju, w grupie przegrywając z Czechami i Grecją oraz remisując z Irlandią. Branescu dał się pokonać cztery razy, ale raczej nie może mieć do siebie zbyt wielu pretensji za porażki swojego zespołu. Szybko mógł zapomnieć o niepowodzeniu, bo latem został przeniesiony do pierwszego zespołu Juventusu. Sześć razy usiadł nawet na ławce, jednocześnie świetnie spisując się w Primaverze, w której rozegrał 14 spotkań i aż dziewięciokrotnie zachowując czyste konto!











