Pamiętacie Collinsa Johna? A może George’a Weaha? Tego pierwszego kojarzą prawdopodobnie nieliczni. Ten drugi to żywa legenda afrykańskiej piłki nożnej, gracz takich klubów jak AC Milan, Paris Saint-Germain czy AS Monaco. W 1995 roku został wybrany piłkarzem roku FIFA. Mistrzostwa Włoch, Francji czy Puchar Anglii to jedne z wielu sukcesów tego piłkarza. Lista indywidualnych osiągnięć jest równie długa. Ten pierwszy to niespełniony holenderski talent. Co obaj zawodnicy mają wspólnego z tytułowym bohaterem? Otóż jeden z nich jest jego bratem, a drugi urodził się w tym samym kraju co Ola, w Liberii.
Collins w 2004 roku przeszedł z Twente Enschede do Fulhamu, w którym miał zostać wielką gwiazdą. Początki były niezłe, lecz z biegiem czasu było coraz gorzej. KSV Roeselare, Chcicago Fire czy FK Gabala to z pewnością nie są kluby, o których marzył. John jako niespełniony talent może radzić swojemu bratu, którą drogą iść, aby historia się nie powtórzyła. Weah z kolei może być idolem dla młodego Holendra. Taki obrót spraw, przebieg kariery i sukcesy z pewnością mogą być wzorem. Oby Ola John skorzystał z rad starszego brata, a może dzięki temu Holandia doczeka się kolejnej wielkiej gwiazdy futbolu.

Ola John urodził się w maju 1992 roku w Liberii. Ma dwóch starszych braci. O jednym z nich wspomniałem wcześniej. Drugi, Paddy John, również jest piłkarzem, obecnie występuje w niemieckim Vfl Osnabruck. Ola już jako dwulatek wraz z matką i braćmi opuścił Liberię, a raczej z niej uciekł. Jego ojciec zginął podczas pierwszej liberyjskiej wojny domowej. Jak widać, mały Ola od początku nie miał łatwo. Lecz były to złe miłego początki. Wraz ze swoimi braćmi najmłodszy z Johnów trafił do szkółki piłkarskiej Twente Enschede. Tam szkolił się i podpatrywał starszych kolegów. Gdy miał dwanaście lat, starszy brat Collins przeszedł do Fulhamu. Z pewnością było to wielkie osiągnięcie, a nowy nabytek londyńskiej ekipy mógł stać się wzorem dla Ola. Collins spędził w Fulham łącznie pięć lat, ale w tym czasie był wypożyczany do Leicester City, Watford czy NEC Nijmegen. Mimo dość młodego wieku, przeniósł się do amerykańskiej MLS, w której również nie zachwycił. Dla najmłodszego z braci kariera Collinsa może być przestrogą, aby za szybko nie opuszczać macierzystego klubu i nadal w spokoju polepszać umiejętności w Eredivisie.
Ten 19-latek pnie się ku górze zarówno w klubowej, jak i reprezentacyjnej hierarchii. W pierwszym zespole Twente zadebiutował w 2010 roku jako 18-latek. Niedługo potem zainteresowały się nim kluby Premier League. Nie był to byle kto, bo najpierw chodziło o Arsenal Londyn, a później o Manchester United. Tak znane marki mogły zrobić wrażenie na młodym zawodniku, jednak ten, mając w pamięci historię swojego brata, pozostał w Twente. Holenderski klub, widząc, jak wielkim zainteresowaniem cieszy się ich piłkarz, szybko podstawił pod nos profesjonalny kontrakt do czerwca 2014 roku z opcją przedłużenia o kolejny sezon. Z pewnością włodarzy zespołu ucieszyła decyzja Johna o tym, aby zostać w Holandii. Wiadomo, wraz z dobrymi występami cena za tego młokosa rośnie. Każdy udany mecz, efektowny rajd czy bramka to przynęta na kolejnych gigantów.











