W meczu wieńczącym 29. kolejkę rozgrywek 2. ligi zmierzyły się ze sobą dwa zespoły z województwa warmińsko-mazurskiego. Derby ekip z północy kraju miały wymiar nie tylko kibicowski. Dla obu ekip zwycięstwo oznaczało cenne trzy punkty i głęboki oddech w walce o utrzymanie na szczeblu centralnym. Ostatecznie Stomil Olsztyn został skarcony za chęć wygrania przy jak najmniejszej utracie sił i Olimpia doprowadziła do remisu.
Co oprócz geografii łączy Stomil Olsztyn i Olimpię Elbląg? Obie ekipy wiosną zmieniły szkoleniowców. W Olsztynie Bartosza Tarachulskiego zastąpił Grzegorz Lech. Natomiast w Elblągu Sebastian Letniowski zastąpił na stanowisku Przemysława Gomułkę. Zmiany szkoleniowców w trakcie sezonu to w polskiej piłce codzienność. Czy jest zatem coś jeszcze, co łączy oba zespoły? Oczywiście. Stomil i Olimpia przed bezpośrednim pojedynkiem zamykały tabelę 2. ligi za 2024 rok. „Duma Warmii” w dziewięciu starciach zdobyła zaledwie sześć punktów. Natomiast „Związkowi” w dziesięciu meczach wywalczyli osiem punktów.
Stomil Olsztyn skarcony w Elblągu
Są spotkania, o których można się rozpisywać i godzinami analizować potyczkę. Starcie Olimpii Elbląg i Stomilu Olsztyn jednak to takich nie należało. Przez większość spotkania obie ekipy nie oferowały kibicom zgromadzonym przy Agrykoli wiele emocji. W pierwszej połowie więcej do powiedzenia mieli gospodarze, którzy utrzymywali się przy piłce, lecz nie byli w stanie zagrozić bramce strzeżonej przez Miłosza Garstkiewicza. W 24. minucie Marcel Stefaniak zagrał piłkę w światło bramki z rzutu wolnego, ale młody golkiper Stomilu odbił futbolówkę. Dziesięć minut później próba Kamila Bartosia została zablokowana. Goście odpowiedzieli w 40. minucie strzałem z dystansu Karola Żwira. Piłka zmierzała w kierunku bramki Olimpii tylko dzięki… podwójnemu rykoszetowi od jego kolegów.
Brak emocji z pierwszej połowy gracze Stomilu wynagrodzili w 46. minucie. Bartosz Florek przyjął piłkę na lewej stronie boiska i pomknął w kierunku bramki Andrzeja Witana. Nieprzygotowana obrona Olimpii nie była w stanie zatrzymać 19-latka, który zdobył trzecią bramkę w tym sezonie. Po świetnym rozpoczęciu drugiej połowy tempo ponownie osłabło. Gospodarze szukali okazji na doprowadzenie do remisu, lecz przez blisko 40 minut nic z tego nie wychodziło. Powtórzył się jednak scenariusz z jesieni, kiedy to Olimpia wyrównała w samej końcówce.










