Olimpia Elbląg – ambicje ponad możliwościami


Po pierwsze – stabilizacja w 2. lidze

6 czerwca 2020 Olimpia Elbląg – ambicje ponad możliwościami
Piotr Matusewicz / PressFocus

Niedawno zapowiedzieliśmy, że na naszej stronie pojawi się więcej artykułów dotyczących drużyn występujących w 2. lidze. Chcemy w nich przyjrzeć się aspektowi sportowemu, ale też przede wszystkim temu organizacyjnemu. Sytuacja na tym poziomie rozgrywek jest niesamowicie ciekawa, bo praktycznie każda drużyna ma szansę na wywalczenie awansu. Choćby przez baraże. A dzisiaj przyjrzymy się mocniej ekipie z województwa warmińsko-mazurskiego. Olimpia Elbląg przed ośmiu laty grała na zapleczu ekstraklasy i chciałaby tam wrócić. Czy te marzenia są do zrealizowania?


Udostępnij na Udostępnij na

W sezonie 2011/2012 Olimpia Elbląg po 20 latach wróciła na zaplecze ekstraklasy. Co prawda elblążanie nigdy nie grali na najwyższym poziomie ligowym w Polsce, ale w latach 80. XX wieku świętowali swój złoty okres, w którym byli stałym bywalcem ówczesnej 2. ligi (obecnie jest to 1. liga). Wszystko skończył się dla nich z końcem sezonu 1991/1992, w którym to „Żółto-biało-niebiescy” spadli klasę niżej. Po tym długim czasie tylko jeden sezon udało się wytrzymać w 1. lidze, co zmusiło klub do kolejnego planu odbudowy. Obecnie jest już czwarty sezon z rzędu w 2. lidze. Mimo że 2020 rok nie jest dobry dla elbląskiego klubu, to może lato będzie pomyślne. Wszystko dzięki dobrej postawie Olimpii na boisku i szans na załapanie się co najmniej na baraże o 1. ligę.

Ambicje sięgają wysoko

Przed rokiem Olimpia Elbląg skończyła rozgrywki na 13. miejscu. Było to rozczarowujące rozstrzygnięcie, bo dwie wcześniejsze kampanie kończyła odpowiednio na 5. i 6. miejscu. Od sezonu 2019/2020 tylko dwa zespoły wchodzą od razu do 1. ligi, a ekipy od 3. do 6. lokaty rozegrają baraż o ostatnie miejsce premiujące awansem. To sprawiło, że znacznie więcej ekip zaczęło poważniej myśleć o awansie. Wśród nich bez wątpienia są podopieczni Adama Noconia. Wystarczy popatrzeć na to, co się działo w rundzie jesiennej, w której piłkarze Olimpii przegrali tylko cztery spotkania. Jeszcze lepiej zaczęła się dla nich wiosna, w której zebrali punkty w każdym dotychczasowo rozegranym meczu. Trochę pecha mieli w pierwszej kolejce po przerwie spowodowanej pandemią. W Stalowej Woli do 89. minuty prowadzili 2:0, aby w samej końcówce dać Stali strzelić dwie bramki, które podzieliły punkty na oba zespoły.

Na pewno jest niedosyt, bo jak się prowadzi 2:0 na boisku przeciwnika, to już trzeba dowieźć wynik do końca. Niepotrzebnie chcieliśmy strzelić trzecią bramkę. Rywal zaczął grać ofensywnie, my popełniliśmy dwa błędy i niestety zdobywamy tylko jeden punkt. Na pewno na boisku rywala jest to cenna zdobycz, ale w kontekście tego meczu, gdzie przy 2:0 mieliśmy praktycznie wszystko pod kontrolą, mamy niedosyt i ten punkt, mimo że zdobyty z dobrym zespołem na ciężkim terenie, nie satysfakcjonuje mnie i pewnie piłkarzy – tak skomentował trener ostatni mecz Olimpii na konferencji prasowej po spotkaniu ze Stalą.

Przed startem 24. kolejki Olimpia Elbląg plasowała się na 5. miejscu w tabeli 2. ligi ze stratą siedmiu punktów do 2. miejsca premiującego bezpośrednim awansem. Powyższa wypowiedź trenera pokazuje też, jak wysokie ambicje mają w Elblągu. Sami zawodnicy czują, że to może być ich sezon i nikt z przeciwników nie jest poza ich zasięgiem. Z czołówką nie przegrali żadnego meczu, a nawet udawało się im przywieźć komplet punktów z Rzeszowa czy Bytowa. Patrząc na sam skład Olimpii, trudno znaleźć tutaj nazwiska, które mogłyby się obić o uszy kibiców śledzących ekstraklasę. Elbląski zespół to mieszanka młodości i doświadczenia, która daje dobre rezultaty. Bez wątpienia najlepszym piłkarzem jest Damian Szuprytowski, który jest najlepszym strzelcem oraz asystującym graczem „Żółto-biało-niebieskich”.

Poza Szuprytowskim warto jeszcze pochwalić Cezarego Demaniuka, który nawet ostatnio starał się przejąć rolę lidera drużyny. Solidny w bramce jest Sebastian Madejski, a też w obronie swoje robi doświadczony Tomasz Lewandowski. Dobrze prezentowali się także Oleksij Prytulak oraz Michał Miller. Młodzi wypożyczeni piłkarze też potrafili pokazać się z dobrej strony. – W składzie elblążan jest kilka ciekawych postaci. Obrona może pochwalić się wysoką oceną. Jednak osiągnięcia Damiana Szuprytowskiego są najbardziej efektowne. Szkoleniowiec przesunął go na pozycję rozgrywającego, a ten odwdzięczył się 17 punktami w klasyfikacji kanadyjskiej – tak ocenia kadrę Olimpii Michał Libuda.

Olimpia po utrzymaniu się w 2. lidze przystępowała do kolejnego sezonu z zamiarem uniknięcia nerwów. W klubie zabezpieczono kluczowe pozycje bramkarza i środkowych obrońców oraz postanowiono wzmocnić konkurencję w ataku. Trafione transfery i decyzje personalne sprawiły, że Olimpia kontynuowała solidną grę z rundy rewanżowej. Ekipa trenera Adama Noconia jest doświadczona, skuteczna, systematyczna, a to daje w 2. lidze punkty – dodaje Libuda.

Olimpia Elbląg nie lubi 2020 roku

Może i runda jesienna mogła dać wiele radości kibicom „Żólto-biało-niebieskich”, ale już początku 2020 roku nie można było nazwać dobrym. Poza wiadomymi sprawami związanymi z pandemią koronawirusa jeszcze inne nieszczęścia spotkały tę ekipę. Na ostatniej prostej przygotowań do rundy wiosennej kontuzji doznał Damian Szuprytowski. Niestety sytuacja była poważna, bo doszło do zerwania więzadła pobocznego piszczelowego. Wcześniej przez kontuzję więzadeł w kolanie został wykluczony z gry Bruno Żołądź. Szczęście w nieszczęściu tych zawodników jest takie, że dzięki pandemii terminarz gier się przesunął i wydłużył. Istnieje szansa na zobaczenie obu tych piłkarzy w barwach Olimpii jeszcze w obecnej rundzie.

Przykra rzecz wydarzyła się jeszcze na początku kwietnia. Ktoś włamał się do siedziby klubu i dokonał kradzieży. Przez złodzieja Olimpia Elbląg straciła sprzęt wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jak podała Olimpia Elbląg w oświadczeniu w tej sprawie, skradziono m.in. sprzęt treningowy, piłki i narzędzia do pielęgnacji boiska. Zwłaszcza strata tego ostatniego boli najbardziej, bo na wiosnę murawa wymaga szczególnej uwagi. Niestety, „Żółto-biało-niebiescy” nie mają bogatego właściciela, a w czasie pandemii klubom piłkarskim też obrywa się na płaszczyźnie finansowej. Dlatego aby pomóc w sprawie naprawienia szkód po kradzieży, uruchomiono dwie dobrowolne zbiórki. Dzięki nim można wspomóc zarówno pierwszą drużynę, jak i akademię działającą przy klubie. Może mimo złej pierwszej części roku lepsza okaże się ta druga część. Zwłaszcza kiedy na boisku piłkarze wyglądają naprawdę dobrze i mimo strat sprzętu czy ważnych piłkarzy dają radę walczyć o awans.

Kwestie organizacyjne

Sportowo Olimpia Elbląg pokazuje, że jest w stanie wywalczyć awans. A jak wygląda kwestia związana ze spełnieniem warunków podręcznika licencyjnego? Każdy klub chce mecze domowe rozgrywać przede wszystkim na swoim stadionie. „Żółto-biało-niebiescy” od lat 50. XX wieku swoje mecze rozgrywają na obiekcie przy ul. Agrykoli. Ten Stadion Miejski już raz musiał został zmodernizowany tak, aby móc spełnić pierwszoligowe wymagania. W 2011 roku wybudowano zadaszenie nad trybuną honorową, a trzy lata później dostawiono jeszcze obok drugą trybunę krytą. W 2017 roku wykonano gruntowny remont budynku klubowego, a rok później zajęto się montażem oświetlenia.

Ale akurat nie sam stadion jest problemem elblążan. Sytuację w Olimpii rozwinął nam bardziej Michał Libuda: – Sportowo może o awans powalczyć, jednak problemy organizacyjne skutecznie powstrzymują przed skokiem na 1. ligę. Kryzys gospodarczy zmniejszył przychody klubu, który stara się oszczędzać. Olimpia od lat realizuje strategię racjonalnych decyzji. W efekcie udaje się od czterech lat być w 2. lidze, z której trudno jest awansować. Chcąc rywalizować o promocję, potrzebne byłyby duże inwestycje, a pozyskiwanie sponsorów nie jest sprawą łatwą. Drużyna jest silna, jednak trudno będzie władzom utrzymać kadrę. Klub chce przetrwać wymagające czasy i to jest główny cel elblążan.

Mimo kłopotów finansowych Olimpia Elbląg nie zapomina o potrzebujących. Nawet mimo potrzeb, jakie klub ma w trakcie pandemii koronawiursa, często władze na czele z prezesem Pawłem Guminiakiem wspierały lokalny szpital, zakupując potrzebny sprzęt do walki z wirusem. Rozegrano także wirtualne derby miasta z Concordią Elbląg, a zebrane pieniądze z wirtualnych cegiełek przekazano na potrzebę lokalnych służb medycznych. Prezes skomentował te akcje dla Sport.pl w następujących słowach: – To, że nam jest ciężko, nie znaczy, że mamy nie pomagać innym ludziom, którym też jest ciężko. Nam pozostaje życzyć, aby sprawdziło się powiedzenie „dobro wraca”. I żeby w przyszłości „Żółto-biało-niebiescy” nie tylko sportowo byli gotowi na zmagania na pierwszoligowych boiskach.

Komentarze
jar (gość) - 3 tygodnie temu

Olimpia c sę z Wami dzieje!!!
Na 5 ostatnich meczów 4 przegrane i to 2 na własnym boisku.
Chyba nie za bardzo chcecie bić się o 1 ligę.
Mam nadzieję, że dziś bez problemu ogracie Legionowię, która już spadła do III ligi i nie ma żadnej motywacji by mecz wygrać

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze