Nic w obecnym sezonie nie układa się po myśli bielszczan. W ubiegłym roku piłkarskim byli bardzo blisko awansu do Ekstraklasy, a zainteresowanie zawodnikami tej drużyny zgłaszały najlepsze kluby w Polsce. Teraz Podbeskidzie jest nisko w tabeli, a spokoju wciąż nie dają problemy kadrowe.

Szkoleniowiec Podbeskidzia, Marcin Brosz, może mówić o dużym pechu i niesprzyjającym mu losie. Przed kolejną serią spotkań i wyjeździe do Gorzowa na potyczkę z miejscowym GKP trener ma ogromny ból głowy. Do borykających się z urazami: Bernarda Ocholeche, Jarosława Białka, Ndabenculu Ncube i Michał Osińskiego w środku tygodnia dołączył Clemence Matawu. Wydawało się zatem, że przed weekendem opiekun śląskiego zespołu do dyspozycji będzie miał zaledwie 14 graczy z pola.
W takiej sytuacji włodarze klubu postanowili wstrzymać wykonanie kary przenosin do rezerw dwóch piłkarzy. Mowa tutaj o sprowadzonym z Legii Warszawa Piotrze Rockim oraz byłym graczu Odry Wodzisław, Piotrze Bagnickim. Jest to jednak rozwiązanie tymczasowe, ponieważ jak komentują sprawę władze Podbeskidzia, kara tak czy inaczej zostanie wykonana. Tak więc Marcin Brosz musi liczyć, że w najbliższym czasie kadrę uzupełnią kontuzjowani zawodnicy.











