Nowy prezydent madryckiego Realu, Vicente Boluda, udzielił swojego pierwszego wywiadu, odkąd objął stery w hiszpańskim klubie. Nie da się ukryć, że niektóre z jego wypowiedzi były dość kontrowersyjne.
Boluda został mianowany tymczasowym „guru” „Los Blancos”, po tym jak jego poprzednik, Ramon Calderon, podał się do dymisji. Było to spowodowane naciskiem ze strony hiszpańskiej prasy, twierdzącej, że ostatnie wybory na prezesa zostały sfałszowane. Z początku Calderon nie przyznawał się do winy i sugerował, iż pozostanie na swoim stanowisku, szybko jednak zmienił zdanie. Boluda wypowiada się o nim w superlatywach:
– W czwartek wieczorem Calderon mówił, że nie ma mowy o jego dymisji. Dyrektorzy Realu byli podzieleni: jedni sądzili, że zrobił dobrze, ale byli też tacy, którzy mieli nieco inne zdanie na ten temat. Mimo to miał niemal jednomyślne poparcie. Uważam, że odchodząc, zrobił dobrze dla klubu i dla samego siebie. Chcę, żeby było jasne: rezygnacja w jego przypadku była aktem odwagi, nie tchórzostwa.
Zapytany o to, który piłkarz jest lepszy: Arjen Robben czy Lionel Messi, bez zastanowienia odparł:
– To oczywiste, Robben jest bardziej fascynującym graczem aniżeli Argentyńczyk.
O ile ta wypowiedź mogła kibicom „Królewskich” przypaść do gustu, kolejna już niekoniecznie:
– Nie widzę obecnie potrzeby, by kupić lub sprzedać jakiegokolwiek zawodnika. Nasz dyrektor sportowy, Predrag Mijatović, jest byłym futbolistą, który piłkę nożną zna od podszewki, więc może nam pomóc. Jeśli stwierdzi, że potrzebne są wzmocnienia, uważniej przyjrzymy się rynkowi – zakończył.










