Cel numer 1 – nie stracić bramki
W pierwszej części spotkania zarówno jedna, jak i druga drużyna skoncentrowana była na dobrej grze defensywnej. Widać, że najważniejszą rzeczą było niestracenie pierwszego gola, ponieważ później mogłoby być już trudniej.
Im bliżej bramki przeciwnika, tym gorzej. Takie hasło może doskonale odzwierciedlić to, co działo się przez całe spotkanie. Główną zasługą jest oczywiście dobra gra defensywna obydwu reprezentacji, szczególnie Kostaryki, która co chwilę musiała sobie radzić z atakami rywala. Jej gra przypominała styl gry z mundialu 2014. Kiedy nie radzili sobie obrońcy, zagrożenie eliminował Keylor Navas. Trzeba powiedzieć, że zachował on formę z występów w Realu Madryt i jego dzisiejsza gra na linii wyglądała fenomenalnie. Duża w tym zasługa również niewyregulowanych celowników napastników Serbii, ponieważ ich strzały były dalekie od ideału.
Kiedy już padła pierwsza bramka dla Serbów, podopieczni Oscara Ramireza z nożem na gardle zaczęli grać do przodu, nie przyniosło to jednak efektu, ponieważ również solidnie w defensywie grali przeciwnicy.
Mało gry kombinacyjnej
Patrząc na skład Serbów, mecz powinien być wypełniony po brzegi grą kombinacyjną, która byłaby przyjemna dla oka. Takich właśnie zagrań na stadionie w Samarze brakowało. Jedynie Tadić w pierwszej połowie napędzał akcje Serbów, wyprowadzając szybko piłkę i dryblując pomiędzy rywalami, po przerwie był jednak mało widoczny.
Kiedy Mladen Krstajić i jego podopieczni widzieli, że proste środki nie zdają egzaminu, to powinni wprowadzić elementy gry kombinacyjnej, które zaskoczyłyby nisko ustawionych piłkarzy Kostaryki.
Wrzutki Kolarova nie przyniosły efektu, więc spróbował strzału
Otwarcie wyniku meczu nastąpiło dość późno, bo w 56. minucie. Aleksandr Kolarov kilkakrotnie spróbował swoich sił we wrzutkach w pole karne z lewego sektora boiska, lecz brakowało zawodnika, który do tej piłki by doszedł. Jak widać, zawodnik AS Roma wziął sprawy w swoje ręce i w drugiej części spotkania pokusił się o strzał z rzutu wolnego, który zamienił na gola. Bramka niczym ta Cristiano Ronaldo z meczu Portugalia – Hiszpania. Tym razem Keylor Navas nie miał nic do powiedzenia, jak i zresztą cała defensywa.
https://twitter.com/navdusenec/status/1008339084077658112
https://twitter.com/SONsation7/status/1008339052360237056










