Eryk Kozłowski ma 20 lat i już widać u niego cechy lidera środka pola. W obecnym sezonie trener Siemieniec coraz częściej na niego stawia, a Polak wykorzystuje swoje okazje. Czy podąży drogą Bartosza Mazurka i wyjedzie za granicę?
Od młodego w Białymstoku
Młody pomocnik jest prawdziwym wyjątkiem w dzisiejszych czasach, kiedy to akademie ściągają do siebie graczy z całego kraju. Kozłowski z Jagiellonią związany jest od dziewiątego roku życia i przeszedł wszystkie szczeble rozgrywkowe właśnie z nią. W sezonie 2022/2023 zaczął poważnie grać w CLJ U19. Pokazywał się z bardzo dobrej strony i wystąpił w 28 spotkaniach, gdzie zdobył dwie bramki. Klub zaczął go także dołączać do drugiej drużyny występującej w 3. lidze. I to właśnie tam głównie kontynuował swoją karierę, w wieku niespełna 18 lat wystąpił 31 razy, strzelając przy tym pięć goli i dokładając cztery asysty. 3. liga charakteryzuje się swoją fizycznością i agresją, co dało Erykowi spore pole do rozwoju pod tym względem. W szczególności na pozycji pomocnika musiał się nauczyć gry z przeciwnikiem na plecach, dobrego timingu odbioru piłki oraz ustawień taktycznych poruszania się po boisku.

Wejście do pierwszej drużyny
21 września 2024 roku to ważna data, gdyż wtedy po raz pierwszy Eryk Kozłowski znalazł się w kadrze na mecz pierwszej drużyny Jagiellonii. Zwyciężyli wtedy 3:2 z Lechią Gdańsk, lecz nie doczekał się jeszcze debiutu. Od tego momentu regularnie pojawiał się na ławce rezerwowych, natomiast na minuty musiał czekać. Pierwszy raz na boisku pojawił się w domowym spotkaniu z Fiorentiną przegranym 3:0. Zmienił on w 89. minucie Bartosza Mazurka, który teraz błyszczy w Salzburgu. Cały czas łączył grę w drugiej drużynie z pojawianiem się w pierwszej. Dostał także powołanie do kadry U20 Miłosza Stępińskiego, który dał mu szansę w Elite League z Rumunią i Niemcami. 4 kwietnia 2026 roku, czyli prawie dwa lata po pierwszym pojawieniu się w kadrze meczowej, miał miejsce debiut w pierwszej jedenastce. Trener Siemieniec zaufał mu w starciu z Lechem Poznań i Kozłowski rozegrał 72 minuty, gdzie ostro pracował i otrzymał nawet żółtą kartkę. Do końca sezonu otrzymał jeszcze czwartą szansę w starciach z Arką, Rakowem, GKS-em oraz Piastem. Łącznie uzbierał 183 minuty w pierwszej drużynie „Jagi”.
Sezon wielkiej szansy
W obecnych rozgrywkach 20-latek mocno pracuje na swoje występy. Jagiellonia łączy grę w trzech rozgrywkach, co za tym idzie – potrzeba rotacji jest wysoka. Rozegrał już dziewięć spotkań i to nie byle jakich. Rozpoczynał mecz od 1. minuty w starciach z Rakowem, Lechem, Legią czy nawet z Anderlechtem. Jego statystyki wyglądają co najmniej dobrze. Nie boi się uderzyć i notuje około jedną próbę na 90 minut, najbardziej imponują jego podania i kreacja szans. Średnio 40 podań ze skutecznością w okolicach 75% i w tym prawie dwa kluczowe zagrania.
Występuje on jednak na defensywnym pomocniku, więc musi dokładać też liczby w defensywie. Notuje okolice dwóch przechwytów, dwóch zablokowanych uderzeń i wygrywa średnio osiem starć. Do poprawy jest jednak kwestia faulowania, ponieważ wykonuje ich średnio trzy na 90 minut. Biega, ile może, co podoba się trenerom, którzy widząc zaangażowanie, decydują się na niego często stawiać. Eryk musi kontynuować dalszą pracę, a aktualny sezon może być dla niego przełomowy. Polski rynek pomocników mocno się wypromował na ostatnich transferach Wiktora Nowaka i Bartosza Mazurka.
Wielki transfer?
Kozłowski ma dopiero 20 lat, kontrakt obowiązujący jedynie do końca aktualnego sezonu. Profil Transfermarkt wycenia go na 1 milion euro, więc nie powinien się martwić o brak chętnych. Pomagać mu będzie, tak jak wcześniej pisałem, dobra forma Polaków opuszczających niedawno polską ekstraklasę. Wystarczy spojrzeć na kilka przykładów:
- Wiktor Nowak – latem opuścił Górnik Zabrze za 2,4 miliona euro i bryluje w Slavii Praga. Ma już na koncie szóstą bramkę i asystę. Wszedł z przebojem do pierwszej reprezentacji i wzbudza zainteresowanie zagranicznych drużyn.
- Bartosz Mazurek – ustąpił miejsca Kozłowskiemu, odchodząc do RB Salzburg za 6 milionów euro. Teraz dobrze pokazuje się w Lidze Europy, a na austriackich boiskach ma bramkę i cztery asysty.
- Oskar Pietuszewski – nikomu nie trzeba przedstawiać jego talentu. Diament w Porto, również odchodzący z Jagiellonii i już teraz mówi się o kwotach kilkudziesięciu milionów euro, które trzeba by było za niego wyłożyć.
Wiara od trenera
Adrian Siemieniec po zaskoczeniu wszystkich wystawieniem Kozłowskiego w pierwszym składzie na mecz z Lechem wypowiedział słowa, które mogą napawać optymizmem:
– Powiedziałem Erykowi, że trzy lata temu ktoś postawił na mnie i dał mi możliwość na realizację marzenia, a dzisiaj to ja daję szansę jemu. To jest chłopak z Białegostoku, który tu się wychował od dzieciaka i kocha ten klub. Wyjście w pierwszym składzie przy pełnych trybunach przeciwko Lechowi Poznań to dla niego wielki moment, ale on na tę szansę sobie zapracował i zasłużył. Obronił się tym występem.

Jeśli tak dobry trener daje ci kredyt zaufania i nie brakuje mu w środku pola takiej postaci jak Taras Romańczuk, to możesz być spokojny o swoją przyszłość.










