Wielu młodych piłkarzy w swojej karierze podejmowało różne, często głupie i nieprzemyślane, decyzje. Zbyt wczesny wyjazd za granicę do dużo silniejszej ligi to u wielu bohaterów naszego cyklu normalka – wyróżniający się w młodzieżówkach i swoich klubach przepadają w różnych miejscach. Dayot Upamecano, francuski obrońca Red Bull Salzburg, nie poszedł tą drogą.
Agent siedemnastoletniego bohatera dzisiejszego tekstu już w lipcu przyznał, że Manchester United złożył za jego klienta ofertę opiewającą na pół miliona euro, wykonując pierwszy ruch przed Arsenalem i Paris Saint-Germain w celu zakontraktowania wielkiego talentu. Gdy słyszy się nie tylko o zainteresowaniu, ale i wpływającej ofercie, u części graczy można zanotować syndrom „świecących się oczu” i kłopotów z utrzymaniem moczu. Przeliczanie kolejnych potencjalnych zer wpływających na konto szybko mogłyby sprowadzić do zera samego zawodnika. Klub również nie był zachwycony tamtymi pieniędzmi. Eddy Zdziech stanowczo powiedział: – Jeśli chodzi o jego sprzedaż – nie daliśmy się! Nie wolno zniwelować pracy naszej szkółki.
Dayot Upamecano nie tylko odrzucił oferty tych potentatów, ale przyjął dużo intratniejszą (dla siebie i klubu) propozycję z Salzburga.
Włodarze sieci zespołów nie zamierzali się cackać i na stół wyłożyli czterokrotność propozycji „Czerwonych Diabłów”. Valenciennes miało duże wątpliwości, czy za „grosze” oddać swojego zdolnego nastolatka, jednak Francuz kłopotów z podjęciem decyzji nie miał. Austriacy zauważyli go podczas meczów mistrzostw Europy do lat 17 podczas spotkania z Niemcami (4:1 dla „Trójkolorowych”). Silny, gotowy mentalnie na wyjazd do silniejszej ligi niż juniorskie rozgrywki kraju nad Loarą – grzechem byłoby nie spróbować.
– Dayot zdecydował się dołączyć do nas, odrzucając oferty czołowych europejskich marek. Jesteśmy z tego dumni, bo pokazuje to, że nasza nazwa kojarzy się z promowaniem i rozwijaniem młodych talentów. Upamecano ma olbrzymi talent i jestem przekonany, że szybko się u nas zaaklimatyzuje – mówił dyrektor sportowy, Christoph Freund tuż po zakontraktowaniu zawodnika.
Red Bull Salzburg nie narzeka na jakość środkowych obrońców, jednak już podczas okresu przygotowawczego „Trójkolorowy” dostał swoją szansę pokazania się w meczu z Bayerem Leverkusen dziesięć dni po podpisaniu umowy. W pierwszym sezonie trener postanowił o wysłaniu go do „klubu farmerskiego”, czyli drużyny współpracującej z RB – FC Liefering, który zajmuje się ogrywaniem sprowadzanych talentów na zapleczu austriackiej ekstraklasy. Mało brakowało, a satelicka drużyna awansowałaby do Bundesligi. Lepsi okazali się tylko gracze z Mattersburga. W ciągu sezonu FC Liefering obejmował prowadzenie trzykrotnie, przodując w Erste Liga przez 11 kolejek (31% sezonu).











