Ostatnia kolejka w grupie A. Jedno z najciekawszych spotkań kończących fazę grupową w Lidze Mistrzów kończy się bezbramkowym remisem. Juve, jak i Atletico uzyskują awans do kolejnej fazy rozgrywek.
Spotkanie zapowiadało się niezwykle ciekawie. Juventus mógł zarówno wygrać grupę, jak i odpaść z Ligi Mistrzów. Nogi piłkarzy mogły być spętane. Jeśli Atletico okazałoby się za mocne, a Olympiakos wygrał swoje spotkanie z Malmo, to mistrzowie Grecji cieszyliby się z awansu.
Od samego początku spotkania podopieczni Diego Siemone zachowywali się tak, jak na gościa przystało. Z zachowaniem wszelkich zasad etyki i dobrego zachowania nie dręczyli specjalnie bramki strzeżonej przez Buffona. Juventus nie potrafił wykorzystać tego aktu dobroci i często męczył się, atakując rywali. Dziś za dużo było Teveza jako pomocnika, a za mało napastnika, który rzadko kiedy wchodził do „szesnastki” Atletico Madryt. Bardzo poważne okazje „Juve” stwarzało po stałych fragmentach gry, gdzie piłki dorzucał lub strzelał Andrea Pirlo. Nie wiadomo jednak, jak potoczyłyby się losy tego spotkania, gdyby „Stara Dama” straciła jako pierwsza bramkę. Podopieczni Allegriego w pierwszej połowie nie wiedzieli oczywiście, jaki wynik jest w drugim meczu tej grupy, Olympiakos – Malmo. A wynik był bardzo niekorzystny dla gospodarzy, którzy w przypadku porażki odpadliby z Ligi Mistrzów. Ostatnie minuty pierwszej odsłony podsumowały grę Atletico w tym spotkaniu. W przypadku tej drużyny nie istniało dziś powiedzenie: idealna sytuacja. Żaden taki „ideał” nie został wykorzystany przez „El Atleti”.
W drugiej połowie wyraźnie było widać brak większego pazura w poczynaniach obu ekip. „Juve” nie chciało się otworzyć, żeby nie stracić głupio bramki. Ta oznaczałaby pożegnanie się z LM. Upływający czas grał na korzyść gości z Madrytu, którzy musieli przegrać przynajmniej dwubramkową różnicą, żeby spaść na drugie miejsce. Tak się nie stało, co dla kibica mogło być lekko rozczarowujące. W dzisiejszym spotkaniu wygrała kalkulacja, ocena sytuacji i cwaniactwo. W ogólnym rozrachunku drugie miejsce zawsze będzie lepsze niż trzecie i gra w rozgrywkach pocieszenia – Lidze Europy. Każda z ekip swój cel na ten mecz osiągnęła. Grają dalej, a więc utrzymają się w elicie. Dopiero kolejne fazy pokażą tak naprawdę, na co stać te ekipy.
Bramki nie padły, emocji było niewiele, a Juventus nie potrafił wykorzystać swojej ogromnej dominacji. Obie drużyny uzyskały awans i zobaczymy je w dalszej fazie rozgrywek. Remis 0:0 zostawia ogromny niedosyt.










