Sytuacja Borussii Dortmund jest modelowym przykładem, jak wyciągnąć klub z najgłębszego bagna i przywrócić na należne miejsce. Wyjątkowo przemyślana polityka transferowa oraz związek BVB z Jürgenem Kloppem nie mogłyby być bardziej owocne. Mistrzostwo Niemiec w 2011 roku potwierdzone dubletem w następnym sezonie przesunęło Dortmund z powrotem do europejskiej elity.
Rywalizacja z kontynentalną śmietanką nie szła już tak dobrze jak dewastowanie kolejnych rywali w kraju. Aż do teraz. Borussia zwycięsko przebrnęła przez grupę śmierci złożoną z samych mistrzów: Niemiec, Hiszpanii, Anglii i Holandii. – To znakomity zespół – mówił o nich Jose Mourinho. – Ci zawodnicy są silną, techniczną drużyną z bardzo bezpośrednimi piłkarzami. Dla mnie mają wszystko, aby iść dalej. Będą kandydatami do triumfu w całych rozgrywkach Ligi Mistrzów.
Formacja podstawowa
Analiza taktyczna Borussii Dortmund (fot. Andrzej Kotarski / Taktycznie.net)
Borussia w 99% przypadków decyduje się na niezwykle popularne obecnie ustawienie 4-2-3-1, rzadko zmienia się personel w wyjściowej jedenastce. Ewentualnych roszad Klopp dokonuje głównie na skrzydle (Kevin Grosskreutz za Jakuba Błaszczykowskiego) lub na pozycji defensywnego pomocnika (Sven Bender za Sebastiana Kehla). Zupełnie nie do ruszenia są Roman Wiedenfeller, Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek, Mats Hummels, Marco Reus oraz Marcel Schmelzer.
W obecnym sezonie Dortmund jest tylko (lub aż) drugą siłą wzrastającej Bundesligi. Nawet gdy nie potwierdza tego lokata w tabeli (w maju pewnie powie). Fantastyczna forma Bayernu Monachium wypchnęła go na szczyty niemal wszystkich ważnych statystyk w niemieckim futbolu. Zwykle tuż za „Bawarczykami” rozsiadają się dortmundczycy. Tak jest w przypadku: strzelonych goli, liczby strzałów (wszystkich oraz celnych), posiadania piłki, dokładności podań, straconych bramek, goli z kontry i liczby krótkich podań. Pokazuje to, że piłkarze z Zagłębia Ruhry zwykle dyktują wydarzenia na boisku.
Co ciekawe, Borussia nie zanotowała regresu w tych statystykach. Osunięcie się na drugą lokatę wynika głównie z fenomenalnego sezonu w Monachium. Dortmund w większości przypadków wręcz poprawił swoje notowania. Wzrosła liczba celnych podań (z 79% do 81%) i częstotliwość strzelania z kontry. BVB częściej gości teraz w strefie ataku – pod bramką rywali toczy się blisko 1/3 spotkań tej ekipy. Drużyna doskonali swój system w każdym kolejnym roku. Podczas pierwszej mistrzowskiej kampanii za kadencji Kloppa jego podopieczni mieli znacznie niższe wskaźniki w posiadaniu piłki i jej dokładnej rotacji.
Uważny obserwator poczynań Dortmundu z obecnych rozgrywek zauważy dwie twarze tej drużyny. Jedna jest przygotowana na kopanie w Niemczech i zakłada cierpliwy atak pozycyjny łączony z wybuchowymi kontrami. Druga, europejska, pokazuje oblicze głodnego i bardzo bezpośrednio nastawionego zespołu, który cierpliwie czeka na zadanie piorunującego uderzenia.
Takie nastawienie było konieczne w starciach z dobrze ułożonymi ekipami w fazie grupowej (Real Madryt, Manchester City i Ajax Amsterdam). Zmianę doskonale uwidaczniają statystyki. Borussia w Lidze Mistrzów trzyma piłkę tylko przez 40% czasu (30. miejsce na 32 ekipy! W Bundeslidze 56%). Spadają też wskaźniki dokładnych podań (27. miejsce w stawce).
Olbrzymia różnica jest widoczna w sposobie rozgrywania ataku. W Niemczech BVB lideruje pod względem przeprowadzania akcji środkiem boiska (31%). Przy europejskich wojażach Dortmund pcha się środkiem dużo rzadziej (24%). Częściej stawia na akcje skrzydłem, głównie prawym z Błaszczykowskim i Piszczkiem. Jest to zupełnie zrozumiały trend. Oddając inicjatywę ataku pozycyjnego rywalom, bezsensownym wyjściem byłoby forsowanie kontrnatarć przez najbardziej zagęszczony środek pola. Dużo więcej miejsca jest na skrzydłach (brak stricte defensywnych pomocników i tylko jeden obrońca). Dynamiczne polskie skrzydło w Dortmundzie zachęca także do szybkich wypadów.
Borussia wygrała w Lidze Mistrzów wszystkie mecze u siebie. Forma w domu jest główną bolączką tego zespołu w Bundeslidze. Można to tłumaczyć tym, że europejscy rywale szerzej otwierali się na rywalizację z „Żółto-czarnymi”, podczas gdy krajowi przeciwnicy wolą zamykać się przed własnym polem karnym i kontrować. Takie obrzydzanie życia dortmundczykom wyraźnie działa, gdyż gracze Kloppa lepiej czują się w szybkich wypadach niż montowaniu długich wianuszków podań (atak pozycyjny nie jest olbrzymim problemem – czasem jednak się nie sprawdza).
BVB wyciągnęło wnioski z poprzedniej fatalnej kampanii w Lidze Mistrzów. Rok temu Borussia skończyła dużo łatwiejsze rozgrywki grupowe na czwartym miejscu z bilansem goli 6:12. W tamtych rozgrywkach chłopcy Kloppa starali się proaktywnie rozgrywać, identycznie jak w Bundeslidze. Mieli 54% posiadania piłki i 32% akcji przeprowadzali pod bramką rywali. Na nic się to zdało. To rywale łapali dortmundczyków na kontrach. Klopp postanowił wykorzystać to doświadczenie, aby zaszokować rywali w 2013 roku.
Niemiecki duet i Polak
Dodanie do składu syna marnotrawnego Marco Reusa skutecznie zatuszowało wyjazd Shinjiego Kagawy do Manchesteru. Reus pozwolił na przejście Mario Götzemu tuż za plecy napastnika. Reus z Götzego to modelowy przykład nowej generacji w niemieckim futbolu – piekielnie uzdolnionej technicznie.
Obaj na boisku świetnie się uzupełniają. Reus ma bardziej bezpośredni styl i częściej decyduje się na trudniejsze technicznie podania (znakomicie wpłynął też na jakość stałych fragmentów gry. Dzięki jego centrom Dortmund to krajowy lider goli po rożnych i wolnych). Götze zaś to lepszy drybler. Młodzi Niemcy nie bawią się w długie klepanie. Drogi do bramki szukają jak najprędzej. – Dortmund ma w Marco Reusie i Mario Götzem najsilniejszy duet w świecie futbolu. W Barcelonie Messi, Iniesta i Xavi tworzą trójkąt – mówi Franz Beckenbauer. – Jednak jako klasyczna para w pomocy nikt nie jest lepszy niż skuteczny Reus i strateg Götze.
Najciekawszym rozwiązaniem taktycznym Borussii jest ustawienie skrzydłowych. W Bundeslidze piłkarze z Dortmundu zwykle podwajają, a nawet potrajają pozycję ofensywnego napastnika. Ścinanie do środka Reusa oraz Jakuba Błaszczykowskiego umożliwia skrzydłowym częste znajdowanie się w pozycjach strzeleckich. Kapitan reprezentacji Polski już teraz ma swój najlepszy sezon w życiu pod względem skuteczności (osiem goli w lidze). Płynne wymiany pozycji najbardziej wysuniętych pomocników pozwalają wyciągać obrońców rywali. Robią także mnóstwo przestrzeni na podłączanie się bocznych obrońców. Skrzętnie z okazji korzysta szczególnie Łukasz Piszczek, którego coraz częściej można spotkać jako adresata podania w środku pola karnego przeciwnika! Polak ma też już aż sześć asyst.
Ustawienie dobrze oddaje średnia pozycja Reusa (11), Götzego (10) i Błaszczykowskiego w starciu z Norymbergą.
Analiza taktyczna Borussii Dortmund (fot. Andrzej Kotarski / Taktycznie.net)
Przyjęło się mówić, że obecność Błaszczykowskiego kosztem Grosskreutza odbija się na jakości obrony Dortmundu. Niemiec ma opinię zdyscyplinowanego piłkarza, chętnie pomagającego obrońcy. Statystyki nie potwierdzają tej opinii. To Kuba notuje średnio więcej odbiorów w meczu i rzadziej daje się przedryblować rywalowi. Dzięki temu ustawienie Reus– Götze – Błaszczykowski jest w tej chwili najlepszym rozwiązaniem Dortmundu.
Dortmundzki Pirlo
W systemie 4-2-3-1 dwa miejsca należą do defensywnych pomocników. Jednak to definicja tylko z nazwy. Klopp zawsze decyduje się na duet cofniętego rozgrywającego z zadaniowcem od odbiorów. Rolę człowieka od brudnej roboty na Signal Iduna Park przyjmuje kapitan Sebastian Kehl albo Sven Bender. Obaj są liderami odbiorów w dortmundzkiej drużynie.
Sercem rozegrania w Dortmundzie jest Ilkay Gündogan. Niemiec tureckiego pochodzenia reguluje tempo ataku pozycyjnego. Jego podobieństwo do stylu Andrei Pirlo jest wręcz uderzające. Gündogan rozgrywa na wysokiej dokładności (87%). Regularnie zalicza najwięcej podań w spotkaniach. W meczu przeciwko Norymberdze (wykres) podawał niesamowite 147 razy! Wyróżnia go też skłonność do rozrzucania gry przez długie podania, co jest wysoce przydatne przy szybkim przejściu do ofensywy.
W Europie, zgodnie z ogólną tendencją BVB, dramatycznie spada jego liczba podań (prawie 20 mniej na mecz). Wyzwania Ligi Mistrzów wymuszają na Gündoganie znacznie większe zaangażowanie w defensywę.
Pozycji Gündogana może zagrozić powrót ulubieńca kibiców i Kloppa, architekta pierwszego mistrzostwa – Nuriego Sahina. Turek również precyzyjnie rozgrywa z głębi pola i stempluje większość ataków. W swoich najlepszych dortmundzkich latach przewodził klasyfikacji kluczowych podań w Bundeslidze. Jednak ostatnio Sahin grał mało (w Liverpoolu nie na swojej pozycji), dlatego pozbawianie miejsca Gündogana w najbliższym czasie byłoby niesprawiedliwe.
Wysunięty napastnik
Robert Lewandowski to już marka w całej kontynentalnej piłce. Jest jedynym z liderów Borussii, który nie związał się z klubem długoterminowym kontraktem. Mimo niepewnej przyszłości jego rola w drużynie jest fundamentalna.
Lewandowski wciela się w głównego egzekutora ataków Borussii. Jednak daleko mu do miana łowcy goli. Polak niezwykle ciężko haruje w rozegraniu. Rozwinięcie warunków fizycznych umożliwia mu skuteczne zastawianie obrońców plecami i utrzymywanie piłki w oczekiwaniu na nadbiegających Reusa, Götzego lub Błaszczykowskiego. Stąd Polak nie stroni od asyst, a ofensywni pomocnicy regularnie zdobią listę strzelców goli.
Ciężką harówkę Lewandowskiego w Zagłębiu Ruhry udowadnia fakt, że jest on liderem klubu w liczbie strzałów, fauli, spalonych i strat. Przewodzenie linii ataku wiąże się z brudną walką, ale Lewandowski właśnie taką grą i skutecznością wpisał się do notesów największych klubów Europy.
Co na Szachtar?
Spotkanie z mistrzem Ukrainy zapowiada się pasjonująco. Zdanie podziela Telewizja Polska, która przekłada ten mecz nad rywalizację Realu z Manchesterem United.
Obie drużyny są do siebie podobne w kilku aspektach. Jednym z najważniejszych pojedynków może się okazać starcie Piszczka z Razvanem Ratem, lewym obrońcą Szachtara. Rumun także uwielbia pędzić wzdłuż linii do ataku. Czeka ich niechybna rywalizacja. Kto zmusi drugiego do zaprzestania swoich wojaży? Podobną walkę z drugiej strony podejmie Schmelzer z jeszcze bardziej ofensywnym Darijo Srną.
Piszczek ma duże szczęście, że nie przyjdzie mu dodatkowo zważać na Brazylijczyka Williana, którego Donieck sprzedał do Anży Machaczkała. Skrzydłowy swoimi ścięciami siał spustoszenie w obronach Chelsea i Juventusu. Bez niego kluczowe okaże się powstrzymanie rajdów Fernandinho z głębi pola.
Sporą szansą Dortmundu będzie wyraźna przewaga na pozycjach środkowych obrońców. Stoperzy z Doniecka stanowią najsłabszy punkt ukraińskiej ekipy. Ciągła rotacja ofensywnych pomocników BVB może im poważnie zamieszać w głowie. To oraz przewaga własnego boiska w drugim meczu pozwala widzieć polską Borussię w roli faworyta tego wciągającego pojedynku.
Sytuacja Borussii Dortmund jest modelowym przykładem, jak wyciągnąć klub z najgłębszego bagna i przywrócić na należne miejsce. Wyjątkowo przemyślana polityka transferowa oraz związek BVB z Jürgenem Kloppem nie mogłyby być bardziej owocne. Mistrzostwo Niemiec w 2011 roku potwierdzone dubletem w następnym sezonie przesunęło Dortmund z powrotem do europejskiej elity.
Rywalizacja z kontynentalną śmietanką nie szła już tak dobrze jak dewastowanie kolejnych rywali w kraju. Aż do teraz. Borussia zwycięsko przebrnęła przez grupę śmierci złożoną z samych mistrzów: Niemiec, Hiszpanii, Anglii i Holandii. – To znakomity zespół – mówił o nich Jose Mourinho. – Ci zawodnicy są silną, techniczną drużyną z bardzo bezpośrednimi piłkarzami. Dla mnie mają wszystko, aby iść dalej. Będą kandydatami do triumfu w całych rozgrywkach Ligi Mistrzów.
Formacja podstawowa
Analiza taktyczna Borussii Dortmund (fot. Andrzej Kotarski / Taktycznie.net)
Borussia w 99% przypadków decyduje się na niezwykle popularne obecnie ustawienie 4-2-3-1, rzadko zmienia się personel w wyjściowej jedenastce. Ewentualnych roszad Klopp dokonuje głównie na skrzydle (Kevin Grosskreutz za Jakuba Błaszczykowskiego) lub na pozycji defensywnego pomocnika (Sven Bender za Sebastiana Kehla). Zupełnie nie do ruszenia są Roman Wiedenfeller, Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek, Mats Hummels, Marco Reus oraz Marcel Schmelzer.
W obecnym sezonie Dortmund jest tylko (lub aż) drugą siłą wzrastającej Bundesligi. Nawet gdy nie potwierdza tego lokata w tabeli (w maju pewnie powie). Fantastyczna forma Bayernu Monachium wypchnęła go na szczyty niemal wszystkich ważnych statystyk w niemieckim futbolu. Zwykle tuż za „Bawarczykami” rozsiadają się dortmundczycy. Tak jest w przypadku: strzelonych goli, liczby strzałów (wszystkich oraz celnych), posiadania piłki, dokładności podań, straconych bramek, goli z kontry i liczby krótkich podań. Pokazuje to, że piłkarze z Zagłębia Ruhry zwykle dyktują wydarzenia na boisku.
Co ciekawe, Borussia nie zanotowała regresu w tych statystykach. Osunięcie się na drugą lokatę wynika głównie z fenomenalnego sezonu w Monachium. Dortmund w większości przypadków wręcz poprawił swoje notowania. Wzrosła liczba celnych podań (z 79% do 81%) i częstotliwość strzelania z kontry. BVB częściej gości teraz w strefie ataku – pod bramką rywali toczy się blisko 1/3 spotkań tej ekipy. Drużyna doskonali swój system w każdym kolejnym roku. Podczas pierwszej mistrzowskiej kampanii za kadencji Kloppa jego podopieczni mieli znacznie niższe wskaźniki w posiadaniu piłki i jej dokładnej rotacji.
Europejska transformacja
Uważny obserwator poczynań Dortmundu z obecnych rozgrywek zauważy dwie twarze tej drużyny. Jedna jest przygotowana na kopanie w Niemczech i zakłada cierpliwy atak pozycyjny łączony z wybuchowymi kontrami. Druga, europejska, pokazuje oblicze głodnego i bardzo bezpośrednio nastawionego zespołu, który cierpliwie czeka na zadanie piorunującego uderzenia.
Takie nastawienie było konieczne w starciach z dobrze ułożonymi ekipami w fazie grupowej (Real Madryt, Manchester City i Ajax Amsterdam). Zmianę doskonale uwidaczniają statystyki. Borussia w Lidze Mistrzów trzyma piłkę tylko przez 40% czasu (30. miejsce na 32 ekipy! W Bundeslidze 56%). Spadają też wskaźniki dokładnych podań (27. miejsce w stawce).
Olbrzymia różnica jest widoczna w sposobie rozgrywania ataku. W Niemczech BVB lideruje pod względem przeprowadzania akcji środkiem boiska (31%). Przy europejskich wojażach Dortmund pcha się środkiem dużo rzadziej (24%). Częściej stawia na akcje skrzydłem, głównie prawym z Błaszczykowskim i Piszczkiem. Jest to zupełnie zrozumiały trend. Oddając inicjatywę ataku pozycyjnego rywalom, bezsensownym wyjściem byłoby forsowanie kontrnatarć przez najbardziej zagęszczony środek pola. Dużo więcej miejsca jest na skrzydłach (brak stricte defensywnych pomocników i tylko jeden obrońca). Dynamiczne polskie skrzydło w Dortmundzie zachęca także do szybkich wypadów.
Borussia wygrała w Lidze Mistrzów wszystkie mecze u siebie. Forma w domu jest główną bolączką tego zespołu w Bundeslidze. Można to tłumaczyć tym, że europejscy rywale szerzej otwierali się na rywalizację z „Żółto-czarnymi”, podczas gdy krajowi przeciwnicy wolą zamykać się przed własnym polem karnym i kontrować. Takie obrzydzanie życia dortmundczykom wyraźnie działa, gdyż gracze Kloppa lepiej czują się w szybkich wypadach niż montowaniu długich wianuszków podań (atak pozycyjny nie jest olbrzymim problemem – czasem jednak się nie sprawdza).
BVB wyciągnęło wnioski z poprzedniej fatalnej kampanii w Lidze Mistrzów. Rok temu Borussia skończyła dużo łatwiejsze rozgrywki grupowe na czwartym miejscu z bilansem goli 6:12. W tamtych rozgrywkach chłopcy Kloppa starali się proaktywnie rozgrywać, identycznie jak w Bundeslidze. Mieli 54% posiadania piłki i 32% akcji przeprowadzali pod bramką rywali. Na nic się to zdało. To rywale łapali dortmundczyków na kontrach. Klopp postanowił wykorzystać to doświadczenie, aby zaszokować rywali w 2013 roku.
Niemiecki duet i Polak
Dodanie do składu syna marnotrawnego Marco Reusa skutecznie zatuszowało wyjazd Shinjiego Kagawy do Manchesteru. Reus pozwolił na przejście Mario Götzemu tuż za plecy napastnika. Reus z Götzego to modelowy przykład nowej generacji w niemieckim futbolu – piekielnie uzdolnionej technicznie.
Obaj na boisku świetnie się uzupełniają. Reus ma bardziej bezpośredni styl i częściej decyduje się na trudniejsze technicznie podania (znakomicie wpłynął też na jakość stałych fragmentów gry. Dzięki jego centrom Dortmund to krajowy lider goli po rożnych i wolnych). Götze zaś to lepszy drybler. Młodzi Niemcy nie bawią się w długie klepanie. Drogi do bramki szukają jak najprędzej. – Dortmund ma w Marco Reusie i Mario Götzem najsilniejszy duet w świecie futbolu. W Barcelonie Messi, Iniesta i Xavi tworzą trójkąt – mówi Franz Beckenbauer. – Jednak jako klasyczna para w pomocy nikt nie jest lepszy niż skuteczny Reus i strateg Götze.
Najciekawszym rozwiązaniem taktycznym Borussii jest ustawienie skrzydłowych. W Bundeslidze piłkarze z Dortmundu zwykle podwajają, a nawet potrajają pozycję ofensywnego napastnika. Ścinanie do środka Reusa oraz Jakuba Błaszczykowskiego umożliwia skrzydłowym częste znajdowanie się w pozycjach strzeleckich. Kapitan reprezentacji Polski już teraz ma swój najlepszy sezon w życiu pod względem skuteczności (osiem goli w lidze). Płynne wymiany pozycji najbardziej wysuniętych pomocników pozwalają wyciągać obrońców rywali. Robią także mnóstwo przestrzeni na podłączanie się bocznych obrońców. Skrzętnie z okazji korzysta szczególnie Łukasz Piszczek, którego coraz częściej można spotkać jako adresata podania w środku pola karnego przeciwnika! Polak ma też już aż sześć asyst.
Ustawienie dobrze oddaje średnia pozycja Reusa (11), Götzego (10) i Błaszczykowskiego w starciu z Norymbergą.
Analiza taktyczna Borussii Dortmund (fot. Andrzej Kotarski / Taktycznie.net)
Przyjęło się mówić, że obecność Błaszczykowskiego kosztem Grosskreutza odbija się na jakości obrony Dortmundu. Niemiec ma opinię zdyscyplinowanego piłkarza, chętnie pomagającego obrońcy. Statystyki nie potwierdzają tej opinii. To Kuba notuje średnio więcej odbiorów w meczu i rzadziej daje się przedryblować rywalowi. Dzięki temu ustawienie Reus– Götze – Błaszczykowski jest w tej chwili najlepszym rozwiązaniem Dortmundu.
Dortmundzki Pirlo
W systemie 4-2-3-1 dwa miejsca należą do defensywnych pomocników. Jednak to definicja tylko z nazwy. Klopp zawsze decyduje się na duet cofniętego rozgrywającego z zadaniowcem od odbiorów. Rolę człowieka od brudnej roboty na Signal Iduna Park przyjmuje kapitan Sebastian Kehl albo Sven Bender. Obaj są liderami odbiorów w dortmundzkiej drużynie.
Sercem rozegrania w Dortmundzie jest Ilkay Gündogan. Niemiec tureckiego pochodzenia reguluje tempo ataku pozycyjnego. Jego podobieństwo do stylu Andrei Pirlo jest wręcz uderzające. Gündogan rozgrywa na wysokiej dokładności (87%). Regularnie zalicza najwięcej podań w spotkaniach. W meczu przeciwko Norymberdze (wykres) podawał niesamowite 147 razy! Wyróżnia go też skłonność do rozrzucania gry przez długie podania, co jest wysoce przydatne przy szybkim przejściu do ofensywy.
W Europie, zgodnie z ogólną tendencją BVB, dramatycznie spada jego liczba podań (prawie 20 mniej na mecz). Wyzwania Ligi Mistrzów wymuszają na Gündoganie znacznie większe zaangażowanie w defensywę.
Pozycji Gündogana może zagrozić powrót ulubieńca kibiców i Kloppa, architekta pierwszego mistrzostwa – Nuriego Sahina. Turek również precyzyjnie rozgrywa z głębi pola i stempluje większość ataków. W swoich najlepszych dortmundzkich latach przewodził klasyfikacji kluczowych podań w Bundeslidze. Jednak ostatnio Sahin grał mało (w Liverpoolu nie na swojej pozycji), dlatego pozbawianie miejsca Gündogana w najbliższym czasie byłoby niesprawiedliwe.
Wysunięty napastnik
Robert Lewandowski to już marka w całej kontynentalnej piłce. Jest jedynym z liderów Borussii, który nie związał się z klubem długoterminowym kontraktem. Mimo niepewnej przyszłości jego rola w drużynie jest fundamentalna.
Lewandowski wciela się w głównego egzekutora ataków Borussii. Jednak daleko mu do miana łowcy goli. Polak niezwykle ciężko haruje w rozegraniu. Rozwinięcie warunków fizycznych umożliwia mu skuteczne zastawianie obrońców plecami i utrzymywanie piłki w oczekiwaniu na nadbiegających Reusa, Götzego lub Błaszczykowskiego. Stąd Polak nie stroni od asyst, a ofensywni pomocnicy regularnie zdobią listę strzelców goli.
Ciężką harówkę Lewandowskiego w Zagłębiu Ruhry udowadnia fakt, że jest on liderem klubu w liczbie strzałów, fauli, spalonych i strat. Przewodzenie linii ataku wiąże się z brudną walką, ale Lewandowski właśnie taką grą i skutecznością wpisał się do notesów największych klubów Europy.
Co na Szachtar?
Spotkanie z mistrzem Ukrainy zapowiada się pasjonująco. Zdanie podziela Telewizja Polska, która przekłada ten mecz nad rywalizację Realu z Manchesterem United.
Obie drużyny są do siebie podobne w kilku aspektach. Jednym z najważniejszych pojedynków może się okazać starcie Piszczka z Razvanem Ratem, lewym obrońcą Szachtara. Rumun także uwielbia pędzić wzdłuż linii do ataku. Czeka ich niechybna rywalizacja. Kto zmusi drugiego do zaprzestania swoich wojaży? Podobną walkę z drugiej strony podejmie Schmelzer z jeszcze bardziej ofensywnym Darijo Srną.
Piszczek ma duże szczęście, że nie przyjdzie mu dodatkowo zważać na Brazylijczyka Williana, którego Donieck sprzedał do Anży Machaczkała. Skrzydłowy swoimi ścięciami siał spustoszenie w obronach Chelsea i Juventusu. Bez niego kluczowe okaże się powstrzymanie rajdów Fernandinho z głębi pola.
Sporą szansą Dortmundu będzie wyraźna przewaga na pozycjach środkowych obrońców. Stoperzy z Doniecka stanowią najsłabszy punkt ukraińskiej ekipy. Ciągła rotacja ofensywnych pomocników BVB może im poważnie zamieszać w głowie. To oraz przewaga własnego boiska w drugim meczu pozwala widzieć polską Borussię w roli faworyta tego wciągającego pojedynku.
Na 8 par Ligi mistrzów i 16 musieliscie napisac
włsnie o Borussi bo co graja tam Polacy którzy w
reprezentacji graja beznadziejnie hym>? Takie taktyki
to tylko i wyłacznie sa stosowne do wielkiego hitu
MU-Real i o tym warto pisac. Mam nadzieje że
wiekszosc postapi tak jak ja i obejzy Mu-Real przez
neta a nie bedzie słuchac Szpaka i SRITO z borussi
~
~sss
brawa dla pana nade mna
~
~Przemo
To jest już żenujące wielki hit nie zostanie
puszczony w tvp tylko ci żałosni Polacy . Szachtar
jeebac bvb!!!!!!!!
O
ole!
Ja tak nie zrobie. Mam N :)
~
~Internazionale
Dokladnie Mu – Real to bedzie mecz a nie szwabsko –
ukrainska padaka
~
~FCB
A nie zapomnijmy dodać że w Borussii występuje 3
polaków !
E
E123
I później dziwią się, dlaczego wszyscy po nich
jadą…Na szczęście mam N-kę ;) I obejrzę sobie
prawdziwe widowisko, a nie wypociny dortmundu z
donieckiem…Mam nadzieję, że Shaktar wyeliminuje
dortmund i nie będzie juz jaj z tym, że trzeba
pokazywac BVB, bo gra tam Lewandowski…
~
~ddd
A ja mam prośbe do redaktora by napisał dwa
artykuły „MU przed Liga Mistrzów” i „Real przed
Liga Mistrzów” a nie zajmował się jakimś Polskim
Srito z Borussi co w Reprezentacji nic nie
graja!Będe ogladac prawdziwe widowisko a nie jakiś
przecietniaków
dobrze że mam N :)
B
Bertho
I niech dowalą tak tym pieskom (nie ujmując nic
Kloppowi i zagranicznej części BVB) . Liga
przegrana, ale z drugiej strony chciałbym zobaczyć
jak w finale Real nawala im 5 plecy w pierwszej
połowie. Ale by była płaczu :D