„Duma Katalonii” w przekonujący sposób pokonała Manchester United, dzięki czemu sięgnęła po puchar po raz czwarty w swojej historii.
Z wyjątkiem braku w wyjściowej jedenastce kapitana i symbolu drużyny, Carlesa Puyola, skład Barcelony był bez niespodzianek. Mascherano zagrał w środku obrony, natomiast z lewej strony Pep Guardiola postawił Abidala. Maxwell jest kontuzjowany.
Ferguson również wystawił najsilniejszy skład. Z prawej strony obrony zaczął Fabio. W środku pomocy obok Carricka zagrał Giggs, mimo że Fletcher był gotowy do gry. Na bokach pomocy Szkot, zgodnie z przewidywaniami, ustawił Valencię i Parka.
Początek meczu zapowiadał pasjonujące widowisko. Wbrew przewidywaniom, to United narzucił szalone tempo i zastosował wysoki pressing. Barcelona miała problemy ze sklejeniem kilku podań i wyprowadzeniem akcji.
Pressing United
Od pierwszego gwizdka „Czerwone Diabły” zagrały agresywnie. Park miał na oku Daniego Alvesa i zanotował świetny odbiór, po drugiej stronie Valencia wywierał presję na Abidalu. Boczni obrońcy Barcelony tradycyjnie zostali wypchnięci do przodu przez szeroko rozchodzących się Mascherano i Pique, na których nacierał Chicharito. Rooney zasadniczo trzymał się blisko Busquetsa, wobec czego to Xavi częściej cofał się po piłkę i odbierał ją od obrońców i to on wykonywał pierwsze podanie.
Barcelona miała problemy z przekroczeniem linii środkowej – w jej okolicach do piłkarzy Guardioli błyskawicznie doskakiwali Carrick lub Giggs. W tym fragmencie meczu Pedro i Villa sprawiali wrażenie nieco odłączonych od reszty drużyny, która na skutek zmasowanego pressingu grała dosyć głęboko. Leo Messi tradycyjnie dla siebie grał rolę fałszywej dziewiątki – w ten sposób pomoc miała zostać połączona z atakiem. Po odbiorze piłki „Czerwone Diabły” błyskawiczne posyłały górną piłkę do napastnika, która albo była niedokładna, albo obrońcy Barcelony wygrywali z Meksykaninem, ponieważ z tyłu grali w przewadze dwóch na jednego.
Barcelona przejmuje inicjatywę
Po upływie około 10 minut United nieco zwolniło tempa i ustawiło się nieco głębiej. Pressing nie był już tak intensywny, Barcelona miała więcej czasu na piłce. Przewaga „Dumy Katalonii” narastała przez to z minuty na minutę. Messi poza tym, że cofał się, schodził często do boków. Był wolnym elektronem i nie był indywidualnie kryty przez żadnego z piłkarzy Manchesteru. Linia obrony zaczęła operować tuż przed polem karnym, co jest najbardziej naturalne dla pary Vidic – Ferdinand, pomoc została natomiast trochę bardziej z przodu. Przez to utworzyła się luka między obiema liniami, która jednak miała w tej fazie niewielkie znaczenie – Messi operował bardziej w pomocy lub na bokach.
Boczni obrońcy
Jak powszechnie wiadomo, jest to kluczowa pozycja w dzisiejszym futbolu. Przed meczem było wiele niewiadomych co do obsady tych pozycji w obu zespołach. O ile w Barcelonie pewniakiem na prawej stronie był Dani Alves, lewa strona, która jest najsłabszą pozycją Barcelony, stanowiła swoisty wakat. Stawiano na Puyola, który mimo że rozegrał dobry mecz z Realem na tej pozycji, byłby ustawiony nienaturalnie. Maxwell jest kontuzjowany. Ostatecznie Guardiola postawił na wygrywającego z chorobą Abidala.









