Zakończyła się pierwsza część spotkań drugiej kolejki Ligi Mistrzów. Na europejskich boiskach najlepsze kluby walczyły o cenne punkty i nie obyło się bez niespodzianek. Największą z nich jest porażka Liverpoolu z Fiorentiną 2:0. Najlepsze wrażenie wywarła dzisiaj Sevilla, która na Ibrox Park rozbiła Glasgow Rangers aż 4:1.
Grupa E
W spotkaniu zapowiadanym przez wielu jako hit wtorkowego wieczoru Fiorentina do przerwy nokautowała Liverpool. Dwa gole Joveticia, strzelone w odstępie zaledwie dziesięciu minut, kompletnie zaskoczyły podopiecznych Rafy Beniteza, którzy po ligowej wygranej z Hull City (6:1) mieli apetyt na pokonanie ekipy „Viola”. Tymczasem to piłkarze Cesare Prandelliego dyktowali w tym spotkaniu warunki. Angielska jedenastka próbowała się podnieść po dwóch ciosach otrzymanych w pierwszej połowie, ale ta sztuka „The Reds” się nie udała i dość niespodziewanie trzy punkty w tabeli dopisuje sobie Fiorentina, a Liverpool wraca do domu z zerowym dorobkiem.
W drugim meczu grupy E obyło się bez sensacji. Bardzo dobrze prezentująca się ostatnio w Ligue 1 ekipa Lyonu bez żadnych problemów rozbiła na wyjeździe węgierski Debreczyn. Madziarzy stanowili w tym meczu tylko tło dla świetnie grających „Les Gones”, którzy pokazali pierwszej od czasów Ferencvarosa drużynie w Lidze Mistrzów miejsce w szeregu. Podopieczni Claude’a Puela zaaplikowali rywalom 4 bramki i z dwoma zwycięstwami przewodzą obecnie gupie E.
Grupa F
Rywalizację w drugiej serii spotkań Ligi Mistrzów dwie godziny przed startem pozostałych meczów rozpoczęły w Kazaniu drużyny miejscowego Rubina oraz Interu Mediolan. Zdecydowanym faworytem potyczki na Stadionie Centralnym byli podopieczni Jose Mourinho i jakże wielkie było zdziwienie portugalskiego szkoleniowca i fanów „Nerazzurich”, kiedy w 11. minucie Alejandro Dominguez wyprowadził rosyjską drużynę na prowadzenie. Na szczęście dla mediolańczyków już kwadrans później do wyrównania doprowadził niezawodny Dejan Stanković. Wynik remisowy utrzymał się do końcowego gwizdka arbitra, a piłkarze Rubina mieli duże szanse na sprawienie jeszcze większej sensacji, bo przez ostatnie pół godziny meczu grali w przewadze, po czerwonej kartce dla Balotteliego. Sztuka ta jednak im się nie udała i na Stadionie Centralnym w Kazaniu doszło do dość niespodziewanego podziału punktów.
W drugim spotkaniu grupy F Barcelona na własnym stadionie podejmowała Dynamo Kijów i kibice „Blaugrany” nie wierzyli w inny wynik, jak rozbicie ukraińskiej drużyny w pył. Realizację planu fanów rozpoczął w 26. minucie meczu Leo Messi, otwierając wynik spotkania. Później Katalończycy spoczęli trochę na laurach, ale udało im się trafić jeszcze raz do bramki strzeżonej przez Szowkowskiego. Uczynił to na kwadrans przed końcem spotkania Pedro Rodriguez. Wynik 2:0 nie powala na kolana, ale podopieczni Pepa Guardioli realizują określony plan, wygrywając pewnie i inkasując trzy punkty.
Grupa G
W Glasgow, gdzie Rangersi mierzyli swoje siły z Sevillą, wszyscy nastawiali się na trudny mecz. Do przerwy na Ibrox Park goli nie było, ale woli walki nie można było odmówić żadnej z drużyn. Stroną częściej stwarzającą sytuacje podbramkowe była ekipa Sevilli i to właśnie piłkarze z Andaluzji objęli prowadzenie po przerwie, po golu obrońcy – Abdulaya Konko.









