12 września 1999 roku i 11 lipca 2015. Te dwie daty spinają klamrą okres, który niekwestionowanie należał do niego. Najlepszy bramkarz w historii klubu. Przyćmiewający swoją gwiazdą nawet legendarnego Zamorę. Człowiek, którego lista sukcesów napełniłaby treścią kilka, a nawet kilkanaście artykułów. A przede wszystkim symbol mojego (i nie tylko) dzieciństwa. Iker Casillas, po prostu „Święty”. Zapewne wielu z Was nigdy nie spodziewało się, że ta chwila nadejdzie, a on sam zapewniał, że bramki „Królewskich” strzec będzie do końca kariery. Po raz kolejny okazało się jednak, jak bardzo futbol jest okrutny.
Poniżej nie będę rozpisywał się szerzej o kulisach transferu i analizował skali marketingowego sukcesu, jaki niewątpliwie czeka portugalską ligę po jego przyjściu. Przypomnę Wam, dlaczego jest tak wielki. Przed Wami kilka migawek z kariery madryckiego portero.
Debiut
Już długo przed debiutem pochodzącego z podmadryckiego Mostoles bramkarza włodarze w klubie wiedzieli, że mają do czynienia z talentem czystej wody. Mistrzostwa Europy, kolejno do lat 15, 17 i 19, i rola, jaką w tych sukcesach pełnił wychowanek Realu, sprawiały, że dni Bodo Illgnera stawały się policzone. Niemiec, któremu „Królewscy” zawdzięczali zdobycie Pucharu Europy rok wcześniej, długo opierał się przed atakami młodszego kolegi. Ostatecznie doznał jednak kontuzji przed meczem z Athletikiem Bilbao na San Mames i to młody Kastylijczyk otrzymał swoją szansę, której nie zaprzepaścił. Już w pierwszym sezonie regularnej gry Ikera klub triumfował w Lidze Mistrzów, po pamiętnym spotkaniu na Stade de France i zwycięstwie nad Valencią 3:0. Co więcej, rok później Casillas dostał nagrodę dla najlepszego młodego zawodnika w La Liga, a to był dopiero początek…
Cuda na Hampden
Przyznam się, mimo że to nie było najlepsze spotkanie Casillasa w karierze (przynajmniej on tak twierdzi), że to właśnie mecz z Bayerem Leverkusen prowadzonym przez Michaela Ballack utkwił mi w pamięci jako ten najważniejszy. Zresztą sama otoczka spotkania była wyjątkowa. Casillas ostro rywalizujący o miejsce w składzie z Cesarem Sanchezem (skąd my to znamy) ostatecznie ląduje na ławce. Cesar doznaje kontuzji w drugiej połowie i zostaje zastąpiony przez wychowanka Realu. A co robi młody Casillas? Ratuje Real kilkukrotnie i zapewnia zwycięstwo w spotkaniu, w którym Real zespołem lepszym nie był. A co zapamiętałem konkretnego? Świetne interwencje po uderzeniu Baştürka i dwa genialne odbicia piłki po strzałach Berbatova do dzisiaj powodują przyspieszony puls i bicie serca.
https://www.youtube.com/watch?v=QmO0dGY7v40
Najlepszy na świecie
Przez lata o to miano rywalizował z Buffonem i wydawał się być o ten minimalny kroczek zawsze za Włochem. Lata 2007–2010 to jednak niekwestionowany okres dominacji madryckiego portero, a indywidualne wyróżnienia, które zbierał w 2008 i 2009 roku, tylko potwierdzają powyższą tezę (bramkarz roku wg FIFA i UEFA), nie wspominając już o laurach, które zbierał od Międzynarodowego Stowarzyszenia Historyków i Statystyków futbolu (faktem jest jednak, że trudno o jakąś logikę w ich wyróżnieniach). Mimo to był to okres, w którym osiągnął niekwestionowany szczyt, a także rozegrał kilka ze swoich najlepszych spotkań w całej karierze. Sam wspomina, że za najlepsze w swojej karierze uznaje te rozegrane na starym San Mames przeciwko Athletikowi Bilbao w 2008 roku.











