W ostatnim spotkaniu 18. kolejki włoskiej Serie A walczące o mistrzostwo Włoch Napoli podejmowało drużynę środka tabeli, Torino. Gospodarze zwyciężyli 2:1. W barwach gości 90 minut rozegrał Kamil Glik. Pierwsze 45 minut było znakomitą rekomendacją włoskiego futbolu.Zespół z południa Włoch przystąpił do tej rywalizacji w bardzo ofensywnym ustawieniu 4-3-3. Najbardziej ofensywnymi piłkarzami drużyny Maurizio Sarriego byli Lorenzo Insigne, Jose Callejon oraz znajdujący się ostatnio w znakomitej dyspozycji Gonzalo Higuain.
Za odpieranie ataków wyżej wymienionej trójki oraz całego Napoli miał odpowiadać w dużej mierze polski stoper, Kamil Glik. Giampiero Ventura zdecydował się na dość archaiczne ustawienie 3-5-2. Z przodu w drużynie z Turynu wystąpili Andrea Belotti oraz grający w zespole z Neapolu w latach 2009-2011 Fabio Quagliarella.
W barwach gospodarzy najważniejszą postacią był Lorenzo Insigne. W 16. minucie meczu strzelił fantastyczną bramkę, przy której mógł się także lepiej zachować bramkarz Torino, Daniele Padelli. Wychowanek Napoli dołożył w 41. minucie asystę przy golu Marka Hamsika.
Gonzalo Higuain pomimo kilku szans na zdobycie bramki nie poprawił swojego dorobku strzeleckiego. Na tle znakomitego argentyńskiego snajpera bardzo przyzwoicie wypadł kapitan gości, Kamil Glik. Raz dał się minąć byłemu zawodnikowi Realu Madryt, ale większych zastrzeżeń do gry reprezentacyjnego stopera mieć nie można. Jak zwykle był on mózgiem obrony Torino, myślał na boisku, dobrze się ustawiał, wielokrotnie przechwytywał piłkę. To już rutyna u Kamila. Nie miał on wpływu na oba stracone przez jego zespół gole.
Natomiast w zespole gości niewątpliwie wyróżniającą się postacią był Afriyie Acquah. Podobnie jak Glik wielokrotnie odbierał piłki, angażował się także w nieliczne ofensywne akcje klubu ze stolicy Piemontu. Ghańczykowi trafił się jedyny, jak się okazało brzemienny w skutkach, błąd w tym meczu. To właśnie piłkarz z Czarnego Lądu nie upilnował wychodzącego na czystą pozycję Hamsika przy zwycięskim golu dla Napoli.
Po raz kolejny kibicom swojej dawnej drużyny przypomniał się Fabio Quagliarella. Sprytnie w polu karnym zachował się Bruno Peres, który dał się sfaulować Faouziemu Ghoulamowi. „11-tkę” na bramkę w 33. minucie spotkania zamienił wspomniany włoski napastnik. Było to jego czwarte trafienie przeciwko Napoli.











