Finał PNA 2019 to zapowiedź pojedynku dwóch afrykańskich trenerów. Obaj byli piłkarzami i grali w Europie, obaj zaczęli uczyć się zawodu poza ojczyzną. Ale teraz stanęli naprzeciwko siebie w finale. Senegal kierowany przez Aliou Cisse przez wielu był wskazywany na głównego faworyta do zwycięstwa w mistrzostwach Czarnego Lądu. Algieria pod sterami Djamela Belmadiego markę wykreowała w trakcie trwania turnieju. W Kairze trybuny były za nimi, więc mogli poczuć się jak u siebie. To dodało skrzydeł Baghdadowi Bounedjahowi, który strzelił bardzo szczęśliwą bramkę dającą mistrzostwo Algierczykom.Dla Senegalu to był drugi finał w historii. Pierwszy raz grali w 2002 roku i przegrali w rzutach karnych z Kamerunem. Algieria grała dwukrotnie w finale. W 1980 roku przegrała z Nigerią, a dziesięć lat później zrewanżowała się, wygrywając na własnym terenie. W Kairze liczono na pokaz ofensywnego futbolu. Wszyscy liczyli na piłkarskie fajerwerki. I zaczęło się wszystko od mocnego uderzenia.
Szybkie otwarcie i niepotrzebna agresja
Tak w najlepszym skrócie można byłoby opisać pierwszą połowę. Ledwo kibice rozsiedli się przed telewizorami, czy nawet na trybunach po odegraniu hymnów, a już padł gol dla Algierii. Bardzo szczęśliwą bramkę zdobył Baghdad Bounedjah. Po jego uderzeniu piłka poszła rykoszetem od nóg Salifa Sane i przelobowała bezradnego Alfreda Gomisa. Przez większość turnieju napastnik Al-Sadd marnował wiele dogodnych okazji. Na listę strzelców wpisał się tylko raz w meczu z Kenią, gdzie wykorzystał rzut karny. „Jedenastkę” zmarnował choćby w meczu z Wybrzeżem Kości Słoniowej. W meczu z Nigerią też miał kilka świetnych okazji do strzelenia goli. Wszystkie swoje winy odkupił w pierwszej akcji finału PNA 2019.
Dzięki tej bramce 27-latek przeszedł do historii. Jego trafienie jest najszybszym golem w historii finałów mistrzostw Czarnego Lądu. Do tej pory tytuł najszybszego strzelca należał do Seguna Odegbamiego, który prowadził Nigerię do zwycięstwa w finale (3:0) w 1980 roku przeciwko… Algierii. Ale niestety ta ważna bramka była jednym z nielicznych piłkarskich elementów godnych pochwały w pierwszych 45 minutach. Stawka meczu paraliżowała obie drużyny, a „Lisy Pustyni” próbowały w swoim stylu spróbować jeszcze mocno przycisnąć rywala. Algierczycy nie potrafili się dłużej utrzymywać przy piłce, więc oddali pole przeciwnikowi. Senegal też nie miał pomysłu na grę, a jak te pierwsze emocje opadły, to pojawiła się niepotrzebna agresja. Dużo ostrych starć i spięć pomiędzy zawodnikami obu drużyn sprawił, że przez blisko 20 minut oglądaliśmy dyskusje, kłótnie i upominanie zawodników od arbitra. Aż dziw, że skończyło się tylko na jednej żółtej kartce.











