Suarez, Bale, Fabregas, Ronaldo, Henry, Beckham… To tylko kilka nazwisk świadczących o tym, że w ostatnich latach najlepsi piłkarze Premiership zaciągani są w szeregi hiszpańskich klubów. Dwóch hiszpańskich klubów. Kto będzie następny?
W La Liga tylko dwa kluby mogą sobie pozwolić na regularne ściąganie wielkich gwiazd z Anglii. Już sam transfer piłkarza, który strzelił najwięcej bramek w sezonie ligi angielskiej, składa się z liczb, którym daleko nawet do wygranej w totolotka. Kolejnym aspektem jest wynagrodzenie piłkarza. Co by nie mówić, w Anglii profesjonalni kopacze zarabiają najwięcej, więc dogadanie się z piłkarzami przyzwyczajonymi do wysokich zarobków nie jest proste już od samego początku. Gdy do tego doliczymy jeszcze wszystkie inne koszty, jak np. premie dla agenta piłkarza, nagrody za dodatkowe spełnione cele (np. strzelenie określonej liczby bramek), wychodzą nam liczby chore, pozwolić sobie na nie mogą jedynie Barcelona i Real. Większość pozostałych klubów ligi hiszpańskiej klepie biedę.
Jako że liga angielska jest najlepsza na świecie, to i teoretycznie grają tam najlepsi piłkarze. A tak się składa, że większość z nich prędzej czy później odchodzi do Realu czy Barcelony. Obecnie obie drużyny chrapkę mają na kolejnego gwiazdora Premiership.
Były zięć Maradony, chrzestnym jego dziecka jest Messi. 173 cm wzrostu, 70 kg wagi. W rodzimej lidze zadebiutował, mając lekko ponad 15 lat i jeden miesiąc. Obecny napastnik Manchesteru City i obok Messiego najbardziej utalentowany piłkarz Argentyny. To nikt inny jak Sergio Aguero.
O jego przenosinach do Hiszpanii mówi się od dłuższego czasu. W ostatnim okienku transferowym „Barca” dawała za 26-latka 38 mln euro, włodarze Manchesteru City tylko zachichotali, widząc tak śmieszną ofertę i ostatecznie pozyskać udało się „tylko” Suareza. Z jednej strony ewentualny transfer Aguero do katalońskiego klubu wydaje się aktualnie mało sensowny. Oznaczałoby to, że odejść musiałby ktoś z trójki Messi – Suarez – Neymar, zwłaszcza że żaden z nich z dobrego serca Argentyńczykowi miejsca w składzie nie odda. Ponadto usadowienie na ławce Suareza czy Neymara oznaczałoby przyznanie się do transferowego błędu, bo jak inaczej powiedzieć o piłkarzu, za którego zapłaciło się kilkadziesiąt milionów, a teraz nie gra? Z drugiej strony, pod lupę należy wziąć osobę samego Messiego, który chciałby sprowadzenia do klubu swojego rodaka i ponoć sam namawiał już prezesa Barcelony do przeprowadzenia transakcji. Ponadto, jak pisał kataloński dziennik ,,El 9 Esportiu’’, marzeniem Aguero jest gra w jednym klubie z ze swoim przyjacielem z „Barcy”.
O sprowadzeniu zawodnika myślał też Real. Ancelotti na początku pracy w Realu nie był zadowolony z postawy Benzemy i zimą 2013 chciał ściągnąć do siebie Kuna Aguero. Napastnika „The Citizens” chciał również sam Mourinho dwa lata temu. Fanem talentu piłkarza jest sam Florentino Perez, który od kilku lat myśli o zatrudnieniu Argentyńczyka, który miałby być „jego Messim”.
Sam piłkarz jeszcze niedawno chłodno wypowiadał się na temat ewentualnych przenosin do Hiszpanii. Po zakończeniu poprzedniego sezonu Premier League 26-latek mówił: –











