Jak długo musieliśmy czekać! W końcu, po 60 dniach, rozbrzmiał gwizdek inaugurujący rozgrywki najlepszej – bo naszej – ligi na świecie. Pierwsza kolejka przyniosła nam wszystko to, czego oczekiwaliśmy: fantastyczne bramki, spotkania pełne walki, a także kiksy i inne absurdalne sytuacje.
Tegoroczna edycja ekstraklasy niesie za sobą wiele zmian. Jedną z nich jest przepis o młodzieżowcu, wedle którego w składzie każdego zespołu przez całe spotkanie na boisku musi znajdować się choć jeden zawodnik do lat 21. To daje szanse na wyróżnienie się zawodnikom młodzieżowym, lecz niektóre przypadki z pewnością zachwycą nas absurdalnymi kiksami.
Przyszedł jednak czas na to, aby przejść dalej. Rozpocznijmy więc premierowe w tym sezonie podsumowanie pierwszej kolejki ekstraklasy!
(Ekstra)Klasa sama w sobie
Podsumowanie rozpoczynamy od wyróżnień. Na te zdecydowanie zasłużyli zawodnicy Jagiellonii Białystok. Trudno byłoby wybrać jednego zawodnika z całej drużyny, który na pochwałę zapracował bardziej niż reszta. Imaz? Bida? Kostal, a może Romanczuk? Ekipa z Podlasia rozegrała fantastyczny mecz, ogrywając Arkę 0:3 w Gdyni i zapewniając sobie pierwsze trzy punkty sezonu. Zespół Ireneusza Mamrota zagrał jak z nut, za co białostoczanom należą się ogromne brawa. Z wymienionej czwórki warto będzie obserwować Bartka Bidę, który w wieku 18 lat zadebiutował i strzelił bramkę.
Po siedmiu latach do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce powrócił ŁKS Łódź. „Rycerze wiosny”, jako beniaminek ligi, rozegrali bardzo dobre spotkanie przeciwko Lechii Gdańsk, czyli zwycięzcy Pucharu (i Superpucharu) Polski. Oprócz tego, że cały zespół zagrał na zero z tyłu i postawił się gdańszczanom, na osobną pochwałę zasługuje Dani Ramirez. Hiszpan nieustannie nękał obronę Lechii oraz Dusana Kuciaka. Tylko dzięki fenomenalnej formie golkipera lechistom udało się uratować bezbramkowy remis. Ramirez pokazał, że ma predyspozycje do tego, by stać się gwiazdą ekstraklasy. I tego mu życzymy! A poniżej ciekawa statystyka z tamtego spotkania:











