Nie od dziś wiadomo, że polscy kibice są jednymi z najcierpliwszych na świecie. Lata marazmu rodzimej piłki doprowadziły do tego, że mieszkańcy znad Wisły nie mają problemu z czekaniem na sukcesy zarówno drużyn klubowych, jak i tej narodowej. Jednakże jest jedna rzecz, na którą czekanie bywa bardzo trudne – start naszej polskiej ekstraklasy. Nie inaczej wyglądało to tym razem – przetrwać 60 dni bez rozgrywek ligowych było bardzo trudno…
Ligowy Bigos to seria felietonów, w których będziemy skupiali się na najważniejszych wydarzeniach minionej kolejki naszej rodzimej ligi. A tych pierwsza przyniosła całkiem sporo. Był świetny występ beniaminka z Łodzi, była (nieco zaskakująca) porażka drużyny z Częstochowy, była przegrana wicemistrzów Polski z drużyną, o której w kuluarach mówi się, że może być czarnym koniem rozgrywek. Nie brakowało też pięknych goli, parad bramkarskich czy ciekawych wypowiedzi naszych ligowców, które już powoli stają się kultowe.
Jednakże w dzisiejszym wydaniu podyskutujemy troszkę o nieco pozasportowym aspekcie naszej ligi. Chodzi mianowicie o nową oprawę PKO Ekstraklasa, która już od początku wzbudzała mieszane uczucia…
O gustach się (nie)dyskutuje
Nowa oprawa naszej rodzimej ligi wzbudzała skrajne emocje. Jedni od pierwszego wejrzenia ją znienawidzili, natomiast drudzy z miejsca pokochali. Chodzi rzecz jasna o oprawę graficzną a la telegazeta oraz gry komputerowe. I nie da się zaprzeczyć, że prezentuje się ona dość oryginalnie. A wiadomo, że produkty, które są oryginalne, a przez to same w sobie wyjątkowe, zawsze będą wzbudzać skrajne emocje. Ale tylko na chwilę, gdyż niedługo wszyscy o tym po prostu zapomną, a do nowej oprawy najzwyczajniej w świecie się dostosują.
Zresztą nie od dziś wiadomo, że to, co nowe, zwykle jest gorsze. Polacy, a przynajmniej znaczna większość Polaków nie lubi zmian. Jesteśmy z natury konserwatystami. Zresztą nie tylko my, bo na świecie jest podobnie. Pierwszym przykładem z brzegu może być legendarny film animowany „Król Lew”, którego starszą część pokochali ludzie w każdym wieku i zakątku świata. A film, który praktycznie różni się jedynie tym, że ma nowocześniejszą – i co za tym idzie ładniejszą – oprawę graficzną, w wielu opiniach trudno nazwać lepszym od pierwotnej wersji…
Można spotkać się z opinią, że o gustach się nie dyskutuje, ale nic bardziej mylnego. Sama dyskusja dotycząca nowej grafiki ekstraklasy przez dłuższy czas zdominowała polskie środowisko piłkarskiego Twittera. Oczywiście to dobrze, bo to też pokazuje, że kibicom nasza liga nie jest obojętna. I tak na przykład po pierwszym meczu można było spotkać się z opiniami krytykującymi m.in. czołówkę, oprawę i zegar wyświetlający czas i wyniki podczas meczów. I o ile te dwie pierwsze rzeczy wydają się – przepraszam za wyrażenie – troszkę bez sensu, o tyle lament a propos zbyt małego zegara był na miejscu. Faktycznie dało się odnieść wrażenie, że jest po prostu za słabo widoczny.











