Marzeniem każdego polskiego piłkarza jest wyjazd na Zachód. Tam w którejś z najsilniejszych lig świata zawodnik znad Wisły mógłby zasmakować pełnego profesjonalizmu i gry na najwyższym poziomie. Do wielkiego futbolu wcale nie jest daleko, gdyż za Odrą i Nysą Łużycką swoje mecze rozgrywa Bundesliga. O Polakach w lidze niemieckiej w cyklu „Na trybunie” dyskutują: Tomasz Bejnarowicz, Łukasz Koszewski, Dawid Kowalski i Krzysztof Szymański.
Ł.K.: Dotychczas w barwach klubów występujących w Bundeslidze można było spotkać wielu Polaków. Na ogół jednak nie potrafią oni odnieść sukcesu, a w swoich zespołach odgrywają marginalne role. Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?

T.B.: Liczba Polaków występujących w Bundeslidze co roku się zmniejsza. Kilka lat temu na niemieckich boiskach naszych rodaków było ponad dziesięciu i, co ważne, odgrywali oni w swoich zespołach kluczowe role. Obecnie sytuacja wygląda tragicznie. W dużej większości nasi zawodnicy całe spotkania oglądają z ławki rezerwowych. Powód takiego stanu rzeczy? Z pewnością w ostatnim czasie poziom Bundesligi wzrósł, a forma naszych zawodników wprost przeciwnie.
K.S.: Myślę, że nie będę odkrywczy, jeżeli powiem, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest tragiczny system szkolenia w Polsce. Zachód nam ucieka w zastraszającym tempie. Polscy piłkarze nie są przygotowani do występów na najwyższym poziomie co tydzień. Cechują ich duże wahania formy, co możemy zaobserwować chociażby u Kuby, Wichniarka czy Piszczka, czyli zawodników, którzy jeszcze w tamtym sezonie odgrywali bardziej znaczącą rolę w swoim zespole, a w obecnym prezentują się słabo. Niestety próżno liczyć, że szybko się to zmieni i że polscy zawodnicy zaczną być czołowymi piłkarzami w Bundeslidze.
D.K.: Tego stanu rzeczy dopatruję się w reprezentacji kraju. Wiele do tego czasu uzależniane było od takich graczy jak Jakub Błaszczykowski, Jacek Krzynówek, a także Ebi Smolarek. Ci piłkarze właśnie grali, bądź dalej biegają po niemieckich boiskach. Ich forma nie jest wysoka, co odbija się na grze kadry narodowej. Do tego moim zdaniem dochodzi, a może właśnie ma priorytetowe znaczenie, polska mentalność. Piłkarz z naszego kraju, w szczególności taki, który gra za granicą, gdy poczuje, że zyskał miejsce w podstawowej jedenastce, potrafi spocząć na laurach. Niestety jednak Bundesliga wymaga stałego poziomu i zaangażowania.
K.S.: Zgadzam się z Dawidem, Polacy nie mają mentalności, która pozwala im być kluczową postacią swoich drużyn. Jest to przykre, ale brak im determinacji i świadomości, że na każdym treningu oraz w każdym meczu trzeba dawać z siebie wszystko.









