Mecz ósmej kolejki ekstraklasy między Lechią Gdańsk i Zawiszą Bydgoszcz zapowiada się szalenie interesująco. Skąd taki wniosek? Powody poniżej.
Lechia Gdańsk to chyba największe (obok Jagielloni) zaskoczenie na plus, jeśli chodzi o T-Mobile Ekstraklasę w tym sezonie. Podopieczni Michała Probierza od początku rozgrywek nie przegrali jeszcze ani jednego spotkania, a w pokonanym polu pozostawili nawet Legię Warszawa. Start obecnego sezonu (siedem spotkań bez porażki) to wyrównanie klubowego rekordu z lat 50. XX wieku. Stabilna kadra, dobre wyniki, coraz mocniej zapełniający się stadion – wszystko zdaje się przemawiać za piłkarzami z Gdańska. Nie dość, że po trzech zwycięstwach z rzędu przyszła pora na dwa remisy, można w wynikach podopiecznych byłego trenera m. in. Wisły Kraków znaleźć pewną prawidłowość. Okazuje się, że gdańszczanom zwyczajnie nie wychodzą mecze z drużynami z dołu tabeli. Poza wygraną z Cracovią w trzeciej kolejce, Lechia punkty traciła z Pogonią Szczecin, Podbeskidziem i Ruchem Chorzów.

Zawisza w odróżnieniu od wspomnianych rywali jest za swoją grę chwalony. Zwycięstwo nad Cracovią w poprzedniej kolejce zdaniem obserwatorów było naturalną konsekwencją lepszej z tygodnia na tydzień dyspozycji zespołu. Słabe wyniki w poprzednich spotkaniach nie odzwierciedlały jakości gry ekipy znad Brdy (chociażby pechowy remis z Podbeskidziem, czy naprawdę świetny, ale przegrany mecz w Poznaniu). Piłkarze Ryszarda Tarasiewicza mają apetyt na coś więcej niż walka o utrzymanie, a triumf nad „Pasami” był krokiem w dobrą stronę. Jeśli „Zetka” nie przestraszy się rywali z Gdańska, możemy być świadkami naprawdę intensywnego meczu.
– Chcemy zagrać jak najlepiej i wygrać ten mecz. W ekstraklasie nie ma łatwych spotkań. Nasza liga jest i będzie nieobliczalna, a zdajemy sobie sprawę, że wiele zweryfikują mecze co trzy dni – powiedział trener gospodarzy jutrzejszego spotkania, Michał Probierz. Przy okazji odciął się od nadmuchiwania balona związanego z dobrą dyspozycją Lechii – Ja już w Białymstoku przeszedłem do historii. I tak mnie podrzucali, podrzucali, że złapać zapomnieli –mówi Probierz.. – Pomniki są, a potem się je burzy. Ja się tym specjalnie nie interesuję. Wiem ze słyszenia, że zrobiliśmy taki rekord, ale nie ma to dla mnie większego znaczenia.
Lechia w ekstraklasie mierzyła się z Zawiszą trzykrotnie. ostatni raz w 1961 roku. Bardziej aktualną historię starć między sobą zespoły napisały na drugim szczeblu rozgrywek. Ostatni raz spotkały się ze sobą w sezonie 2006/2007. Lechia u siebie wygrała 3:0, a Zawisza odniósł zwycięstwo u siebie, na ulicy.. Gdańskiej, 2:1.












