Szkoleniowiec Realu Madryt po remisie z Olympique Lyon na pomeczowej konferencji w swoim stylu rozpoczął dyskusję od kontrowersyjnej sytuacji z 63. minuty, kiedy to sędzia nie odgwizdał ręki Gourcuffa w polu karnym, komentując przy tym postawę arbitrów, a dopiero później skupił się na pozostałych aspektach wtorkowego widowiska, jak chociażby jedynym strzelcu bramki dla „Królewskich”, Karimie Benzemie.
– Jestem poirytowany zachowaniem arbitra. Znajdował się pięć metrów od gracza [Gourcuffa – dop. red], asystent za linią końcową również – tak trener „Królewskich” odniósł się do kontrowersyjnej sytuacji z 63. minuty, kiedy na tablicy wyników wciąż utrzymywał się bezbramkowy remis. – Czworo oczu widziało to, co widzieliśmy wszyscy. Nie można usprawiedliwiać arbitra. Podobnie było w spotkaniu z Almerią, wtedy Perez Lasa w ostatniej minucie [też nie podyktował rzutu karnego – dop. red.], ale wtedy nie miał obok pomocnika – dodał, mając na myśli sędziego asystenta, który pojawił się w tym sezonie w rozgrywkach Ligi Mistrzów jako dodatkowy sędzia w spornych sprawach, który obserwuje pole karne za linią końcową.
O pomyłkach sędziowskich w Primera Division tylko z tego sezonu można by wydać kilkutomową powieść, zatem Portugalczyk musi już być przyzwyczajony do sędziowskich pomyłek, jednak, jak sam przyznaje, takie pomyłki w rozgrywkach Ligi Mistrzów nie powinny mieć miejsca. Portugalczyk nie chciał jednak jednoznacznie skrytykować arbitra za tę niekorzystną decyzję: – Sędziowanie jest trudnym zadaniem. Są błędy podczas meczów, kiedy jest on zmęczony, a mecze rozgrywane są późno [w Hiszpanii niektóre spotkania rozpoczynają się o 22:00 – dop. red.], wtedy trzeba zaakceptować taką sytuację. Jednak są też takie, które są nie do zaakceptowania. W Lidze Mistrzów występują najlepsi sędziowie, a jedna sytuacja może być decydująca dla losów meczu. Przed meczem mieliśmy nadzieję, że nie będziemy musieli o to pytać, ale jak można wytłumaczyć niepodyktowanie właśnie takiego decydującego rzutu karnego?
Mourinho dopiero później odniósł się do samych spostrzeżeń dotyczących spotkania: – Real zremisował i strzelił gola po raz pierwszy na tym obiekcie. Awans to wciąż nierozstrzygnięta sprawa, w której jesteśmy odrobinę przed Lyonem, ale tylko tuż przed tą drużyną z wysoką jakością grania.
Szkoleniowiec przedstawił także swoją opinię na temat rewanżu na Santiago Bernabeu: – Mam wrażenie, że graliśmy prawdziwe spotkanie mistrzów, ze wszystkimi trudnościami, piłkarskimi starciami, bardzo ciężkie, w którym stanęły przeciwko sobie dwie skoncentrowane na obronie zespoły, ale mam także wrażenie, że w drugiej połowie, kiedy na boisku zaczęło robić się coraz więcej miejsca, było bliżej do 0:2 niż do stracenia bramki na 1:1, ale to też jest pozytywny rezultat. Będziemy grali na własnym boisku i tam publiczność naprawdę musi zrobić różnicę. Santiago Bernabeu, mityczny stadion, da nam wspaniałą noc i awansujemy.
Odnośnie do dyspozycji Karima Benzemy, na którego bardzo mobilizująco podziałało sprowadzenie Emmanuela Adebayora: –










