Ostatnie lata to nie był udany okres zarówno dla Mourinho, jak i Interu Mediolan. Portugalczyk nie poradził sobie najlepiej w Manchesterze United i Tottenhamie, a Inter po wielkim sukcesie z 2010 roku popadł w marazm i przeciętność. Dopiero w sezonie 2020/2021 po jedenastoletniej przerwie udało mu się ponownie wygrać Serie A. Dla Mourinho to kampania 2021/2022 okazała się przełomowa. Sukces w europejskich pucharach sprawił, że jest on pierwszym na świecie trenerem, który wygrał zarówno Ligę Mistrzów, Ligę Europy, jak i Ligę Konferencji.
Poprzednia dekada w lidze włoskiej została całkowicie zdominowana przez jeden zespół. Był nim oczywiście Juventus. Dziewięć tytułów mistrzowskich zdobytych z rzędu robi wrażenie, tym bardziej gdy spojrzymy na przewagę punktową „Juve” nad resztą stawki. Ostatnie dwa lata to jednak powrót klubów z Mediolanu do gry. W sezonie 2020/2021 to Inter był zespołem, który zdołał przerwać trwającą blisko dekadę mistrzowską passę klubu z Turynu. Teraz, po powrocie Interu i Mourinho na szczyt, warto przypomnieć sobie sezon, gdy to „Nerazzurri” pod wodzą Portugalczyka sięgnęli po potrójną koronę.
Słodko-gorzki początek Mourinho
Portugalczyk na stanowisku trenera Interu zastąpił Roberto Manciniego, który pracował w klubie niemal cztery lata. O ile decyzja o odejściu aktualnego selekcjonera kadry Włoch była dość szokująca, o tyle wybór jego następcy nie dziwił nikogo. W mediach już od jakiegoś czasu mówiło się o kontaktach prezesa Interu Massimo Morattiego z Jose Mourinho. „The Special One” pracę rozpoczął wraz z początkiem sezonu 2008/2009. Jego pierwszy rok w Mediolanie nie był szczególnie udany. Co prawda udało mu się zdobyć scudetto z 10-punktową przewagą, ale nie to było jego głównym celem.

Portugalczyk był prawie w całości oceniany w kontekście rywalizacji w Lidze Mistrzów, a tam, krótko mówiąc, nie poszło mu najlepiej. W fazie grupowej Inter zajął 2. miejsce, za Panathinaikosem. Podopieczni Jose Mourinho w tamtej kampanii nie zachwycali, potrafili przegrać z Werderem Brema czy zgubić punkty z cypryjskim Anorthosisem Famagusta. W 1/8 finału trafili na Manchester United. Zespół prowadzony przez sir Aleksa Fergusona nie pozostawił złudzeń i ograł słabo dysponowany wówczas Inter.
Wzmocnienia przed historycznym sezonem
Cel prezesa Massimo Morattiego, odkąd pojawił się w Mediolanie, był tylko jeden. Chciał, aby „Nerazzurri” stali się najlepszą drużyną w Europie, nie interesowały go sukcesy na krajowym podwórku. Odkąd Juventus został zdegradowany do Serie B po słynnej aferze calciopoli, zwycięstwo w Serie A dla takiego klubu jak Inter nie stanowiło wyzwania. Liga Mistrzów to jednak inna para butów. Tam, aby odnieść końcowy triumf, trzeba się nieźle wykazać. Mourinho to wiedział i zrozumiał, że drużyna potrzebuje przebudowy.
Okno transferowe w Mediolanie rozpoczęło się od dość ciekawej oferty z FC Barcelona. Katalończycy zaproponowali 46 mln euro i Samuela Eto’o za najlepszego wówczas strzelca Interu — Zlatana Ibrahimovicia. Klub oczywiście nie mógł sobie odpuścić takiej okazji i zaakceptował ofertę. Za te pieniądze udało się ściągnąć kilku klasowych zawodników. Nowe nabytki Lucio i Thiago Motta miały zabezpieczać tyły, a transfer Diego Milito z Genui sprawił, że Inter posiadał dwóch znakomitych napastników zamiast jednego.












