Kwiecień, sezon 2013/2014, Anfield. Chelsea przyjeżdża na mecz z Liverpoolem decydujący o mistrzostwie Anglii. Każdy fan Liverpoolu pamięta zagranie Stevena Gerrarda z tamtego popołudnia. Dziś fani „The Reds” najbardziej obawiali się powtórzenia historii sprzed czterech lat. Na ich szczęście tak się jednak nie stało, między innymi dzięki kosmicznej bramce Mohameda Salaha. Liverpool ograł „The Blues” 2:0 i postawił gigantyczny krok w kierunku upragnionego mistrzostwa Anglii.
Przed rozpoczęciem spotkania na Anfield dało się wyczuć ogromne napięcie. Na papierze Liverpool był zdecydowanym faworytem, ale także takim był w sezonie 2013/2014. Manchester City dopiero co wygrał gładko z Crystal Palace i cały ciężar odpowiedzialności przerzucił z powrotem na ekipę Juergena Kloppa. Liverpool nie mógł więc pozwolić sobie na żadną wpadkę. I trzeba przyznać, jeszcze do przerwy przebieg spotkania łudząco przypominał tamten słynny mecz sprzed czterech lat. Gospodarze nieustannie napierali na bramkę Kepy, ale ani Mane, ani Salah nie potrafili wykreować sobie żadnej dogodnej sytuacji. Chelsea z minuty na minutę poczynała sobie coraz śmielej, a na Anfield zamierało przy każdym ofensywnym wejściu Williana czy Hazarda. Jednak to, co stało się po zmianie stron, na długo przejdzie do historii czerwonego klubu.
Moment geniuszu Salaha
I choć to Sadio Mane rozpoczął strzelanie w to niedzielne popołudnie, zdecydowanie najważniejszym momentem tego meczu była piękna bramka Egipcjanina. To był ten Mohamed Salah z najlepszej wersji z poprzedniego sezonu. Błysk geniuszu, który cechuje najwybitniejszych piłkarzy na świecie. Salah uderzył z 25 metrów, a piłka po tym atomowym strzale leciała długo. W trakcie jej lotu Anfield wstrzymało oddech, by chwilę później eksplodować z niewyobrażalną siłą. Zapewne niedługo znajdzie się obraz z jakiegoś lokalnego sejsmografu, który pokaże moment tego trzęsienia ziemi. Salah był niedawno krytykowany, zarzucano mu zbyt dużą nieskuteczność. Teraz po arcyważnej bramce z Southampton i Chelsea skrzydłowy zamyka usta wszystkim krytykom.
Warto odnieść się także do jeszcze jednej kwestii. Przed kilkoma dniami do sieci wypłynęło nagranie z Pragi, na którym fani Chelsea rasistowsko obrażali Egipcjanina. Słynne już przezwisko „the bomber” miało chyba zdeprymować Salaha przed tak ważnym spotkaniem. Salah odpowiedział na te zaczepki z wielką klasą. I między innymi dlatego futbol jest tak piękną grą.












