Zapraszamy na obszerną rozmowę z prawdopodobnie jedynym skautem z Polski na stałe mieszkającym w Kanadzie. Jest nim Mirosław Furmanek, który pracuje na rynku południowoamerykańskim oraz w innych częściach świata. Są u niego spore chęci, by otworzyć nasze kluby na ten rynek, ale nadal natrafia przy tym na spore problemy.
Tomasz Hatta, iGol: Czy myślisz, że polskie kluby mogą w końcu otworzyć się na rynek południowoamerykański?
Mirosław Furmanek: Rynek południowoamerykański jest teoretycznie nieosiągalny dla polskich klubów. Przy dobrym skautingu polskie kluby są jednak w stanie zrobić transfery najlepszych zawodników z takich lig jak: boliwijska, peruwiańska, kolumbijska, wenezuelska, chilijska, paragwajska oraz w wyjątkowych sytuacjach urugwajska. Liga argentyńska i brazylijska jest oczywiście poza zasięgiem finansowym dla polskich klubów. Odnośnie zawodników topowych z Brazylii i Argentyny, to na ten moment trzeba zapomnieć o nich w kontekście ekstraklasy. Dam jeden przykład – jakiś czas temu szukałem dla jednego czołowego klubu lewego wahadłowego. W oko wpadł mi Gaston Benedetti. Chłopak dopiero raczkował w lidze argentyńskiej. Jego agentem jest Daniel Bolotnicoff – były agent m.in Diego Maradony, Riquelme czy chociażby teraz Rodrigo Bentancura. Na pytanie, czy byłaby szansa pozyskać tego zawodnika za 1/1,5 miliona euro otrzymałem odpowiedź, że za tak utalentowanych zawodników w Argentynie kwoty zaczynają się od minimum 4 miliony euro.
Ile klubów w Polsce może pozwolić sobie na transfery najlepszych zawodników z lig, które wymieniłeś?
Wiadomo, że w Ameryce Południowej są zawodnicy na różnym poziomie. Ci najlepsi możliwi do pozyskania przez polskie kluby są w przedziale kwotowym za 1,5/2,5 miliona euro. Oni mogliby trafiać do takich klubów jak Lech, Raków, kiedyś Legia, a teraz przy nowym właścicielu do Widzewa Łódź. Tutaj dochodzimy do sytuacji, że tak na prawdę w tym momencie to Raków Częstochowa próbuje wejść na rynek południowoamerykański. Szerzej to wyjaśnię nieco później.
Idźmy zatem po kolei. Jak wygląda sytuacja z Lechem Poznań?
Lech Poznań skautował wcześniej 11 lig, a głównie Skandynawię. Teraz ponoć idą znacznie szerzej i patrzą na więcej kierunków. Jednak to cały czas nie zmienia faktu, że zarabiają na transferach obcokrajowców. Jakiś czas temu w Lechu Poznań z sukcesami grali zawodnicy z Peru – Hernan Rengifo, Henry Quinteros czy Manuel Arboleda z Kolumbii. Po zakończeniu kariery zawodniczej Manuel zaproponował, że może pomóc w realizacji transferów najlepszych zawodników z ligi kolumbijskiej. Ta propozycja została jednak odrzucona.
Ja z kolei zwróciłem się do pionu sportowego Lecha Poznań z prośbą o testy dla syna Hernana Rengifo – Nicolasa, który jest jednym z najbardziej utalentowanych napastników w Peru i jest reprezentantem Peru do lat 18. Pomyślałem sobie, że jeśli Hernan grał w Lechu Poznań, to testy dla jego syna będą zwykłą formalnością. Hernan chciał opłacić hotel, bilety lotnicze, aby tylko Lech Poznań sprawdził jego syna. Tak naprawdę Lech Poznań nic nie ryzykował w tych testach, ale nawet nie ustosunkował się do prośby.
Teoretycznie Lech Poznań jest otwarty na zawodników z Ameryki Południowej, ale stawia jeden warunek. Mianowicie taki, że zawodnik już musi grać w Europie. Dla przykładu – gdybym zaproponował dla Lecha Poznań jakąś młodą gwiazdę z Ameryki Południowej, która jeszcze nie grała w Europie, to ona byłaby z automatu odrzucona. Tak właśnie było z Joao Grimaldo (obecnie Sparta Praga), który mógł kontynuować grę Peruwiańczyków w tym klubie. Można tylko zadać sobie pytanie czy ktoś z Europy sprzeda zawodnika z ugruntowana pozycja w Europie za 1/1,5 miliona euro? Odpowiedź jest prosta, jest to niemożliwe. Myślę, że w takich klubach jak Real Madryt czy FC Barcelona nie wpadliby na taki pomysł.
W tym momencie Lech zastanawia się nad wykupem Luisa Palmy. Można zadać sobie pytanie, dlaczego Lech jego nie znalazł w momencie kiedy grał w swojej lidze i można było jego pozyskać za 250 tysięcy euro, jak to zrobił Aris Saloniki? Jaki jest sens go teraz kupować za tak dużą kwotę, jak można podpisać młodszego zawodnika bezpośrednio z Ameryki Południowej lub Środkowej.
***
Dla przykładu, od tego roku w lidze kolumbijskiej zacząć grać młody skrzydłowy z Hondurasu Dereck Moncada. Rocznik 2007, który w 7 spotkaniach strzelił 5 goli i takiego zawodnika mógłby Lech Poznań przykładowo sprowadzić. To ich zamknięcie powoduje, że nie mogą wejść na wyższy poziom. Pokazał to ostatni przypadek, kiedy chcieli pozyskać zawodnika bodajże z ligi holenderskiej, który ostatecznie wybrał Sturm Graz. Dlaczego tak się stało? Ponieważ zawodnik zobaczył, że Sturm Graz gra często w Lidze Europy, a nie w Lidze Konferencji. Poza tym Sturm drogo sprzedaje obcokrajowców, z czym problemy ma Lech Poznań. Oczywiście poza nielicznymi przypadkami – Kristoffer Velde (który nie poradził sobie w lidze greckiej) czy ostatnio Alfonso Sousa (który przepadł w lidze tureckiej).
W klubach z Europy Zachodniej pracują specjaliści i ich tak naprawdę możesz nabrać tylko raz. Jeśli zobaczą, że jeden czy drugi zawodnik z danego klubu się obijają, to po prostu więcej nie kupią zawodników z danego klubu. Do tej pory Lech bronił się transferami swoich wychowanków, ale ostatnie przypadki nie napawają optymizmem i kluby z TOP 5 praktycznie już nie zaglądają do tego klubu. Niestety nie ma w tym przypadku patrząc na kariery w ostatnich latach takich zawodników, jak chociażby Marchwiński, Szymczak, Gumny czy Jóźwiak.
Przejdźmy do Legii Warszawa. Jak wygląda to w ich przypadku?
Legii Warszawa zaproponowałem rok temu zimą jedną z największych perełek z Ameryki Południowej. Jest nim Joao Grimaldo (był o tym zawodniku artykuł kiedy przechodził do Partizana Belgrad). Dyrektor sportowy Legii Warszawa Jacek Zieliński jednak odrzucił tę propozycje argumentując, że zawodnik pochodzi ze… słabej ligi. W letnim oknie transferowym Joao Grimaldo przeszedł do Serbii do klubu Partizan Belgrad za 1,4 miliona euro. Transfer do Partizana Belgrad był robiony w ostatniej chwili. Wcześniej Partizan kupił innego skrzydłowego, który potem strzelał dużo bramek i Grimaldo nie dostał prawdziwej szansy. Został więc wypożyczony do Rygi FC, gdzie zdobył mistrzostwo ligi łotewskiej i został wybrany do jedenastki sezonu tej ligi. W styczniu tego roku była druga szansa dla naszych najlepszych klubów, aby go pozyskać. Finalnie ponownie nie udało się go wytransferować do polskiej ligi i ostatecznie trafił do czeskiej Sparty Praga. Jest tam spokojnie wprowadzany i w debiucie zdołał wpisać się na listę strzelców.
⏱️ 89. MINUTA
GÓÓÓL! Po Sonneho přihrávce z pravé strany hřiště otevírá svůj střelecký účet v rudém dresu Joao Grimaldo 🇵🇪
[DUK 0:3 ACS] pic.twitter.com/F6lE3g2QGh
— AC Sparta Praha (@ACSparta_CZ) January 31, 2026
Kolejnym zaproponowanym zawodnikiem dla tego klubu był najlepszy piłkarz reprezentacji Boliwii Roberto Fernandez. Zawodnik w ostatnim sezonie występował w lidze rosyjskiej gdzie był na 2. miejscu pod względem udanych dryblingów i na 6. miejscu pod względem udanych dośrodkowań w całej lidze rosyjskiej. Dotarł także do finału Pucharu Rosji i został wybrany do jedenastki tych rozgrywek. Przez cały czerwiec 2024 roku, Legia Warszawa prowadziła negocjacje odnośnie transferu Roberto do Legii Warszawa. Pod koniec miesiąca „Wojskowi” doszli do porozumienia zarówno z klubem Bolivarem La Paz (wykup zawodnika za milion euro) oraz z samym zawodnikiem. Roberto miał podpisać trzyletni kontrakt.
Więc Mirosławie co stanęło na przeszkodzie, że Roberto nie trafił ostatecznie do Legii Warszawa?
Pod koniec czerwca 2024 szef skautingu Legii Warszawa, Pan Radosław Mozyrko wysłal wiadomość tekstową do agenta zawodnika Juana Manuela Peny. Przekazał w niej, ze Legia Warszawa musi zrezygnować z transferu. Nie wiedział, że zawodnicy z Boliwii potrzebują wizy do Polski, a trzeba pamiętać, że zawodnik w tak zwanym międzyczasie odrzucił dwie oferty z tureckiej Super Lig. Po prostu Pan Radosław myślał, że z Boliwijczykami jest podobnie jak z Kolumbijczykami i oni również nie potrzebują wizy do Polski.
Z drugiej strony bardzo żałuję, że Roberto nie trafił ostatecznie do naszej ligi. Jestem praktycznie przekonany w 100%, że Roberto byłby jedną z gwiazd ekstraklasy. Dlaczego tak uważam? Wystarczy zobaczyć jak Roberto zagrał w dwóch ostatnich spotkaniach reprezentacji Boliwii w eliminacjach do Mistrzostw Świata. Zaliczył asystę przeciwko reprezentacji Wenezueli i dwie asysty przeciwko reprezentacji Chile. Na potwierdzenie moich słów poniżej screen wiadomości Pana Mozyrko do wspomnianego agenta zawodnika.

***
W letnim oknie transferowym Roberto podpisał trzyletni kontrakt z Akron Tolgiati, klubem z ekstraklasy rosyjskiej i tam gra regularnie. Co w tym czasie zrobiła Legia? Podpisała zamiast niego Rubena Vinagre, czyli zawodnika, który odbił się w przeszłości od kilku lig w Europie Zachodniej. Jedynie przez 6 miesięcy w całej swojej karierze grał regularnie w lidze portugalskiej. Przez kilka miesięcy na świeżości wyróżniał się w polskiej lidze. Następnie Legia wykupiła go za 2,3 miliona euro i bardzo szybko Portugalczyk wrócił do poziomu jaki prezentował przed transferem do Legii Warszawa. Przez jego obecną formę Legia nie ma najmniejszych szans, żeby zarobić na tym transferze. Wątpliwe, że odzyska chociażby zainwestowane w ten wykup pieniądze.
Co w podobnym czasie robi Sparta Praga? Kupuje z AVS, czyli z drużyny, która cudem utrzymała się w lidze portugalskiej lewego obrońcę Johna Mercado za 3 miliony euro. Reprezentanta Ekwadoru w tym sezonie bardzo się wyróżnia i wiele wskazuje, że zagra na mistrzostwach świata. Po nich Sparta Praga może go sprzedać z dużym zyskiem.
Czy w takim razie Legia Warszawa po ostatnich zapowiedziach ma szanse otworzyć dla siebie rynek południowoamerykański?
Zbudowanie struktur skautingowych trwa określony czas. To jedno, a po drugie ta sytuacja z Roberto Fernandezem odbiła się szerokim echem i praktycznie w tym momencie nie sądzę, że ktoś będzie poważnie traktować Legie Warszawa. Jak poważnym agentem jest Juan Manuel Peña może świadczyć fakt, że w letnim oknie transferowym przeprowadził transfer Williana Pacho z Eintrachtu Frankfurt do PSG, a kwota transferu wyniosła 40 milionów euro. Reasumując Legia Warszawa skompromitowała się na rynku południowoamerykańskim. Ogólnie nasza liga na tym kontynencie jest odbierana jako mocno egzotyczna i trzeba byłoby zrobić kilka transferów z tego kontynentu, aby otworzyć ten rynek dla czołowych polskich klubów, ale jest to do zrobienia.
Odnośnie Legii Warszawa podjąłem kolejną próbę zainteresowania tym marketem nowego już dyrektora sportowego Michała Żewłakowa. Było to podczas letniego okna transferowego w 2025 roku, jednak on nie był przekonany do tego kierunku. W wiadomości tekstowej napisał mi, że skupia się na zawodnikach, którzy już grają w Europie i znają realia europejskiej piłki. Wtedy nie wiedziałem, że chodzi o tych wszystkich zawodników, których już nikt nie chciał w Europie Zachodniej, a przyszli do Legii dostali bardzo dobre kontrakty. Wszyscy wiemy jak to zakończyło się i w jakim miejscu teraz jest klub z Warszawy. Na marginesie tylko dodam, że wtedy była szansa pozyskania Miguelito Tercerosa z reprezentacji Boliwii, który w eliminacjach do Mistrzostw Świata w strefie południowoamerykańskiej strzelił 7 goli i wyprzedził jego jedynie Messi. Miguelito miał tyle samo bramek co Luiz Diaz z reprezentacji Kolumbii, obecnie zawodnik Bayernu Monachium.

Jakich zawodników jeszcze zaproponowałeś dla polskich klubów?
Ogólnie ja pracuję już dłuższy czas na rynku południowoamerykańskim we współpracy z klubami z Major League Soccer. Jakiś czas temu pomyślałem, że byłoby super gdybym otworzył ten rynek dla czołowych klubów polskich. Wracając do twojego pytania, pierwszym zawodnikiem był Williams Alarcon, którego zaproponowałem dla ówczesnego dyrektora Rakowa Częstochowa Pana Roberta Grafa w październiku 2022. Koszt transferu wtedy wynosił 800 tysięcy euro. W tym momencie zawodnik robi furorę w lidze argentyńskiej i niedawno przyszła oferta z Fenerbahce na kwotę 7 milionów euro. Następnym zawodnikiem był wspomniany wyżej Roberto Fernandez w 2023 dla Rakowa Częstochowa. Niestety wtedy Raków był przed eliminacjami do Ligi Mistrzów i nie mógł pozwolić sobie na płatne wypożyczenie Roberto Fernandeza.
W letnim oknie transferowym 2024 zaproponowałem jeszcze kilku zawodników dla Rakowa – w tym Yeisona Guzmana, czyli największą gwiazdę ligi kolumbijskiej, który w całym sezonie strzelił 18 bramek i zaliczył 9 asyst. Następnie przeszedł do ligi rosyjskiej gdzie był głównym architektem awansu Torpedo Moskwa do ekstraklasy rosyjskiej. W tym momencie wrócił do ligi kolumbijskiej i ponownie jest jej największą gwiazdą, grając w barwach CD America. (źródło: Transfermarkt)

***
Kolejnym zawodnikiem, którego zaproponowałem z Ameryki Południowej, ale już dla wszystkich klubów z ekstraklasy był środkowy obrońca (rocznik 2001) Cristian Castro, kapitan reprezentacji Kolumbii do lat 23. Cristiana można było pozyskać za darmo. Zawodnik w sezonie 2022/23 grał regularnie w Boaviscie Porto, a w 2023 dotarł do 1/16 Copa Libertadores. Niestety żaden klub się nim nie zainteresował. Cristian podpisał kontrakt z portugalskim AVS, gdzie jest kapitanem swojego zespołu. Pomimo, że klub jest na ostatnim miejscu, Cristian bezproblemowo znajdzie angaż w innym klubie z tej ligi. Wystarczyło go wtedy bezpłatnie pozyskać i pokazać w ekstraklasie. Po sezonie mógłby pojawić się kupiec z Europy Zachodniej i myślę, że udało by się go sprzedać z zyskiem.
Później był David Ricardo, którego zaproponowałem najlepszym polskim klubom. Środkowy obrońca wyróżniał się na drugim poziomie w Brazylii i można było go pozyskać za 1,2/1,5 miliona euro. Polskie kluby nie były nim niestety zainteresowane. Z okazji skorzystało Botafogo, które ostatecznie jego kupiło za 1,8 miliona dolarów. David został wybrany do jedenastki sezonu ligi brazylijskiej do lat 23. W styczniu tego roku w kolejce po niego ustawiły się takie kluby jak Bologna, Torino, które oferowały za niego 6 milionów euro. Ostatecznie trafił do rosyjskiego Dynamo Moskwa za 7 milionów dolarów.

***
Polskie kluby bardzo często szukają dobrego napastnika. W styczniu 2025 roku zaproponowałem jednego z najlepszych strzelców ligi kolumbijskiej (13 goli w sezonie 2024), reprezentanta Salwadoru Brayana Gila Hurtado (rocznik 2001). Można było go pozyskać za 1,5 miliona euro. Niestety kluby nie zainteresowały się jego osobą i Brayan trafił na drugi poziom do klubu Baltika Kaliningrad. Zawodnik pomógł zrobić awans do ekstraklasy rosyjskiej, a w niej w rundzie jesiennej 2025 w 18 spotkaniach strzelił 10 goli. Wszystko wskazuje, że po sezonie będzie odchodził za rekordowe pieniądze z ligi rosyjskiej. Prawdopodobnie będzie to przedział cenowy 12-20 milionów dolarów.

Do polskiej ligi mógł też trafić najlepszy lewonożny środkowy obrońca sezonu 2024 z ligi kolumbijskiej. Był nim Julian Millan, rocznik 1998, którego można było pozyskać za milion euro. Niestety nie było nim zainteresowania i Julian trafił do najlepszej drużyny ligi urugwajskiej, czyli Nacional. Po fazie grupowej Copa Libertadores trafił do jedenastki najlepszych zawodników. W tym oknie jeszcze pozostanie w Nacional, ale w letnim oknie transferowym przejdzie do ligi brazylijskiej, meksykańskiej lub rosyjskiej. Kwota transferu ma być minimum 6 milionów euro.
To jest tylko namiastka moich ofert, a było ich znacznie więcej. Może kiedyś napisze książkę na temat proponowanych zawodników z różnych regionów świata.
Czy uważasz, że jakiś klub z Polski z TOP 3 będzie chciał otworzyć się na rynek południowoamerykański?
Lech Poznań i Legia Warszawa to temat zamknięty. Wydaje mi się, ze Raków w pewnym sensie podczas jednego okna ,,otworzył się” na zawodników z Ameryki Południowej, pozyskując Jesusa Diaza z pierwszoligowej Stali Rzeszów. On wcześniej do Polski trafił z amatorskich lig w Kolumbii. Bardzo często w rozmowach z osobami z Kolumbii te osoby bardzo dziwią się, że taki zawodnik gra w Polsce na najwyższym poziomie. Moi znajomi z Kolumbii są przekonani, ze jeśli taki zawodnik gra na tym poziomie, to gdyby przyszły tam prawdziwe gwiazdy tej ligi, to ta by na tym bardzo zyskała. Nie ma porównania dla Guzmana, czyli najlepszego piłkarza ligi kolumbijskiej z zawodnikiem z amatorskich lig w Kolumbii. Co mogłoby wydarzyć się gdyby taki Yeison Guzman czy inni zawodnicy trafiliby do ekstraklasy? Można to sobie tylko wyobrazić.
Czyli mam rozumieć, ze najbardziej liczysz na Raków Częstochowa w kontekście otwarcia się na ten rynek?
Na pewno ten klub jest otwarty na te tematy. W tym momencie jeszcze bardziej po odejściu trenera Papszuna. Ten trener bardziej promował zawodników o dużych predyspozycjach fizycznych kosztem zawodników o większej inteligencji piłkarskiej. Zresztą w tym oknie była szansa, aby do Rakowa trafił lewy wahadłowy Alexandro Maidana, z rocznika 2005. Jest to reprezentant Paragwaju do lat 20, z którym grał na mistrzostwach świata do lat 20. Strzelił tam jednego gola i zanotował jedną asystę. W grudniu Alexandro został wybrany najlepszym piłkarzem młodego pokolenia w Paragwaju.
Teoretycznie była szansa jego pozyskać za 1,5 miliona dolarów. Jednak od nowego roku w Rakowie zmieniła się filozofia odnośnie transferów. Klub po erze trenera Papszuna będzie pozyskiwał zawodników za mniejsze kwoty lub na wypożyczenie z opcją wykupu. Domyślam się, że to jest spowodowane tym, że Pan Michał Świerczewski zauważył, że nie zarabia adekwatnych pieniędzy do zainwestowanych przez niego w transfery.

Czy z Ameryki Południowej można pozyskać zawodnika za darmo z najwyższego poziomu?
Jest taka szansa, ale to dzieje się bardzo, ale to bardzo rzadko. W większości ci zawodnicy czują się w obowiązku być wdzięczni swoim klubom, że ich wychowały i nie chcą od godzić za darmo. Taki przypadek miałem teraz w styczniu tego roku. Akurat klub z mojego rodzinnego miasta, czyli Motor Lublin szukał prawego obrońcy. Wcześniej miałem na żywo spotkanie w czerwcu 2024 z właścicielem Motoru Lublin, kilka dni po awansie do ekstraklasy. Wtedy pomyślałem sobie, że miliarder Pan Jakubas będzie chciał zrobić grube transfery. Podczas spotkania zaproponowałem mu naprawdę klasowych zawodników – na czele z gwiazdą ligi kolumbijskiej Kevinem Viverosem, który następnie był jedną z gwiazd fazy grupowej Copa Libertdaros. Później został kupiony przez Club Athletico Paranaense za 4,2 miliona euro.
Prawdopodobnie przestraszyłem Pana Jakubasa kwotami za transfery, więc na początku styczniu zaproponowałem na pozycję prawego obrońcy Pedro Milansa mistrza ligi urugwajskiej z klubem Penarol. Bardzo młody zawodnik, rocznik 2002 z mega potencjałem do rozwoju i sprzedażowym. W 2024 roku ze swoim klubem grał w 1/2 Copa Libertadores. Pedro i jego agent Bernardo jak najbardziej byli zainteresowani przyjściem do Motoru. Niestety przez 10 dni nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi i Pedro ostatecznie trafił do Corinthias, klubu z ekstraklasy brazylijskiej, który jest wyceniany na transfermarkt na 113 milionów euro.
Czy oprócz Ameryki Południowej proponujesz również zawodników z innych rejonów świata?
Ogólnie skautuję cały świat. Na samym początku próbowałem w takich krajach jak Kanada i Gruzja. Były próba chociażby z Alphonso Daviesem czy Kvichą Kvaraskhelia. O tych dwóch przypadkach nie chce się za bardzo rozwodzić, ponieważ wtedy jeszcze nie prowadziłem dokumentacji moich propozycji. Jedynie mogę powiedzieć, że faktycznie była taka szansa. Odnośnie Gruzina bardzo dużo pomógł Marcin Fastyn, pracownik Polskiej Akademii Nauk, który pasjonuję się tym krajem. To on dotarł do agentów Kvaraskhelii, ale wtedy ten zawodnik był za bardzo egzotyczny dla polskich klubów.
Podobnie było w momencie kiedy proponowałem Khusanova, obecnie zawodnika Manchesteru City od mojego przyjaciela Gairata, który jest agentem tego zawodnika. Nieprawdą jest to co napisał kiedyś Szymon Janczyk, że nie było szansy pozyskać Khusanova. Oczywiście, że taka była w momencie kiedy grał w lidze białoruskiej i można było jego pozyskać za 200 tysięcy euro. Zawsze Pan Szymon Janczyk może zadzwonić do agenta Khusanova i zapytać się jego bezpośrednio jak faktycznie było. Po tej sytuacji na początku 2025 roku zaproponowałem kolejnego zawodnika z Uzbekistanu dla jednego klubu w Polsce. Chłopak nazywał się Akmal Mozgovoy (rocznik 1999) środkowy pomocnik. Niestety angaż w jednym polskim klubie przegrał z Polakiem, który wracał do Polski z Włoch i nie grał przez ostatni rok.
***
Często też proponuję zawodników z Australii, chociaż tutaj w jednym przypadku zawodnik nie chciał słyszeć o polskiej lidze. Zawodnik nazywał się Nestory Irankunda, obecnie grający w Watford. W momencie kiedy go znalazłem koszt transferu był w rejonach 800 tysięcy euro. Tutaj pozostała satysfakcja, że zawodnika udało się znaleźć przed skautami Bayernu Monachium, którzy byli mocno zdziwieni, że polskie kluby ich uprzedziły w znalezieniu Nestorego, bo potraktowały mnie jako skauta polskiego klubu. W maju 2025 roku zaproponowałem dla najlepszych polskich klubów najlepszego strzelca ligi koreańskiej Jin-woo Jeona, niestety polskie kluby nie zainteresowały się nim. Jedynie Raków złożył ofertę, ale ona była bardzo niska. W tym momencie zawodnik przeszedł do Oxford United z Championship.
Czy market europejski omijasz całkowicie? Czy czasami szukasz zawodników na naszym kontynencie?
To jest bardzo ciekawe pytanie. Ja wychodzę z założenia, że zawodnicy regularnie grający w Europie Zachodniej nie chcą przyjść do polskiej ligi. Jakiś czas temu proponowałem napastnika z ligi norweskiej Stefána Ingi Sigurdarsona. Jak tylko zaczął grać w lidze norweskiej i można było jego pozyskać za 1/1,5 miliona euro. W ostatnim oknie transferowym koszt jego transferu był już w okolicach 3 milionów euro. Ten zawodnik w całym 2025 roku strzelił 15 goli w lidze norweskiej. Można zadać sobie jedynie pytanie czy dałby większą jakość niż Rajovic w Legii Warszawa czy Agnero w Lechu Poznań. W tym oknie transferowym proponowałem Davida Watsona, kapitana reprezentacji Szkocji do lat 21. David ma kontrakt tylko do końca sezonu i będzie można jego pozyskać jedynie za ekwiwalent za wyszkolenie. Będzie on wynosił 190 tysięcy euro. Niestety na ten moment, kluby albo go odrzucają albo nie są zainteresowane. Zobaczymy co przyniesie przyszłość.
Ciężko mi uwierzyć, że takim zawodnikiem nie ma zainteresowania.
Mi również ciężko to zrozumieć. Mówimy przecież o kapitanie reprezentacji Szkocji do lat 21 i zawodniku, który ma zainteresowanie z takich klubów jak Celtic Glasgow, Rangers, Aberdeen, Bolton czy Lazio Rzym oraz klubów belgijskich. Jednak cały czas mam nadzieję, że trafi do Polski, bo dzięki niemu któryś z klubów mógłby zarobić duże pieniądze.
Jeśli możesz powiedzieć bo to jest interesujące. Jak skautujesz i oceniasz zawodników?
Bardzo istotne jest dla mnie żeby zawodnik grał regularnie, miał dobre statystyki (bramki. + asysty), był reprezentantem kraju (pierwsza lub młodzieżowa), grał w pucharowych rozgrywkach na swoim kontynencie. Dodatkowo fajnie gdyby był wybierany do 11 sezonu czy rundy, nie bał się grać ofensywnie, posiadał duży % wygranych pojedynków. Oczywiście to ostatnie w przypadku zawodników ofensywnych nie jest najważniejsze. Wiadome jest, że w szczególności zawodnicy z Ameryki Południowej nie boją się podejmować ryzyka i wtedy te % są różne. Preferuje właśnie takich zawodników niż takich, którzy grają na alibi do boku lub do tyłu. Oczywiście wszystkie programy skautingowe pomagają w tym wszystkim, ale na końcu liczy się nasza decyzja. Nigdy komputer nie zastąpi naszego oka.
Czy dla Ciebie zawodnik jest tylko szukany pod dany profil?
Zdecydowanie lepiej jest znaleźć zawodnika, który pasuje do systemu danej drużyny, ale nie możemy zwariować na tym punkcie. Dam jeden przykład. Pod koniec grudnia 2023 zaproponowałem dla najlepszych polskich drużyn kapitana reprezentacji Chile Gabriela Suaza, któremu skończył się kontrakt z legendarną drużyną Colo Colo. Od jednego klubu dostałem wiadomość zwrotną, że zawodnik nie pasuje profilowo i nie dałby rady jako wahadłowy w tym klubie. Co wydarzyło się później? Zawodnik przeszedł do francuskiej Tuluzy, gdzie wyróżniał się nie tylko w lidze, ale też w rozgrywkach Ligi Europy. Następnie przeszedł do hiszpańskiej Sevilli i gra w La Liga. Można zadać sobie pytanie czy w lidze francuskiej czy hiszpańskiej szybciej gra się w piłkę niż w naszej lidze. Do każdego zawodnika trzeba podejść indywidualnie, każdy ma swoją specyfikę.
Dam jeszcze jeden przykład. Kilka lat temu został sprowadzony przez ówczesnego dyrektora sportowego Bogdana Wilka napastnik Rauno Sappinen. Chłopak kosztował 500 tysięcy euro i wyglądał jakby ktoś jego wyciągnął z jakiś rozgrywek amatorskich. Teoretycznie po tym transferze dla polskich klubów byłby dożywotni zakaz sprowadzania napastników z ligi estońskiej. Niedawno jeden z najlepszych klubów w Europie pod kątem skautingu, czyli Royal Union sprowadza do siebie za 600 tysięcy euro Promise Davida. W pierwszym sezonie po przyjściu do nowej ligi David strzela 19 goli. W tym sezonie strzelił już 9 goli, ale niestety złapał kontuzje i raczej nie zagra w reprezentacji Kanady podczas nadchodzących Mistrzostw Świata. Wracając jednak do wątku głównego to pokazuje, że każdy zawodnik jest inny.
Proszę powiedz mi co w takim razie udało się zrealizować?
Jak mam być szczery to… niewiele. Na pewno sukcesem było sprowadzenie Andriasa Edmundssona do Polski. W momencie kiedy jego proponowałem w lipcu 2024 roku nikt jego nie chciał nawet w 1. lidze, bo był traktowany jako jakiś zawodnik z egzotycznej krainy o nazwie Wyspy Owcze. Ja wiedziałem, że był szkolony w Anglii, a jego brat Joan grał na wysokim poziomie (nawet miał epizod w Bundeslidze w Arminii Bielefeld), także geny piłkarskie były dobre.
Jakimś cudem trafił jednak do drugoligowej Chojniczanki Chojnice i tutaj podziękowania dla prezesa tego klubu Jarosława Klauzo. Następnie to poszło bardzo szybko, bo znaleźliśmy dla niego Wisłę Płock, gdzie tak naprawdę w pewnym momencie nastąpiła cisza w negocjacjach. Do tej pory nie wiem czy tak naprawdę Andrias nie był dla tego klubu opcją rezerwową. Ostatecznie udało się przekonać Wisłę Płock do podpisania Andriasa, a finałem tej sytuacji był jego transfer do Hellas Werona klubu z Serie A za 2.5M €.
Andrias Edmundsson becomes the first Faroese player in #SerieA history 🇫🇴
📸 @HellasVeronaFC pic.twitter.com/EGoOz46E0n
— Lega Serie A (@SerieA_EN) February 3, 2026
Historia jak z bajki o Kopciuszku. Jestem bardzo zadowolony, że udało się mu pomóc. Gdyby nie moja osoba to znając życie teraz grałby u siebie na Wyspach Owczych, a tak udało się napisać historię podobną do jego brata. On został pierwszym farerem w Bundeslidze to jego brat został pierwszym fartem w historii ligi polskiej oraz Serie A. Przykład Andriasa pokazuje, że zawodnika z potencjałem do rozwoju można znaleźć na całym świecie. Jeżeli zawodnik z Wysp Owczych był jednym z najlepszych obrońców polskiej ekstraklasy, to co byłoby gdyby trafili do Polski ci topowi zawodnicy z Ameryki Południowej jak chociażby David Ricardo czy inni. Za ile można byłoby ich sprzedać?
Jeśli mogę dopytać. Jak udało się Tobie przekonać Chojniczankę Chojnice na tak ,,egzotycznego” zawodnika skoro wcześniej nie podpisali nigdy takiego zawodnika?
Dobre pytanie! Wcześniej w Chojniczance pracował przez dłuższy dyrektor Frąckowiak taki Pan, który często zakładał sweterek. Przez kilka lat blokował wszystkie moje propozycje z automatu. On był wyznawcą podpisywania zawodników, którzy grali wcześniej w Polsce. Chodzili sobie od klubu do klubu na zasadzie, a teraz sobie pokopie w Chojniczance przez rok czy dwa lata.
Nigdy nie zapomnę jednej z moich ostatnich rozmów z Panem Frąckowiakiem. Zaproponowałem mu środkowego obrońcę jak się nie mylę z reprezentacji Wenezueli, który ze swoim klubem grał w fazie pucharowej Copa Libertadores i był mistrzem ligi wenezuelskiej. Dyrektor Frąckowiak raz zadzwonił do mnie i mówi do mnie, że jest problem. Ja go zapytałem czy potrzebuje jakieś dodatkowe rzeczy na temat zawodnika to nie ma problemu coś prześle. A on do mnie mówi, że sprawdzał prognozę pogody w Caracas i tam jest prawie 40 stopni, a w Chojnicach jedynie 4 stopnie i on ma obawy. Ja w żartach powiedziałem, że zawsze możemy sprowadzić Eskimosa. Jeden zawodnik z reprezentacji Grenlandii gra na 3 poziomie w Danii i on nie miałby problemu z aklimatyzacją pod względem pogody.
Gdyby tak było, że warunki atmosferyczne dyskwalifikują zawodnika, to Molde nigdy w życiu nie zrobiłoby transferu lewego obrońcy z reprezentacji Republiki Południowej Afryki. Samukele Kabini, którego pozyskali za 700 tysięcy euro, może być po mistrzostwach świata warty kilka milionów euro. Wracając do wątku ostatecznie dyrektor Frąckowiak podpisał innego zawodnika, a Chojniczanka spadła do 2. ligi. Pod koniec sezonu dyrektor Frąckowiak stracił pracę. Przed nowym sezonem odbyłem video rozmowę z prezesem Jarosławem Klauzo i opowiedziałem mu o moich doświadczeniach z byłym dyrektorem sportowym. Prezes Klauzo powiedział „ok, to daj mi jakiegoś zawodnika”. Tak Edmundsson trafił do Chojniczanki, resztę jego historii każdy już zna w Polsce. Pytanie ile jest jeszcze takich dyrektorów Frąckowiaków w polskiej piłce klubowej.
A jak podchodzisz do Widzewa Łódź? Oni mają mocarne plany.
Jak mam być szczery, to dla mnie to jest palenie pieniędzy w czystej postaci. Znam te osoby, które pracują obecnie w Widzewie i moim zdaniem oni za bardzo nie mają żadnych sukcesów z pracy w poprzednich klubach. A pracują przecież w polskiej piłce po 20/25 lat. Dyrektor Adamczuk chwali się, że sprzedał zawodników za 20 milionów euro, ale jeśli ktoś sprawdzi to szczegółowo, to odbyło się to na zasadzie przypadku. Trafił się Kozłowski, którego sprzedał za większą sumę do klubu gdzie chłopak nie miał żadnej szansy na grę i ten kierunek angielski tak naprawdę wstrzymał karierę zawodnika. Król strzelców Koulouris sprzedany do 2. ligi z Arabii Saudyjskiej czyli to nie jest jakiś poważny kierunek. Czyli tak naprawdę obcokrajowca do Europy Zachodniej nie sprzedał.
Druga osoba, która pracuje teraz w Widzewie czyli dyrektor Burlikowski ,,ślizga się” już w polskiej piłce od 25 lat. Żadnych sukcesów poza tym trzecim miejscem w Zagłębiu Lubin i żal to Pana Dróżdża, że zabrał mu medal. Jak to w ogóle brzmi, to podchodzi pod żenadę. Każdy w Polsce wie, że dostał pracę w Widzewie tylko dlatego, że pomógł mu Pan Zbigniew Boniek. Po jego ostatniej kadencji w Zagłębiu Lubin do tej pory trwają tam porządki. Na 15/20 zawodników podpisanych przez niego większość opuszcza klub wcześniej, a po sezonie praktycznie z nikim z jego ,,zaciągu” nie zostanie przedłużony kontrakt. Zarówno w pierwszej i drugiej kadencji klub na obcokrajowcach, których podpisał klub nie zarobił żadnych pieniędzy.
***
Te osoby teraz zabierają się za budowę wielkiego Widzewa. Brzmi to naprawdę strasznie i pierwsze efekty już widać. Tak naprawdę oni znaleźli się pierwszy raz w takiej sytuacji, że mogą wydać tak duże pieniądze i kompletnie nie są na to przygotowani. To tak jakby kierowcę, który rozwozi pizzę wstawić do kokpitu pojazdu Formuły 1. Według mojej oceny poza ściągniętym zawodnikiem z Brann, reszta to zawodnicy na których zostały przepalone pieniądze. Ja też jestem za wydawaniem coraz większych kwot na transfery, ale to muszą być bardzo dobrzy zawodnicy i najlepiej z potencjałem sprzedażowym. Kupienie za 5 milionów euro Bukariego, który strzelił całe 3 gole w MLS uważam za skandal. Jeśli już ktoś chciał kupić bardziej doświadczonego zawodnika, to można było pozyskać z Fluminense Kevina Serne za tą samą kwotę. On w w poprzednim sezonie w lidze brazylijskiej strzelił 7 goli i zaliczył 5 asyst.
Na lewą obronę można było pozyskać Alexandro Maidanę o którym wspominałem powyżej. Takich przykładów mógłbym podać o wiele więcej. Znając te osoby wiem, że oni nawet nie słyszeli o tych zawodnikach. Oczywiście mogą tłumaczyć się faktem, że chcieli postawić na zawodników, którzy znają specyfikę polskiej ligi, ale raczej nie myślę, że to w przyszłości się zmieni. Jeśli przez tyle lat nie potrafili sprowadzać obcokrajowców i na nich zarabiać, to ciężko oczekiwać, że nagle będą robić transfery perełek z całego świata. Niestety to pokazuje, że jeszcze zdarzają się przypadki, że osoby bez żadnych sukcesów znajdują miejsce dla siebie w polskich klubach. Można powiedzieć, że z zawodu są dyrektorami jak w tej słynnej polskiej komedii.
Powiedz jak ogólnie oceniasz poziom osób zarządzających polskimi klubami?
Największy potencjał mają kluby, które mają bardzo duży potencjał finansowy, bo wiadomo, że wtedy jest najłatwiej robić transfery mając budżet. Po części w tym wywiadzie znalazłeś odpowiedź jak to wygląda w najlepszych polskich klubach. Jest kilka klubów w ekstraklasie, które pomimo mniejszych budżetów nieźle sobie radzą. Trzeba na pewno odróżnić sukces sportowy od sukcesu sprzedażowego zawodników. Dla przykładu taka Jagiellonia osiągnęła sukces sportowy w pewien sposób ośmieszając te najbogatsze kluby i pokazując jak tam są wydawane pieniądze. Ostatnio Pan Leśnodorski powiedział, że nie dopuściłby to sytuacji, że Jagiellonia zdobywa mistrzostwo. Wylał się na niego trochę hejt, ale ja uważam podobnie. Przy przewadze finansowej najlepszych klubów to jest praktycznie niemożliwe, żeby taka sytuacja miała miejsce.
Tak jak widzisz Jagiellonia nie sprzedaje swoich najlepszych zawodników. Głównie tutaj myślę o obcokrajowcach, bo nikt ich nie chce i tutaj dochodzimy do wyjaśnienia pewnej kwestii. Jeśli zawodnik nie grał regularnie w Europie Zachodniej i wyróżnia się w polskiej lidze, to kluby z Europy Zachodniej nie będą jego kupować z powrotem, bo są ostrożne. Najlepszym przykładem jest Pululu, który czy to w ekstraklasie szwajcarskiej czy 2. Bundeslidze był rezerwowym i nie strzelał bramek u nas jest gwiazdą (to też świadczy o poziomie naszej ligi). Nikt go nie chce kupić za duże pieniądze powiedzmy z 7/10 milionów euro.
***
Wracając do twojego pytania, to fajny kontakt jest z Radkiem Kucharskim. On jest otwarty na zawodników z całego świata, ale wiadomo co go stopuje. Chociaż teraz ma trochę lepszą sytuację, jak Wisła Płock zarobiła na transferze Edmundssona, którego przyprowadziłem za darmo. Zresztą mam kolejnych zawodników z całego świata na których Wisła Płock będzie mogła zarobić duże pieniądze. Ciekawą osobą jest też Rafał Ulatowski. Osoba o bardzo dużej wiedzy i o bardzo dużym potencjale jeśli chodzi o zarządzanie, co pokazuje teraz w Zagłębiu Lubin.
Jest też dyrektor Milik z Górnika Zabrze, który widać, że też jest otwarty na nowe kierunki. Dyrektor Płatek też nie ma problemu zainteresować się zawodnikiem z innego kontynentu. Jednak tak jak wspominałem powyżej w tym momencie Raków nie chce wydawać większych kwot na transfery. Jedynie mogę żałować, że w momencie kiedy wydawali większe sumy do Rakowa nie trafili zawodnicy na których według moich obliczeń klub mógł zarobić spokojnie 20/30 milionów euro. Przykłady podałem powyżej.
Taką wartą uwagi osobą jest też Paweł Golański, ale on pracując w Koronie Kielce miał ograniczone możliwości. Podczas pracy w Motorze Lublin owszem był zainteresowany tymi super zawodnikami z Ameryki Południowej, ale nie miał zgody od Pana Jakubasa na większe transfery. Oprócz tych osób jest jeszcze kilka innych, czy to w ekstraklasie czy w 1 lidze, które są otwarte na nowe kierunki. W niedalekiej przyszłości wierzę, że uda się z nimi coś zrobić. Osobiście uważam, że jest wiele osób w polskiej piłce, które mają bardzo duży potencjał, ale są teraz w 3 czy 4 szeregu i nie są osobami decyzyjnymi.
Jak ogólnie oceniasz twój kontakt z polskimi klubami. Czy są otwarte na współpracę z twoją osobą?
W większości przypadków mam dobry kontakt z osobami pracującymi w polskich klubach, które cenią moją pracę i fakt, że działam globalnie. Zdaję sobie sprawę, że czasami jest ciężko pozyskać nawet za darmo proponowanego przeze mnie zawodnika. Wszystko przez to, że nie mają paszportu UE i są drożsi w utrzymaniu. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że bardzo często zawodnicy zgadzają się obniżyć swoje wynagrodzenie o 50 czy 60% do tego co otrzymują u siebie. Dlaczego? Bo ich marzeniem jest gra w Europie. Dla przykładu, nie tak dawno podstawowy piłkarz reprezentacji Boliwii Hector Cuellar zgodził się obniżyć swoje wynagrodzenie o 50%, a chłopak u siebie zarabia w swoim zespole 20 tysięcy euro. Hector jest kapitanem mistrza ligi boliwijskiej Always Ready i w tym roku będzie grał w fazie pucharowej Copa Libertadores. Zobaczymy co wydarzy się w lecie, ponieważ jego kontrakt jest do 31.12.2026.
Wiadomo, że z nie wszystkimi można współpracować. Wpływ na to mają różne czynniki. Gdybym miał być szczery do bólu i odpowiedział na to pytanie półżartem to powiem, że jedynie mam problem z osobami, które pracują już bardzo długo w polskiej piłce klubowej i nie mają żadnych osiągnięć. Przykład podałem wyżej.
Co według Ciebie spowalnia rozwój polskiej piłki?
Z historycznego punktu widzenia musimy pamiętać jaki u nas był system przez 50 lat. Doświadczamy tego na co dzień i ja tego doświadczałem gdy jeszcze tam mieszkałem. Bardzo łatwo jest zmienić system polityczny, ale trudniej jest zmienić mentalność. Zdajemy sobie sprawę co przez dłuższy czas zżerało nasze piłkarskie środowisko. Jeśli ja siedzę w aucie jako 18 letni chłopak, a z przodu siedzą były trener zespołu ekstraklasy i kierownik tego klubu i zaczynają rozmowę pytając jeden drugiego od kiedy łapią za tą korupcję. Kierownik odpowiada, że od tego i tego roku. Trener mu odpowiada, że mają luzik, bo już się nie łapią, to młody człowiek słysząc taką rozmowę zastanawiał się o co tutaj w tym wszystkim chodzi.
Jeszcze zamykając temat korupcji. W Polsce na początku lat 2000 odbył się mecz w którym wziął udział mój kolega. Ten mecz był pod koniec sezonu w ówczesnej 2. lidze, obecna 1. liga. Mój kolega był jednym z najmłodszych zawodników w drużynie i nie został poinformowany, że mecz został sprzedany dla drużyny, która miała awansować do ekstraklasy. Przy stanie 1:0 dla drużyny, która walczyła o promocje do ekstraklasy mój kolega strzelił bramkę na 1:1. Przez ostatnie 10 minut jego drużyna pozwalała oddawać strzały na bramkę, jednak rywal nawet dzięki takiej pomocy nie potrafił zdobyć bramki. W momencie kiedy to nie pomogło kapitan zespołu mojego kolegi sprokurował karnego. Przy karnym strzelec drużyny przeciwnej nie dogadał się z bramkarzem drużyny mojego kolegi i zamiast rzucić się w przeciwny róg bramki rzucił się w tym kierunku gdzie strzelał zawodnik wykonujący karnego.
Ostatecznie jeden z zawodników drużyny mojego kolegi strzelił gola samobójczego i drużyna przeciwna mogła cieszyć się z wygranego kupionego spotkania. Po meczu kapitan drużyny mojego kolegi żartował do przeciwników, że będą musieli dopłacić.
To było kiedyś, a w obecnych czasach?
To na szczęście mamy za sobą. Teraz gdzieś czasami da zauważyć się, że od czasu do czasu ktoś podpisuje zawodnika, który nie grał pół roku czy rok czasu. Gdzieś też słyszy się, że klub miał o wiele lepsze propozycje. Kiedyś mi to wyjaśnił jeden z najdłużej działających agentów na polskim rynku. Cytuję ,,Panie Mirku nie liczy się jakość piłkarza tylko kto z kim ma jaką relacje biznesową”. Często jest też tak, że trener dostaje w danym klubie pracę dzięki jakiejś agencji, a ta agencja później wymusza na tym trenerze angaż ich zawodników. Ja nie jestem przeciwnikiem, że dana agencja reprezentuje jakiegoś trenera, bo Mourinho też ma swojego agenta, ale ta agencja daje jemu bardzo dobrych zawodników. Każda współpraca jest bardzo dobra jeśli przynosi korzyść finansową czy sportową dla danego klubu.
Co do takiego ogólnego poziomu, to oczywiście szkolenie polskich zawodników musi wejść na jeszcze wyższy poziom. Polscy młodzi zawodnicy z powrotem muszą być transferowani do lig z TOP 5. Z pewnością musi być więcej kreatywnych zawodników, którzy potrafią być odważni na boisku i potrafią zagrać czasami niekonwencjonalne podanie. Ja pamiętam kiedy zaczynałem grać w piłkę to mój pierwszy trener Marek Wawer krzyczał do mnie: ,,Furmanek jesteś za mały żeby kiwać”. Jak to w ogóle brzmi? Nie wiem czy jeszcze teraz, ale jeszcze niedawno on był odpowiedzialny za całe szkolenie w Lubelskim Związku Piłkarskim. Osoba, która żeby osiągnąć lepszy wynik potrafiła wziąść starszego zawodnika do zespołu z podrobioną legitymacją szkolną. Tak jak widzisz czas po transformacji ustrojowej był naprawdę ciężki co warto młodszym czytelnikom przypomnieć.
Zakończmy tematem bardzo gorącym dla polskiej piłki. Co myślisz o naszych sukcesach w europejskich pucharach?
Nie chce za bardzo krytykować Ligi Konferencji, bo już nazywano ją Pucharem Biedronki. Ostatnio też Maciek Terlecki nazwał to Pucharem Myszki Miki. Jedno jest pewne – wstydem jest fakt, że my od 3 lat nie gramy minimum w Lidze Europy. Ostatnim klubem był Raków Częstochowa, który zajął ostatnie miejsce w grupie. Jeśli będziemy grali z sukcesami w Lidze Europy, wtedy będzie można ogłosić sukces. Obecnie tak naprawdę gramy w trzeciej lidze europejskiej z zespołami z takich lig jak to ostatnio powiedział Kamil Kosowski, że on nie potrafi powtórzyć nazw tych klubów.
Sukces ogłosimy w momencie kiedy nasza liga będzie miała zespoły na poziomie czołówki ligi czeskiej. Czyli zacznie zarabiać na transferach podobne kwoty.
Co można Tobie życzyć w niedalekiej przyszłości pod kątem skautingu?
Na pewno żebym nadal mógł znajdować kolejnych zawodników na których kluby będą mogły zarabiać świetne pieniądze jak do tej pory. Odnośnie polskich klubów chciałbym, aby ta kwota przy transferach wychodzących zawodników, których sprowadziłem do Polski nie była rzędu 2,5 miliona euro. Celować trzeba w większe kwoty, sumując łącznie nawet w 50 milionów euro lub więcej. Tyle ile realnie do tej pory polskie kluby mogły zarobić na transferach zaproponowanych przeze mnie zawodników, którzy realnie chcieli przyjść do polskiej. Bardzo chciałbym dorzucić do tego swoją cegiełkę pomimo tego, że mieszkam 9.000 km od Polski. Oby polskie kluby otworzyły się na nowe kierunki i dzięki temu poziom polskiej ligi pod względem sportowym będzie mógł pójść do góry. Dodatkowo chciałbym abyśmy grali, myślę tutaj o polskich klubach w najważniejszych rozgrywkach w Europie. Tam jest nasze miejsce, jako prawie 40 milionowego kraju.
Jesteśmy wspaniałym narodem, co udowodniliśmy podczas naszej całej historii. Mówię to jako magister historii i wierzę, że również na polu piłkarskim będziemy mogli odnosić sukcesy, bo mamy ku temu olbrzymi potencjał.