Arka Gdynia kontra Lechia Gdańsk to spotkanie, na które czeka całe Trójmiasto co roku. W piątkowy wieczór na stadionie GOSiR przy ul. Olimpijskiej odbyły się niesamowite 48. derby Trójmiasta. Od początku spotkania widoczna była walka obu drużyn i taka intensywność trzymała się przez całe 90 minut. Obie drużyny jednak mogą czuć spory niedosyt, gdyż miały szansę zgarnąć cenne trzy punkty.
Burzliwa pierwsza połowa
Od pierwszej sekundy spotkania Lechia chciała pokazać, czym są derby. Stąd też sytuacja, gdy Tomáš Bobček w 1. minucie w walce o piłkę w powietrzu uderza rywala z łokcia w nos, przez co gra zostaje przerwana na mniej więcej dwie minuty.
Po kilku minutach gry doszło do niebywałego trafienia Oskara Kubiaka zza pola karnego. 19-latek zebrał bezpańską futbolówkę i z pierwszej piłki oddał uderzenie, którego nie powstydziliby się najlepsi na świecie. Trenerzy obu drużyn zachwycali się tym trafieniem na konferencjach, co doskonale pokazuje, jak popisał się Polak.
W dalszej części spotkania to Lechia ponownie przejęła inicjatywę. Było sporo sytuacji wynikających z kontrolowania spotkania. Najbardziej dogodne to strzał Bujara Pllany głową po świetnym dograniu Camilo Meny, uderzenie głową Bobčka, które jakimś cudem odbiło się od słupka i nie wpadło do bramki, oraz sam na sam Bobčka, który od połowy boiska ścigał się z obrońcą, lecz zakończyło się to jedynie interwencją Węglarza. Obraz meczu był mocno burzliwy, sporo dyskusyjnych przewinień oraz dwie przerwy w grze spowodowane przez kibiców gospodarzy, którzy urządzili pokaz pirotechniki. Ostatecznie po aż 10 minutach doliczonego czasu gry drużyny zeszły do szatni z wynikiem 1:0 dla Arki Gdynia.













